Reklama

Reklama

Aleksiej Nawalny przeniesiony do karceru. "Dostałem wersję plażową"

Osadzony w kolonii karnej rosyjski prawnik, publicysta i działacz polityczny Aleksiej Nawalny przekazał w poniedziałek, że został umieszczony w karcerze za naruszenie zasad. Opozycjonista próbował zachęcić współwięźniów do przyłączenia się do utworzonego przez niego związku zawodowego.

Aleksiej Nawalny odsiaduje wyrok 11 i pół roku więzienia za rzekome defraudacje finansowe. Kara została zasądzona w 2014 roku i odwieszona w lutym 2021 roku po powrocie opozycjonisty z Niemiec, gdzie leczył się po próbie otrucia. Zdaniem Nawalnego zamach na jego życie został zorganizowany przez rosyjskie służby specjalne. Kreml zaprzecza tym oskarżeniom.

Obecnie opozycjonista przebywa prawdopodobnie w kolonii karnej o zaostrzonym rygorze w miejscowości Mieliechowo w obwodzie włodzimierskim, ok. 250 km na wschód od Moskwy. Według Nawalnego osadzeni, podobnie jak strażnicy, pracują w kolonii karnej, w związku z czym powinni mieć prawo do przystąpienia do związku zawodowego. 

Reklama

Kolejne represje wobec opozycjonisty

W poniedziałek Nawalny poinformował na Twitterze, że został umieszczony w karcerze, początkowo na trzy dni. Jako powód władze więzienia podały m.in. regularne niezapinanie górnego guzika więziennego drelichu, który, jak wytłumaczył Nawalny, jest na niego kilka rozmiarów za mały.

"Kreml chce, aby jego gułag składał się z milczących niewolników. Ale oto jestem, zbieram ludzi i domagam się przestrzegania niektórych praw, zamiast błagać o przebaczenie" - napisał Nawalny, wyjaśniając, co jego zdaniem jest prawdziwym powodem przeniesienia go do izolatki. 

"Jest bardzo gorąco i prawie nie ma powietrza"

"Karcer to betonowa buda o wymiarach 2,5 na 3 metry. Przez większość czasu jest tam nie do zniesienia, bo jest zimno i wilgotno. Na podłodze jest woda. Ja dostałem wersję plażową: jest bardzo gorąco i prawie nie ma powietrza" - opisał warunki opozycjonista.

"Okno jest malutkie, ale ściany są zbyt grube, aby mogło przepływać powietrze, nawet pajęczyny się nie poruszają. Nie ma wentylacji. Leżąc tam nocą czujesz się jak ryba wyrzucona na brzeg. O godz. 5 rano zabierają ci materac i poduszkę... i podnoszą twoją pryczę. O godz. 21 prycza jest ponownie opuszczana i materac jest zwracany. Stoi tu żelazny stół, żelazna ławka, zlew, dziura w podłodze, a na suficie są umieszczone dwie kamery" - dodał Nawalny.

Jak napisał, we wrześniu miała go odwiedzić rodzina, jednak pozwolenia na wizyty nie są wydawane w przypadku osób przebywających w izolatce. 

"No więc mówią, że jeśli nie 'przemyślę swojej postawy', karcer stanie się moim stałym miejscem pobytu" - podsumował. 

Reklama

Reklama

Reklama