Reklama

Reklama

Australia: B. premier odchodzi z parlamentu. Zagrożona większość koalicji

B. szef rządu Australii Malcolm Turnbull, który tydzień temu został zmuszony do ustąpienia ze stanowiska premiera, zrezygnował w piątek z mandatu deputowanego. Wybory uzupełniające na to miejsce rozstrzygną, czy koalicja rządząca utrzyma większość w parlamencie.

Obecny premier Scott Morrison chwalił w piątek swojego poprzednika. "Jestem rozczarowany odejściem Malcolma z parlamentu i życia publicznego. Malcolm jest mi bliskim i drogim przyjacielem od bardzo dawna i swojemu krajowi służył dobrze oraz dostojnie. Sądzę, że z czasem będzie dobrze zapamiętany jako premier, który zrobił dla Australii wiele ważnych rzeczy" - mówił szef rządu.

Morrison zdobył stanowisko przewodniczącego współrządzącej Partii Liberalnej Australii (LPA) i tym samym premiera Australii 24 sierpnia, w wyniku wewnętrznego głosowania w ugrupowaniu. Głosowanie zwołał premier Turnbull, który zorganizował je po tygodniu sporów w LPA, dymisjach ministrów oraz po otrzymaniu petycji podpisanej przez większość parlamentarzystów z LPA przeciwnych jego rządom. Ówczesny szef rządu sam zrezygnował z brania udziału w głosowaniu.

Reklama

Odejście Turnbulla z parlamentu może zagrozić niewielkiej, jednomandatowej większości, jaką w parlamencie ma obecnie rządząca koalicja. Jego następca zostanie wyłoniony w wyborach uzupełniających w okręgu Sidney. Spiker Izby Reprezentantów Tony Smith poinformował, że głosowanie odbędzie się najwcześniej 6 października, co oznacza, że przynajmniej do tego czasu Morrison musi rządzić bez większości parlamentarnej. Do kryzysu w australijskim rządzie doszło m.in. ze względu na słabe wyniki LPA w ostatnich wyborach uzupełniających w stanie Queensland.

Decyzję byłego premiera o odejściu z parlamentu skrytykował były wicepremier Barnaby Joyce, który odszedł z rządu Turnbulla w wyniku skandalu seksualnego. Jego zdaniem "ludzie będą bardzo rozczarowani" faktem, że Turnbull odchodzi przed upływem pełnej trzyletniej kadencji.

Informując o swoim odejściu z parlamentu, Turnbull podkreślił, że "nie chce rozwodzić się na temat szokujących i skandalicznych wydarzeń - okrutnego i bezsensownego tygodnia szaleństwa, który skompromitował Parlament i zbulwersował naród".

Obecnie w australijskim parlamencie trwa przerwa wakacyjna; prace zostaną wznowione 10 września.

Odkąd w 2007 roku władzę stracił rządzący przez 11 lat premier John Howard, żaden australijski szef rządu nie utrzymał się na stanowisku przez całą kadencję. Turnbull jest czwartym od tamtego czasu premierem Australii, który został pozbawiony władzy przez swoich partyjnych rywali.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy