Betonowanie albańskiego raju. Miliardy Kushnera na kursie kolizyjnym z Unią
- KE na pewno nie powie bezpośrednio: nie możecie wejść do UE, bo zięć Trumpa chce wam zabudować plaże - mówi w rozmowie z Interią analityk Tomasz Żornaczuk. W Albanii trwają gwałtowne protesty w związku z kontrowersyjnym projektem budowlanym, w który zaangażowany jest Jared Kushner. Ten, poza wzbudzaniem społecznej niechęci, może także wpłynąć na negocjacje akcesyjne z UE.

W skrócie
- W Albanii od przełomu maja i czerwca trwają protesty przeciwko budowie kompleksu turystycznego wspieranego przez rząd, obejmującego obszary cenne przyrodniczo.
- Wśród postulatów protestujących pojawiają się zarzuty dotyczące korupcji, niewystarczającej ochrony środowiska i tempa negocjacji akcesyjnych z Unią Europejską.
- Inwestycja realizowana przez firmę powiązaną z Jaredem Kushnerem wzbudza kontrowersje także ze względu na relacje Albanii z USA i możliwy wpływ na rozmowy z UE.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
W Albanii od przełomu maja i czerwca trwają gwałtowne protesty w związku z planowaną budową nadmorskiego kompleksu turystycznego. Na ulice albańskiej stolicy wychodzą tysiące ludzi, którzy sprzeciwiają się popieranemu przez rząd projektowi.
Inwestycja, realizowana przez firmę powiązaną z zięciem prezydenta USA Donalda Trumpa Jaredem Kushnerem, zakłada powstanie hoteli na bezludnej wyspie Sazan oraz w chronionym obszarze przybrzeżnym Vjosa-Narta. Projekt jest wart ok. 1,4 miliarda euro.
Albania podzielona. Gwałtowne protesty
- Te protesty dotyczą szerszego kontekstu niż tylko kwestia powiązań ze Stanami Zjednoczonymi - i prawo zostało zmienione, i nie przykłada się żadnej uwagi, aby zapewnić ochronę środowiska i interesów mieszkańców - zauważa w rozmowie z Interią Tomasz Żornaczuk, analityk ds. Bałkanów Zachodnich i rozszerzenia UE w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych (PISM).
Obszar, który ma zająć inwestycja - laguna Narta, jest częścią Parku Narodowego Dzikiej Rzeki Vjosa, wyjątkowo cennego z punktu widzenia bioróżnorodności, gdzie żyje ponad tysiąc gatunków dzikich zwierząt, w tym także krytycznie zagrożonych wyginięciem. Z kolei sama laguna jest domem dla ok. trzech tysięcy flamingów, które stały się symbolem ruchu.
- To też jest protest przeciwko rządowi w ogóle, a nie tylko tej konkretnej inwestycji - dodaje ekspert, zauważając, że rząd Ediego Ramy utrzymuje się u władzy od kilkunastu lat, a trwające manifestacje to nie pierwsze wystąpienia w ostatnim czasie. Wśród haseł, które pojawiają się na protestach, poza kwestiami związanymi z samą inwestycją, można znaleźć i takie, które dotyczą m.in. korupcji albańskich elit.
- Jest w tych protestach jeden bardzo ciekawy wątek pokoleniowo-ekonomiczny. Jedna z protestujących zwróciła uwagę, że kiedy w Albanii działy się złe rzeczy tuż po obaleniu komunizmu, wiele osób musiało wyjechać za chlebem na Zachód - i dlatego nikt nie protestował, bo tych ludzi tam fizycznie nie było - zauważył analityk.
Protesty w Albanii. Wśród tematów UE
Jednym z aspektów rządowej polityki, które budzą sprzeciw Albańczyków, są postępy negocjacji akcesyjnych z Unią Europejską. Tirana złożyła wniosek o członkostwo w UE w 2009 roku, a od czerwca 2014 r. jest oficjalnym kandydatem do członkostwa. Decyzja o rozpoczęciu oficjalnych negocjacji zapadła w 2020 r.
- Rząd obiecał, że ten proces pójdzie szybko, a w praktyce wyglądało to nieco inaczej - wskazuje Żornaczuk, przytaczając historię rozmów. Te ruszyły w pełni dopiero w połowie 2024 roku, jako że kwestia Albanii była powiązana ze statusem Macedonii Północnej, blokowanej przez lata przez sprzeciw Bułgarii.
- Ale wtedy to już było tempo rekordowe, w grudniu 2025 Albania miała już otwarte wszystkie sześć klastrów negocjacyjnych - zauważył ekspert, wyjaśniając, że dopiero wtedy pojawiła się realna przestrzeń na reformy, bez których dołączenie do Wspólnoty nie będzie możliwe.
- A te są wciąż niewystarczające w fundamentalnych aspektach. Najważniejsze tematy, na które zwraca uwagę Unia Europejska to wymiar sprawiedliwości, korupcja, również na najwyższych szczeblach władzy, oraz przestępczość zorganizowana - wskazał.
Inwestycja Kushnera odbije się na negocjacjach Albanii z UE?
Tymczasem budowa nadmorskiego kompleksu może okazać się dla Tirany kosztowna w kontekście trwających rozmów z UE - zarówno pod względem potencjalnych niejasności w projekcie i przetargu, jak i w kontekście kwestii środowiskowych.
- Wyraziliśmy już nasze obawy wobec ministra środowiska dotyczące potencjalnych niedociągnięć tego projektu - przekazał rzecznik Komisji Europejskiej w rozmowie z portalem Politico, podkreślając, że Albania musi dostosować się do norm unijnych.
Jak wskazuje Żornaczuk, sama inwestycja i protesty nie przesądzą prawdopodobnie o dalszym kształcie negocjacji, ale nie oznacza to, że przejdą zupełnie bez echa.
- Jeżeli KE uzna, że ta inwestycja może naruszać unijne standardy, to może wskazać Albanii, że dobrze by było wprowadzić regulacje, które obejmą te kwestie - wyjaśnia.
Wśród możliwych obszarów do poprawy może pojawić się dostęp do informacji publicznej w kontekście przetargów, dopilnowanie równej możliwości udziału w nich, czy dbałość o środowisko naturalne przy takich inwestycjach.
- Ale KE na pewno nie powie bezpośrednio: nie możecie wejść do UE, bo zięć Trumpa chce wam zabudować plaże - podsumował Żornaczuk.
USA - Albania. "Naród albański jest dalece proamerykański"
Biorąc pod uwagę silne powiązania inwestycji z amerykańską administracją, a także bezpośrednio z rodziną prezydenta Trumpa, nasuwa się pytanie, czy kwestia kontaktów z USA mogła przesądzić o postawie rządu w Tiranie.
- Albania historycznie jest silnie związana z USA, niemal bezkrytycznie popiera amerykańską politykę. To wynika ze wsparcia USA dla procesów narodowotwórczych, po pierwsze dla powstania niepodległej Albanii po I wojnie światowej, po drugie ich kluczowej roli w uznaniu niepodległości Kosowa przez część państw świata - wyjaśnia analityk.
Wspólna historia odbija się także w postawach społeczeństwa. - Naród albański jest dalece proamerykański. W badaniach zwykle wychodzi, że powyżej 90 proc. mieszkańców popiera amerykańską politykę i silnie relacje z USA. To ma także znaczenie dla tych planów - dodaje.















