Reklama

Reklama

Atak na Kapitol. Izba Reprezentantów chce komisji śledczej

Izba Reprezentantów Kongresu USA przegłosowała projekt w sprawie powołania komisji, która ma wyjaśnić kulisy ataku na Kapitol w styczniu bieżącego roku. " Gdyby nie opór policji na Kapitolu, kto wie, ile naszych głów zawisłoby na szubienicy, którą ludzie z tłumu postawili na zewnątrz budynku" - powiedział jeden z Republikanów. Ustawą zajmie się teraz amerykański Senat.

Izba Reprezentantów Kongresu USA przegłosowała w środę wieczorem projekt ustawy w sprawie utworzenia komisji, która miałaby prowadzić dochodzenie w sprawie ataku na waszyngtoński Kapitol 6 stycznia. Do szturmu tysięcy zwolenników prezydenta Donalda Trumpa na Kapitol doszło w styczniu, gdy obie izby Kongresu zebrały się, by potwierdzić zwycięstwo Joe Bidena w listopadowych wyborach.

252 ustawodawców opowiedziało się za projektem powołania komisji, przeciwnych było 175. Według agencji AP 35 Republikanów dołączyło do mających większość w niższej izbie Kongresu Demokratów. Autorami projektu byli przewodniczący komisji ds. bezpieczeństwa wewnętrznego w Izbie Reprezentantów Bennie Thompson oraz Joh Katko, najważniejszy z zasiadających w niej z Republikanów.  - Zachęcam wszystkich, zarówno Republikanów jak i Demokratów, aby choć raz odłożyli swoje miecze i poparli tę ustawę. (...) Chodzi o fakty. To nie jest partyjna polityka - apelował przed głosowaniem Katko. 

Przedstawiał proponowaną komisję jako sprawiedliwy i potrzebny krok w dążeniu do wyjaśnienia wydarzeń, jak do nich doszło i jakich ulepszeń w zakresie bezpieczeństwa potrzebuje Kapitol, aby zapobiec przyszłym atakom. 

Reklama

- Gdyby nie opór policji na Kapitolu, kto wie, ile naszych głów zawisłoby na szubienicy, którą ludzie z tłumu postawili na zewnątrz budynku - mówił Fred Upton, Republikanin, który głosował za ustawą. Jego partyjny kolega Peter Meijer mówił o wysiłkach, aby "wybielić i przedstawić w innym świetle haniebne wydarzenia z tego dnia w celu uniknięcia odpowiedzialności". 

USA: Republikanie krytykują Joe Bidena. Chodzi o Nord Stream 2

Przeciw ustawie wypowiadał się wcześniej szef mniejszości republikańskiej w niższej izbie Kevin McCarthy. Ocenił m.in., że zakres jej działań nie uwzględnia innych przypadków przemocy politycznej już po 6 stycznia. 

Ustawa trafi teraz do Senatu, w którym jest 50 Demokratów i 50 Republikanów, a w przypadku remisu w głosowaniu przewagę może zapewnić wiceprezydent Kamala Harris. Szanse na jej zatwierdzenie są jednak zdaniem obserwatorów nikłe. Przeforsowanie aktu prawnego w wymagałoby poparcia co najmniej 10 Republikanów dla przełamania obstrukcji parlamentarnej (filibuster). 

W środę propozycję Demokratów i umiarkowanych Republikanów dotyczącą ustawy skrytykował lider mniejszości GOP w Senacie Mitch McConnell. Uznał ją za zbyt stronniczą i dublującą postępowania karne Ministerstwa Sprawiedliwości, a także prowadzone na mniejszą skalę dochodzenia kongresowe. "Po głębokim namyśle podjąłem decyzję o sprzeciwie wobec propozycji Demokratów z Izby, żeby kolejna komisja zbadała wydarzenia z 6 stycznia" - wyjaśnił McConnell na forum Senatu. Przywódca większości demokratycznej w wyższej Izbie Kongresu Chuck Schumer zapowiedział, że w najbliższych tygodniach podda projekt pod głosowanie, by zmusić Republikanów do dokonania wyboru.

Projekt trafi w następnej kolejności do Senatu.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy