Reklama

Reklama

Ateny: Policja użyła gazu łzawiącego przeciwko demonstrantom

Policja użyła gazu łzawiącego, aby rozpędzić demonstrantów protestujących w środę w centrum Aten przeciwko nowym środkom oszczędnościowym, które grecki parlament ma przyjąć w czwartek - informuje agencja Reutera.

Świadkowie zdarzeń informują, że w odpowiedzi na użycie gazu przez policję demonstranci rzucili w kierunku sił porządkowych petardy. Demonstracje rozpoczęły się o godzinie 10. Protestujący nieśli banery z hasłami: "Nie dla polityki zaciskania pasa, tak dla umorzenia długu!" czy "Oddajcie nam wywalczone prawa, które nam ukradliście!". 

Demonstrujący skandowali: "Oni mówią o stratach i zyskach, my mówimy o ludzkim życiu!".

Niektórzy protestujący wyrażali złość w stosunku do koalicyjnego rządu premiera Aleksisa Ciprasa, którego lewicowa partia Syriza obiecywała w kampanii wyborczej zaprzestanie cięć. "Powiedzieli nam, że skończą z polityką zaciskania pasa (...), a zamiast tego sprowadzili na nas katastrofę" - oświadczył 62-letni uczestnik demonstracji.

Reklama

Według wstępnych szacunków policji na ulice Aten wyszło w środę ponad 14 tys. osób. Jak podają agencje informacyjne, strajk zorganizowały największe związki zawodowe sektora prywatnego i państwowego. "Nie dla ponownej grabieży wynagrodzeń i emerytur" - głosi hasło związku zawodowego sektora państwowego ADEDY.

W środę w Grecji odbywa się strajk generalny. Pracownicy sektora transportowego, urzędnicy państwowi, kontrolerzy ruchu oraz pracownicy służby zdrowia nie poszli do pracy lub przerwą pracę. W publicznej służbie zdrowia w środę pracują jedynie ekipy ratownicze. Transport kolejowy i autobusowy jest sparaliżowany. 

W środku dnia na cztery godziny pracę przerwą pracownicy kontroli lotów powietrznych, co spowoduje odwołanie lub opóźnienie ponad 150 lotów.

We wtorek rozpoczął się również czterodniowy strajk pracowników promów, którzy protestują m.in. przeciwko pracy na czarno. Strajk załóg promów oznacza, że te greckie wyspy, na których nie ma lotnisk, aż do piątku będą praktycznie odcięte od świata - zauważa agencja AP. 

We wtorek 24-godzinny strajk rozpoczęli też dziennikarze; w radiu i telewizji nie było tego dnia wiadomości. Z powodu strajku dziennikarzy w środę nie ukazały się w Grecji gazety.

Strajkujący protestują przeciwko kolejnemu pakietowi przedsięwzięć oszczędnościowych, dzięki którym rząd chce zaoszczędzić 4 mld euro. Pakiet obejmuje redukcję emerytur od 2019 roku i podwyżki podatków od roku 2020. Jest to warunkiem kontynuowania przez międzynarodowych wierzycieli pomocy finansowej dla Grecji. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy