Reklama

Reklama

Atak w Kerczu. Ukraina oskarża Rosję

Do tragedii w Kerczu na zaanektowanym Krymie, gdzie w wyniku ataku w szkole zginęło w środę co najmniej 19 osób, doszło z winy Rosji - ocenił minister spraw zagranicznych Ukrainy Pawło Klimkin.

"Przede wszystkim nie chciałbym, żeby ukraińska reakcja na tragedię w Kerczu nazywana była cyniczną. Współczujemy rodzinom ofiar" - napisał na Twitterze.

"Całkowicie uczciwe i uzasadnione jest jednak pytanie: czy podobny horror byłby możliwy bez atmosfery, która panuje w Rosji i którą przyniosła ona na spokojny półwysep?" - dodał Klimkin.

W środę w technikum w Kerczu 18-letni uczeń otworzył ogień z broni palnej do uczniów i nauczycieli. Zginęło 19 osób. Sprawca popełnił samobójstwo. Doszło również do eksplozji ładunku wybuchowego. Poszkodowanych zostało ponad 50 osób.

Reklama

Ponad 140-tysięczny Kercz leży na wschodnim krańcu Półwyspu Krymskiego, który w 2014 roku został zaanektowany przez Rosję.

Reklama

Reklama

Reklama