Reklama

Reklama

Białoruś: Grzywny za kwiat i szalik. Sądy wydają kolejne wyroki za protesty

Na Białorusi codziennie zapadają nowe wyroki, w tym kary więzienia dla uczestników protestów. Centrum Obrony Praw Człowieka Wiasna informuje o kolejnych przypadkach wyroków wydawanych przez tamtejszy wymiar sprawiedliwości.

Jedną z ostatnio ukaranych przez białoruski sąd jest 78-letnia emerytka Halina Iwanawa. Oskarżono ją o udział w nielegalnej manifestacji. Kobieta została zatrzymana w Mińsku, gdzie podczas powyborczych protestów 10 sierpnia 2020 roku poniósł śmierć Alaksandr Tarajkouski. 

Jak wynika z jej relacji, idąc ulicą, zobaczyła leżący na ziemi kwiat tulipana. Położyła go razem z innymi, znajdującymi się w miejscu śmierci Tarajkouskiego i poszła dalej. Powołany na świadka w procesie milicjant twierdzi natomiast, że widział, jak kobieta "usiłowała zwrócić na siebie uwagę kierowców".

Reklama

- A czy w ogóle jest jakiś przepis zakazujący składania kwiatów? - zapytała oskarżona cytowana przez Biełsat. Pytanie miało oburzyć sędzię Maryję Jarochinę, która skazała emerytkę na grzywnę w wysokości 4,3 tys. białoruskich rubli, czyli ok. 6,3 tys. złotych.

Inną skazaną jest 62-letnia emerytka Zinaida Smirnawa. Kobieta musi zapłacić równowartość ok. 1,3 tys. złotych za biały szalik w czerwone paski. Kobieta opowiedziała, że idąc ulicą zauważyła, że śledzą ją nieznani mężczyźni. Przestraszona rzuciła się do ucieczki z krzykiem "ratunku, milicja!". Mężczyźni ją dogonili i oświadczyli, że to oni są milicją. Powołani na świadków zeznali, że emerytka wznosiła okrzyk "Żywie Biełaruś" ("Niech żyje Białoruś"), machając szalikiem w stronę przejeżdżających samochodów. Oskarżona zaprzeczyła tej wersji, powołując się na... raport milicji, według którego szalik miała zawiązany w talii. Mimo to, skazano ją za udział w nielegalnym zgromadzeniu.

Areszt domowy za wpis do księgi skarg i wniosków

Wyrok w swojej sprawie usłyszał także 47-letni Wiaczasłau Kulba, który w sądzie rejonowym w Baranowiczach był sądzony za "publiczną zniewagę prezydenta". Według aktu oskarżenia z 20 listopada ub. roku, znajdując się na należącej do Biełaruśnafty stacji benzynowej, "umyślnie, mając na celu publiczne znieważenie urzędującego prezydenta Alaksandra Łukaszenki, świadom tego, że jego słowa mają charakter obelżywy i licząc na to, że będą dostępne dla nieokreślonego grona osób, w księdze skarg i wniosków dokonał wpisu o następującej treści: Nie mam zastrzeżeń. Nie rozumiem tylko pracowników obsługi waszej stacji, która wspiera reżim uzurpatora Łukaszenki".

Mężczyzna przyznał się do winy. Oświadczył, że nie miał wówczas świadomości, iż swoim wpisem znieważa Łukaszenkę. Sędzia Juliana Szczerba skazała Kulbę na dwa lata aresztu domowego.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama