Reklama

Reklama

Assange nie może bezpiecznie iść do lekarza

​Brytyjskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych nie zgodziło się na zapewnienie bezpiecznego przejazdu do szpitala ukrywającemu się w Londynie założycielowi Wikileaks, Julianowi Assange'owi. Ekwador, w którego ambasadzie przebywa od 3 lat jako azylant, wyraził zgorszenie postawą brytyjskiego rządu.

Minister spraw zagranicznych Ricardo Patino powiedział, że nawet w czas wojny względy humanitarne pozwalają na rozejm. Brytyjczycy nie zabraniają jednak Assange'owi wizyty w szpitalu, a jedynie odmawiają gwarancji, że nie zostanie zatrzymany i odstawiony do Szwecji, która żąda jego ekstradycji.
Założyciel Wikileaks skarży się od czerwca na niesprecyzowane, silne bóle, których nie udało się zdiagnozować lekarzowi domowemu. Zalecił on badanie USG, które można przeprowadzić tylko w szpitalu. Według dziennikarzy, którzy widzieli go w tym roku, Julian Assange nie wyglądał zdrowo po trzech latach zamknięcia w niewielkim mieszkaniu na parterze, gdzie mieści się ambasada ekwadorska.

Reklama

Jak na ironię, prośba o brytyjski list żelazny i jego odmowa zbiegły się z wycofaniem spod ambasady Ekwadoru stałych posterunków policji. Mimo to, Assange nie ma odwagi opuścić jej, bo - jak twierdzi - ekstradycja do Szwecji na przesłuchania w sprawie o rzekome występki seksualne - może się dlań skończyć kolejną ekstradycją do Stanów Zjednoczonych. A tam grozi mu poważniejszy proces o szpiegostwo.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama