Reklama

Reklama

Aleksiej Nawalny planuje wyjazd za granicę na leczenie

Rosyjski opozycjonista Aleksiej Nawalny złożył wniosek o wizę do jednego z krajów europejskich; wyjazd w związku z operacją oka powinien zająć co najmniej tydzień - poinformowała w sobotę założona przez polityka Fundacja Walki z Korupcją (FBK).

Szef sztabu wyborczego opozycjonisty Leonid Wołkow poinformował, że chodzi o "niezbyt skomplikowaną, ale jednak operację". Nie wiadomo, do jakiego kraju zamierza udać się Nawalny. Wcześniej mówił, że może wyjechać na leczenie do Hiszpanii lub Szwajcarii i że może być potrzebny przeszczep rogówki.

Opozycjonista, który pod koniec kwietnia padł ofiarą chuligańskiego ataku, poinformował w ostatnich dniach, że stracił ponad 80 proc. widzenia w prawym oku. W czwartek Nawalny nieoczekiwanie otrzymał paszport, choć przez pięć lat odmawiano mu wydania dokumentu. Następnie pojawiły się sprzeczne opinie na temat jego prawa do wyjazdu za granicę. Przedstawicielka Federalnej Służba Więzienna Rosji (FSIN) przypomniała, że osoby skazane mają zakaz opuszczania kraju. Rzecznik moskiewskiego sądu ocenił zaś, że wyrok w zawieszeniu, który uprawomocnił się w środę, nie zabrania wyjeżdżania za granicę. Zawiera jedynie wymóg meldowania się na policji i niezmieniania miejsca zamieszkania.

Reklama

Tego samego zdania są adwokaci polityka i cytowani w niezależnych mediach prawnicy.

Nie brak głosów, że wyjazd Nawalnego za granicę może zostać wykorzystany przez przeciwników polityka, który był organizatorem wielotysięcznych protestów przeciwko korupcji, jakie odbyły się w Rosji pod koniec marca. Krótko wcześniej polityk ogłosił materiał śledczy o domniemanym ukrytym majątku premiera Dmitrija Miedwiediewa. Niektórzy komentatorzy oceniają wydanie Nawalnemu paszportu jako gest ze strony władz, dla których nie byłyby wygodne oskarżenia o odpowiedzialność za napad na opozycjonistę i jego skutki.

Nawalny, walczący z korupcją adwokat i bloger, to jeden z przywódców protestów w 2012 roku przeciwko powrotowi Władimira Putina na Kreml. W 2013 roku wziął udział w wyborach mera Moskwy, zdobywając ponad 27 proc. głosów i zajmując drugie miejsce. W grudniu zeszłego roku Nawalny poinformował, że ma zamiar startować w wyborach prezydenckich w 2018 roku i zaczął otwierać w miastach Rosji sztaby wyborcze. Jednak w ocenie prawników kandydowanie uniemożliwią mu wyroki sądowe. W środę uprawomocnił się wyrok 5 lat kolonii karnej w zawieszeniu w sprawie domniemanej defraudacji na szkodę państwowej spółki Kirowles.

Jak poinformowali w sobotę współpracownicy Nawalnego, w ostatnich dniach właściciele lokali w kilku miastach, w których działają jego sztaby wyborcze, poinformowali, że rozwiązują umowy wynajmu. W piątek wieczorem właściciel pomieszczeń wynajmowanych przez sztab Nawalnego w Moskwie zażądał ich zwolnienia.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy