Reklama

Reklama

Anna Moskwa o propozycji Komisji Europejskiej w sprawie cen gazu: To żart

"Żart" - tak propozycję Komisji Europejskiej dotyczącą tymczasowego ograniczenia ceny na gaz w określonych transakcjach nazwała polska minister klimatu i środowiska Anna Moskwa przed rozpoczęciem spotkania unijnych szefów resortów odpowiedzialnych za kwestie energetyki. Dodała, że "dzisiaj kolejny sprawdzian, czy Komisja Europejska będzie stała po stronie większości państw europejskich i po stronie obywateli, którzy już doświadczają zimy czy jednak ciągle będzie prowadziła ukryte negocjacje z Niemcami". Źródła unijne w Brukseli przekazały też, że Polska zablokowała propozycję Komisji Europejskiej na limit cenowy na rosyjska ropę na poziomie 65 dolarów za baryłkę.

Anna Moskwa odnosząc się do propozycji Komisji Europejskiej dotyczącej tymczasowego ograniczenia ceny na gaz w określonych transakcjach powiedziała: Traktujemy ją jako żart. - Trudno poważnie do niej podejść. Większość państw, które przygotowywały propozycję ceny maksymalnej na gaz jeszcze miesiące temu (...) właśnie tak się dziś wypowie. Oczekujemy, że zostaniemy poważnie potraktowani" - mówiła polska minister.

- Rada Europejska zobowiązała państwa członkowskie do wypracowania rozwiązań w zakresie solidarności, w zakresie odnawialnych źródeł, ale przede wszystkim ceny maksymalnej na gaz. I tam nie ma pola do interpretacji, do dyskusji. Oczywiście Niemcy ciągle są przeciwko temu rozwiązaniu - podkreśliła Anna Moskwa. 

Reklama

Jak dodała, "dzisiaj kolejny sprawdzian, czy Komisja Europejska będzie stała po stronie większości państw europejskich i po stronie obywateli, którzy już doświadczają zimy czy jednak ciągle będzie prowadziła ukryte negocjacje z Niemcami".

Moskwa: Nadal czekamy na ostateczną propozycję

Pytana o główne wady propozycji KE, minister Moskwa wyliczyła: Została ona przedstawiona w ostatniej chwili. Absolutnie odbiega od tego, co przedstawiły państwa członkowskie. Proponowana tam cena jest nieakceptowalna. Jest wyższa niż te ceny dzisiejsze na rynku. (...) Nie wiem czy jest dziś ktoś, kto byłby w stanie te propozycję poprzeć. Wydaje mi się, że nikt.

Zwróciła też uwagę, że jest to kolejne spotkanie ministrów, którzy czekają na propozycję od KE, która mogłaby zostać poddana pod głosowanie. - Już w ostatnim tygodniu temperatury w wielu europejskich państwach w tym w Polsce osiągały -10 stopni. Nadal czekamy na ostateczną propozycję i przyjechaliśmy dzisiaj po tę propozycję. Po raz kolejny - mówiła szefowa polskiego resortu klimatu i środowiska.

- Oczywiście w tle jest też dyskusja o solidarności gazowej, o wspólnej platformie na zakupy gazu, o ułatwieniu procedur przy inwestycjach w odnawialne źródła energii. To jest oczywiście bardzo ważne, ale (...) dzisiaj, jeśli czegoś potrzebujemy, to ceny maksymalnej na gaz. I to jest stanowisko większości państw. To będziemy dzisiaj podnosić. Oczekujemy długiej dyskusji. Oczekujemy głosowania nad tym dokumentem i to jest nasz warunek do rozmowy na temat innych rozwiązań, na temat pozwoleń, dokumentacji, odnawialnych źródeł, solidarności - powiedziała minister. 

"OZE to fantastyczne tematy, ale nie na dzisiaj"

Podsumowując Anna Moskwa stwierdziła, że "kluczowa jest maksymalna cena na gaz (...) Nikt nie jest zainteresowany rozmowa o solidarności, nikt nie jest zainteresowany rozmową o ułatwieniach w odnawialnych źródłach energii. To są fantastyczne tematy, ale nie na dzisiaj".

W czwartek w Brukseli odbywa się nadzwyczajne posiedzenie ministrów odpowiedzialnych za kwestie energetyki w swoich rządach. Głównym punktem rozmów jest przedstawiony przez KE we wtorek projekt regulacji wprowadzającej pułap cenowy gazu przy określonych transakcjach. Limit proponowany przez Komisję dotyczyłby instrumentów pochodnych giełdy TTF z miesięcznym wyprzedzeniem i zostałby ustanowiony na poziomie 275 euro za MWh.

Limit na ceny ropy zablokowany przez Polskę

Polska zablokowała propozycję Komisji Europejskiej na limit cenowy na rosyjska ropę na poziomie 65 dolarów za baryłkę - przekazały unijne źródła dyplomatyczne w Brukseli. - Jeśli mamy uderzyć Rosjan po kieszeni to musi być to realistyczne - mówi unijny dyplomata, zaznaczając, że proponowana kwota powinna być niższa. 

Z informacji wynika, że propozycja została zablokowana na posiedzeniu ambasadorów przez Stałego Przedstawiciela Polski przy UE Andrzeja Sadosia.

- Ceny rynkowe są obecnie poniżej proponowanego pułapu cenowego 65 dolarów za baryłkę. W takiej sytuacji nie ma sensu wprowadzać wyłączenia na transport ropy powyżej ceny rynkowej. To byłaby promocja rosyjskiej ropy - powiedział unijny dyplomata.

"Chodzi o to, żeby zmniejszyć przychody Rosji"

Jak dodał, Polska chce ustalenia limitu znacznie poniżej ceny rynkowej. - Jeśli mamy uderzyć Rosjan po kieszeni to musi być to realistyczne. Chodzi o to aby zmniejszyć rosyjskie przychody, a nie zachować na tym samym poziomie - zaznaczył.

G7, w tym Stany Zjednoczone i Unia Europejska, mają wprowadzić pułap cenowy na eksport rosyjskiej ropy drogą morską 5 grudnia.

Ten ruch ma być częścią sankcji mających na celu zmniejszenie dochodów Moskwy z eksportu ropy, aby miała mniej pieniędzy na finansowanie inwazji na Ukrainę.

Wyprodukowanie baryłki ropy kosztuje w Rosji 20 reklam

Ideą pułapu cenowego jest zakazanie firmom żeglugowym, ubezpieczeniowym i reasekuracyjnym obsługiwania transportów rosyjskiej ropy na całym świecie, chyba że zostanie ona sprzedana za cenę nie wyższą niż maksymalna cena ustalona przez G7 i sojuszników - wyjaśnia Reuters.

W czwartek przedstawiciele 27 państw dyskutowali w Brukseli propozycję dotyczącą ustalenia pułapu cenowego w przedziale 65-70 dolarów za baryłkę.

Koszty produkcji baryłki w Rosji wynoszą ok. 20 dolarów.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy