Unii Europejskiej chodzi o to, by Turcja w zamian za uzyskane korzyści "w pełni wdrożyła porozumienie (UE-Ankara) o przyjmowaniu odsyłanych imigrantów" - powiedział szef austriackiego rządu w rozmowie z dziennikiem "Kurier". "Mamy już plan działania w tej sprawie" - dodał. Fakt, że niedzielny szczyt UE-Turcja jest przygotowywany przez grupę unijnych krajów płatników netto, w tym przez Austrię, Faymann skomentował następująco: "Płacimy za to, że także w innych krajach podnosi się poziom życia. Teraz domagamy się, żeby w kwestii uchodźców nie zostawiano nas samym sobie". Kraje wpłacające do unijnej kasy więcej, niż z niej dostają, "żądają solidarności" - podkreślił. "W ramach drugiego kroku mówimy krajom niesolidarnym, że dostaną mniej z unijnej kasy; nie będziemy się przyglądać, gdy one chowają głowę w piasek" - dodał. Według "Kuriera" w ostatnim czasie na tajnym spotkaniu minister austriackiego urzędu kanclerskiego Josef Ostermayer oraz koordynator polityki migracyjnej rządu Niemiec Peter Altmaier rozmawiali o najważniejszych punktach europejskiego systemu azylowego. Gazeta podaje, że najważniejsza okazała się kwestia tzw. hotspotów, czyli punktów przyjmowania i rejestracji uchodźców, w których będą zapadały decyzje, czy i wobec kogo można wszcząć procedurę azylową. "Kiedy osoby te zostaną przydzielone do jakiegoś kraju, to musi być jasne, że tylko w tym konkretnym kraju dostaną wsparcie", a także że wsparcie to będzie takie samo we wszystkich krajach przyjmujących, w proporcji do miejscowej siły nabywczej - powiedział Ostermayer "Kurierowi". Niedzielny szczyt przywódców 28 krajów UE i Turcji ma przypieczętować porozumienie, które da szanse na zahamowanie napływu uchodźców do Unii. W zamian za pomoc Ankara chce przyśpieszenia negocjacji akcesyjnych, liberalizacji wizowej oraz pieniędzy.