Amerykański lotniskowiec płynie w stronę Iranu. "Wszystkie opcje na stole"
Amerykański lotniskowiec wraz z grupą uderzeniową okrętów zmierza w kierunku Bliskiego Wschodu - podała w czwartek telewizja Fox News. Ma to zwiększyć zakres możliwości ewentualnego ataku na Iran. Okręt ma dotrzeć na miejsce za około tydzień.

W skrócie
- Amerykański lotniskowiec oraz grupa uderzeniowa okrętów zmierzają w kierunku Bliskiego Wschodu w celu zwiększenia możliwości ewentualnego ataku na Iran.
- Źródła nie precyzują, który konkretnie lotniskowiec został wysłany na Bliski Wschód; podróż zajmie około tygodnia, a w region mają trafić dodatkowe amerykańskie oddziały.
- Biały Dom podkreśla, że "wszystkie opcje są na stole", a presja USA doprowadziła do odwołania egzekucji 800 demonstrantów w Iranie.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Powołując się na źródła w wojsku, Fox News podała, że w region Bliskiego Wschodu zmierza "co najmniej jeden" lotniskowiec, lecz nie jest jasne, czy jest to stacjonujący obecnie na Morzu Południowochińskim USS Abraham Lincoln, czy dwa inne lotniskowce, które wypłynęły w ostatnich dniach z baz w Norfolku na wschodnim wybrzeżu USA i San Diego - na zachodnim.
Podróż ma zająć okrętom około tygodnia. Telewizja podała, że w najbliższych dniach i tygodniach na Bliski Wschód mają zostać przerzucone kolejne amerykańskie oddziały, zarówno lotnicze, morskie, jak i lądowe. Ma to umożliwić prezydentowi Donaldowi Trumpowi podjęcie decyzji o ewentualnych atakach na Iran.
USA uderzą na Iran? "Wszystkie opcje na stole"
Wcześniej "Wall Street Journal" podał, że za wstrzymaniem się Trumpa od decyzji o uderzeniu na Iran stał brak pewności, że uderzenia te doprowadzą do upadku reżimu w Teheranie. Jednym z powodów była szczupłość sił obecnych na Bliskim Wschodzie. Znaczna część została w ub.r. przesunięta z Morza Śródziemnego i Bliskiego Wschodu w region Morza Karaibskiego w celu blokady Wenezueli.
Dziennik podał, że Trump nie podjął ostatecznej decyzji w sprawie ataku i zamiast tego poprosił o udostępnienie środków wojskowych na wypadek, gdyby zdecydował się na przeprowadzenie dużej operacji.
W czwartek rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt oznajmiła, że "wszystkie opcje są na stole" i że irański reżim zapłaci wysoką cenę, jeśli "będzie kontynuował zabijanie demonstrantów". Zaznaczyła zarazem, że w wyniku presji USA władze Iranu odwołały zapowiadane egzekucje 800 demonstrantów.












