Reklama

Reklama

Anestezjolog zabójca. 59-latek podawał pacjentom śmiertelne koktajle

Pusty korytarz i sala operacyjna gotowa na przyjęcie pacjentów - w takich okolicznościach 59-letni anestezjolog z Dallas w Teksasie miał zamieniać leki. Efekt? Znieczulenie kończyło się - jeśli pacjent miał szczęście - "tylko" poważnymi problemami z sercem. Jeśli szczęścia nie miał - umierał. W ten sposób mężczyzna miał zabić swoją koleżankę z pracy, lekarkę anestezjolożkę. Grozi mu dożywocie.

Raynaldo Rivera Ortiz Jr., 59-letni lekarz anestezjolog, został zatrzymany w środę przez policję z Dallas w Teksasie (USA). Usłyszał już zarzuty. 

Śmierć i ataki serca

Zgodnie z komunikatem biura prokuratora generalnego USA, cytowanym przez serwis CNN, Ortiz miał wstrzykiwać do torebek z mieszanką przygotowaną do znieczulenia przedoperacyjnego inne leki, m.in. preparaty blokujące nerwy. Tym samym mężczyzna - według prokuratora - miał doprowadzić do śmierci swojej współpracowniczki i wielu przypadków nagłych ataków serca.  

- Pojedynczy incydent pozornie celowego wyrządzenia krzywdy pacjentowi byłby niepokojący. Wiele incydentów jest naprawdę niepokojących. W tym momencie jednak uważamy, że problem ogranicza się do jednej osoby, która jest obecnie za kratkami - przekazał prokurator Chad E. Meacham. Jak powiedział, odpowiednie organy pracują nad pociągnięciem winnego do odpowiedzialności. - Tymczasem w Dallas można bezpiecznie poddać się znieczuleniu - dodał.

Reklama

Tajemnicze ataki serca i śmierć w niejasnych okolicznościach

Do serii nieoczekiwanych nagłych wypadków kardiologicznych dochodziło w placówce Baylor Scott & White Surgicare North Dallas od maja do września. 

W czerwcu zaś - jak podaje CNN - zmarła 55-letnia dr Melanie Kaspar, anestezjolożka z tamtejszego centrum chirurgii. 

Według kryminalnych kobieta zmarła natychmiast po leczeniu z powodu odwodnienia. Dożylnie podano jej sól fizjologiczną, a woreczek z kroplówką pobrano z centrum chirurgicznego, w którym 55-latka pracowała z Ortizem. 

W sierpniu ujawniono wyniki sekcji zwłok. Pokazały one, że kobieta zmarła z powodu śmiertelnej dawki środka zwanego bupiwakainą, który jest często używany podczas podawania znieczulenia.

Śledczy informują też o przypadkach poważnych komplikacji kardiologicznych. Opisują m.in. przypadek 18-latka, który po podaniu znieczulenia dostał ataku serca. Mężczyzna przeżył.

Ortizowi grozi dożywocie. Pierwsza rozprawa w piątek 16 września. Jeszcze w czwartek mężczyzna nie miał adwokata.

Objawy zawału. Po czym poznać atak serca?

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy