Reklama

Reklama

Aresztowanie licealisty. Dżihadyści z Czeczenii działają

Dżihadyści wywodzący się z Czeczenii wciąż działają we Francji - ostrzegają media w Paryżu po aresztowaniu licealisty Abdoula Malika Anaieva, który planował zamachy na francuskim terytorium. Jest to obywatel Francji pochodzenia czeczeńskiego.

Podobnie jak 20-letni nożownik, który w maju zabił w Paryżu jednego przechodnia i ranił czterech, licealista należał do tzw. bandy strasburskiej.

W Strasburgu osiedliło się sporo uciekinierów z Czeczenii, republiki należącej do Federacji Rosyjskiej. Według "źródeł związanych z dochodzeniem" najwięcej osób wciągniętych w tym mieście do policyjnej kartoteki S, obejmującej zradykalizowanych islamistów, to młodzi ludzie pochodzenia czeczeńskiego.

Według francuskiego kontrwywiadu Czeczeni stanowią liczący się odsetek osób figurujących w kartotekach zradykalizowanych islamistów i tych, którzy dołączyli do Państwa Islamskiego (IS).

Reklama

Działalność terrorystyczną Czeczenów przebywających we Francji zaalarmowała policję po raz pierwszy w roku 2000 - pisze w czwartkowym numerze dziennika "Le Figaro" Jean Chichizola, powołując się na źródła w służbach specjalnych. 

Zatrzymany 18 września w Strasburgu 18-letni Abdoul Malik Anaiev oskarżony został w poniedziałek o "przygotowywanie zamachów w zorganizowanej bandzie". Choć większość mediów twierdzi, że cele przyszłej akcji były jeszcze niesprecyzowane, radio France Info podało w czwartek rano, że zamiarem młodego terrorysty, który - według rozgłośni - porozumiewał się ze swymi rówieśnikami pochodzenia czeczeńskiego, było dokonanie zamachu "związanego z Wieżą Eiffla". 

Jego o dwa lata starszy brat Abdoul Hakim Anaiev przebywa w areszcie, podejrzany o współudział w ataku w Paryżu, którego sprawca Khamzat Azimov zabił 12 maja w dzielnicy Opery jednego przechodnia i ranił czterech. Terrorystę zastrzelili interweniujący policjanci; IS przyznało się do zorganizowania tego zamachu. 

Abdoul Malik Anaiev był w kontakcie z 16-letnim ziomkiem zamieszkałym w Montauban na południowym zachodzie Francji. Według mediów, chłopcy, którzy porozumiewali się kodowanym komunikatorem internetowym Telegram, rozpoczęli starania o rozbudowę swej siatki i przygotowania do wyjazdu na Bliski Wschód, gdzie chcieli dołączyć do IS. 

Pierre Martinet, dawny pracownik DGSI (generalna dyrekcja bezpieczeństwa wewnętrznego, kontrwywiad) zwracał uwagę w wywiadzie radiowym na coraz młodszy wiek czeczeńskich dżihadystów w samej Czeczenii i na emigracji. Jak mówił, w niedawnych atakach w Czeczenii zginęli 11-letni terroryści. 

Według Jeana Chichizoli z "le Figaro" "te sprawy, rozgrywające się od Paryża do Montauban poprzez Strasburg, niepokoją z dwóch powodów. Najpierw z powodu bardzo młodego wieku ich uczestników, a następnie dlatego, że należą oni do tej samej wspólnoty (etnicznej)". W przeciwieństwie do Pierre’a Martineta, dziennikarz "le Figaro" zdaje się nie wierzyć w istnienie "siatki czeczeńskiej" i pisze, że "nie ma również siatki algierskiej czy tunezyjskiej". Dodaje jednak natychmiast, że Czeczeni "stanowią znaczącą grupę kontyngentu ekstremistów". 

Zeznając przed komisją parlamentarną na dwa dni przed majowym zamachem w Paryżu, dyrektor DGSI Patrick Calvar na 8 proc. oszacował odsetek Czeczenów wśród dżihadystów, którzy dołączyli do IS. 

Z Paryża Ludwik Lewin

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy