Reklama

Reklama

Analiza: Były premier Japonii nie musiał zginąć. Kluczowe 2,5 sekundy

Ochroniarze mogli uratować Shinzo Abe, gdyby osłaniali go lub usunęli z linii ognia w ciągu 2,5 sekundy między pierwszym, nieudanym strzałem, a drugim, tym śmiertelnym - wynika z analizy agencji Reutera. Jak dodano, nieprawidłowe działania ochroniarzy dały zamachowcowi możliwość zastrzelenia byłego premiera Japonii.

Zabójstwo Shinzo Abe w mieście Nara zszokowało Japonię, w której przemoc z użyciem broni palnej jest niezwykle rzadka, a politycy przywykli do prowadzenia kampanii blisko ludzi, z niewielką ochroną. 

Japońskie władze - w tym premier Fumio Kishida - przyznały się do naruszeń bezpieczeństwa, a policja twierdzi, że prowadzi śledztwo.

Agencja Reutera rozmawiała z ekspertami ds. bezpieczeństwa oraz z sześcioma świadkami zdarzenia. Zespół przeanalizował wiele filmów dostępnych w sieci, zrobionych pod różnymi kątami, aby zebrać szczegółowy opis środków bezpieczeństwa, które wówczas zastosowano. Lub których nie zastosowano.

Reklama

Zabójstwo Abego. Napastnik zbliżył się na pięć metrów

Były premier przemawiał na środku zamkniętej drogi, na "wysepce". To pozwoliło uzbrojonemu zamachowcowi podejść do niego na kilka metrów. Początkowo nikt nie sprawdził przyszłego zamachowca, nie zwrócił na niego uwagi. Ochroniarze nie zareagowali, kiedy mężczyzna szedł w stronę byłego premiera.

- Powinni byli widzieć napastnika zmierzającego w stronę stojącego tyłem premiera i powinni interweniować - powiedział Kenneth Bombace, szef Global Threat Solutions, który zapewniał bezpieczeństwo Joe Bidenowi, gdy ten był kandydatem na prezydenta.

Zobacz też: Nawet rok więzienia za hejt w sieci. Nowe prawo wchodzi w życie

Napastnik zbliżył się do Abego na około siedem metrów, zanim oddał swój pierwszy, niecelny strzał. Następnie oddał drugi, który trafił byłego premiera z odległości około pięciu metrów.

Jak mówi John Soltys, były oficer Navy SEAL i CIA, obecnie wiceprezes firmy ochroniarskiej Prosegur, ochroniarze Abego wydawali się nie mieć żadnego nadzoru nad zgromadzonym tłumem.

Policja prefektury Nara, zapytana o analizę ekspertów powiedziała agencji Reutera, że jest "zobowiązana do dokładnego zidentyfikowania problemów bezpieczeństwa" z ochroną Abego. Szerszego komentarza odmówiono.

Eksperci: Ochroniarze powinni zasłonić Abego

Na nagraniach widać, jak po pierwszym wystrzale Abe odwraca się przez lewe ramię i patrzy do tyłu. Dwaj ochroniarze próbują wejść między byłego premiera a zamachowca, a dwaj inni przemieszczają się w stronę napastnika, który zbliża się jeszcze bardziej. Po tym, jak oddaje drugi strzał, ochroniarze powalają go na ziemię.

Eksperci wskazują, że była to "błędna reakcja" ze strony ochroniarzy. Mitsuru Fukuda, profesor Uniwersytetu Nihon, ocenił, że zamiast biec w stronę zamachowca, powinni zasłonić Abego.

- Środki ochrony były wystarczające, ale ochroniarze nie działali w poczuciu zagrożenia - stwierdził z kolei Yasuhiro Sasaki, emerytowany policjant z prefektury Saitama pod Tokio, który zajmował się ochroną VIP-ów.

Zamach na byłego premiera. "Można było tego uniknąć"

Koichi Ito, były oficer w specjalnym zespole szturmowym tokijskiej policji, ocenił, że funkcjonariusze mogli powstrzymać zamachowca jeszcze przed pierwszym strzałem, jeśli byliby uważni i komunikowali się ze sobą

- Nawet jeśli przegapili pierwszy strzał, mieli ponad dwie sekundy, by zareagować przed kolejnym. Zdecydowanie mogli to powstrzymać. Gdyby Abe był odpowiednio chroniony, można było tego uniknąć - stwierdził.

Członek Dyplomatycznej Służby Bezpieczeństwa USA stwierdził z kolei, że były japoński premier powinien mieć przy sobie osobistego ochroniarza, który mógłby go błyskawicznie zasłonić ciałem. 

- Mógłby chwycić go za pasek i kołnierz, osłaniać własnym ciałem i oddalać się z miejsca zdarzenia - powiedział.

Zamach na Shinzo Abe

Zamach na Abego wstrząsnął społeczeństwem Japonii, gdzie do przemocy z użyciem broni palnej dochodzi bardzo rzadko. Według agencji Reutera było to pierwsze zabójstwo urzędującego lub byłego premiera tego kraju od lat 30. XX wieku.

Policja zatrzymała podejrzanego o zamach 41-letniego Tetsuyę Yamagamiego, który przyznał się do winy. Według policji Yamagami chciał zabić Abego, ponieważ oskarżał go o promowanie w Japonii grupy religijnej, znanej jako Kościół Zjednoczeniowy, której jego matka przekazała "olbrzymią darowiznę", co doprowadziło ją do bankructwa.

Kościół Zjednoczeniowy (pełna nazwa: Ruch pod Wezwaniem Ducha Świętego dla Zjednoczenia Chrześcijaństwa Światowego) został założony w Korei Południowej w 1954 roku przez samozwańczego mesjasza i zaciekłego przeciwnika komunizmu Sun Miung Muna. Znany jest między innymi z masowych ślubów, w których małżeństwa zawierają jednocześnie tysiące par.

Japoński oddział ruchu potwierdził, że matka podejrzanego należy do zgromadzenia, ale odmówił przekazania informacji o jej darowiznach. Według strony internetowej Kościoła Zjednoczeniowego Abe wystąpił we wrześniu 2021 roku na wydarzeniu zorganizowanym przez związaną z ruchem organizację, gdzie chwalił działania tej organizacji na rzecz pokoju na Półwyspie Koreańskim - podała agencja Reutera.

Shinzo Abe był najdłużej urzędującym premierem Japonii. Pełnił tę funkcję w latach 2006-2007, a następnie 2012-2020. 

Reklama

Reklama

Reklama