Reklama

Reklama

Belgia zwróciła Kongu złoty ząb Patrice'a Lumumby

Po ponad 60 latach belgijski rząd zwrócił złoty ząb Patrice'a Lumumby, pierwszego premiera Demokratycznej Republiki Konga, rodzinie polityka. Lumumba został brutalnie zamordowany w 1961 r. pod nadzorem belgijskich policjantów, a jego ciało rozpuszczono w kwasie.

Ząb to jedyne szczątki, które po zostały po premierze ówczesnej Republiki Konga. Lumumba został zabity przez separatystów Jospeha Mobutu i belgijskich najemników w styczniu 1961 r. Przy jego zabójstwie obecny był komisarz belgijskiej policji.

- Państwa Zachodu jak Belgia i USA obawiały się, że Lumumba otrzyma wsparcie od Związku Radzieckiego. To były czasy kulminacji zimnej wojny. Belgijski rząd uznawał hasła głoszone przez Lumumbę za zagrożenie dla ich podstawowych interesów w Republice Konga - powiedział w rozmowie z "Deutsche Welle" Ludo De Witte, którego książkę "Zabójstwo Lumumby" opublikowano w 1999 r.

Reklama

- Gdy premier został rozstrzelany, belgijski policjant Gerard Soete i jego brat zajęli się zniszczeniem ciała polityka, by ukryć wszystkie dowody zbrodni. Pocięgli go na kawałki i rozpuścili w kwasie. Ale Soete zatrzymał szczątki Lumumby i przywiózł je do Belgii jak 'trofeum myśliwskie' - mówił De Witte.

Zabójstwo Lumumby. Policjant się przyznał

Przez kilkadziesiąt lat Belgia nie przyznawała się do udziału w zabójstwie premiera. Jednak po publikacji książki De Witte, Soete w 2000 r. wystąpił w jednym z niemieckich kanałów, gdzie przyznał się do zniszczenia ciała Lumumby. Rok później belgijski parlament wszczął dochodzenie, w wyniku którego uznano, że Belgia ponosi "moralną odpowiedzialność za śmierć Lumumby".

Zobacz też: Belgijskie Kongo. Okrucieństwo, o którym zapomniał świat

Złoty ząb przejęto w 2016 r., gdy córka Soete'a zaprezentowała go podczas jednego z wywiadów.

Jego dusza w końcu zazna spokoju

Podczas poniedziałkowej ceremonii szczątki premiera przekazano w specjalnej szkatule. Oprócz rodziny zamordowanego brali w niej udział również premierzy Belgii i DRK. Rodzina Lumumby została również przyjęta przez belgijskiego króla Filipa.

- Nie mogę powiedzieć, że czujemy szczęście, ale w końcu możemy pochować ukochaną osobę. Jego dusza w końcu zazna spokoju - mówił przed spotkaniem syn Lumumby Roland.

"Belgia dopiero od niedawna zaczęła zajmować się dziedzictwem eksploatacji zasobów naturalnych Konga. Przez pierwsze 23 lata belgijskich rządów w 1885 r. za czasów króla Leopolda II zginęło co najmniej 10 milionów osób. Wielu innych było torturowanych, by zachęcić ich do cięższej pracy" - przypomina "The Guardian".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy