Reklama

Reklama

Belgia: Część samolotu spadła na garaż starszego małżeństwa

Najpierw usłyszeli huk, potem potężne wibracje, a w domu włączył się alarm. Starsze małżeństwo z Belgii otarło się o śmierć po tym, jak na ich podwórko spadła część samolotu, która odpadła z przelatującej nad ich posesją maszyny.

Do zdarzenia, które opisuje "The Sun", doszło w czwartek wieczorem w pobliżu Liege w Belgii. 

Starsze małżeństwo Louis i Domenica Demaret siedzieli w swoim domu, kiedy nagle usłyszeli coraz głośniejszy dźwięk samolotu, który brzmiał, jakby "leciał niżej niż normalnie". Następnie rozległ się huk. Dom zaczął wibrować, włączył się nawet alarm. 

Mężczyzna początkowo pomyślał, że to grzmoty zbliżającej się burzy, wyszedł więc na podwórko. Nie zauważył jednak niczego niepokojącego.

Liege. Fragment samolotu w ogrodzie

Następnego ranka do drzwi małżeństwa zapukał sąsiad i zapytał: "Widzieliście wrak samolotu w swoim ogrodzie?" Przerażone małżeństwo wezwało służby. 

Reklama

Okazało się, że poprzedniego dnia z lecącego na Maltę samolotu Boeing 747, który wystartował z pobliskiego lotniska w Liege, odpadła część maski silnika. Fragment maszyny - o wielkości dwa na trzy metry - spadł przy domu, na garaż starszego małżeństwa. 

Christian Delcourt, rzecznik lotniska, potwierdził, że z samolotu odpadły fragmenty silnika wkrótce po starcie - około północy w nocy z czwartku na piątek.

Maszyna obsługiwana przez linię Air Atlanta mimo awarii mogła kontynuować lot na Maltę, gdzie zostanie naprawiona. Rozpoczęto dochodzenie, które ma ustalić przyczyny zdarzenia.

Podobny incydent w Holandii

W ubiegłym roku podobny incydent miał miejsce w Holandii. Tuż po starcie Boeinga 747 z lotniska w Maastricht doszło do awarii silnika. Fragmenty maszyny spadły wówczas na holenderską wioskę Meersen, raniąc starszą kobietę. 

Sytuacja była na tyle poważna, że maszyna musiała awaryjnie lądować na lotnisku Liege.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy