Reklama

Reklama

Alec Baldwin skasował konto na Twitterze. Kilka dni po wywiadzie o tragedii na planie filmu "Rust"

​Alec Baldwin i jego żona Hilaria usunęli swoje oficjalne konta na Twitterze. Zrobili to zaledwie kilka dni po wywiadzie, w którym gwiazdor Hollywood zaprzeczył, by był winny śmiertelnego postrzelenia operator Halyny Hutchins, do którego doszło na planie filmu "Rust".

Główne konto aktora - @alecbaldwin - którego używał wcześniej do oficjalnych oświadczeń w sprawie fatalnej strzelaniny na planie filmowym, zostało usunięte w niedzielę wieczorem - zauważył "The Hollywood Reporter".

Użytkownicy, próbujący odwiedzić konto używane przez aktora, widzą teraz komunikat: "To konto nie istnieje". 

"Ucieczka" aktora i jego żony z Twittera

W niedzielę działały jeszcze konta fundacji Baldwina - @ABFalecbaldwin - oraz konto jego żony Hilarii - @HilariaBaldwin. Ale w poniedziałek one również zniknęły z Twittera.

Inne zweryfikowane konto Baldwina na Twitterze, @alecbaldwin__, które nazywał "fantomową kończyną w mediach społecznościowych", w poniedziałek nadal działało, ale znikały z niego wcześniejsze wpisy, a po południu było już zupełnie puste. 

Reklama

Amerykańskie media zauważają przy tym, że pozostawione na Twitterze konto nie zawierało jego wypowiedzi na temat śmierci Hutchins, która zginęła 21 października podczas kręcenia westernu w Nowym Meksyku.

Na planie filmu "Rust" ranny został również reżyser Joel Souza.

Wywiad z 63-letnim aktorem przeprowadził George Stephanopoulos, doradca Billa Clintona w czasie jego prezydentury. W czwartek ABC wyemitowała całą, 80-minutową rozmowę.

- Ktoś załadował ostrą amunicję do rewolweru, pocisk, którego w ogóle nie powinno tam być. Ktoś jest odpowiedzialny za to, co się stało, i nie wiem, kto to jest, ale wiem, że to nie ja - twierdził Alec Baldwin.

Jak wyjaśnił, nie miał powodu, aby podejrzewać, że wśród rekwizytów mogła się znaleźć ostra amunicja. - Nie wiem, co się stało na planie. Nie wiem, jak kula znalazła się w rewolwerze - przekonywał aktor.

Baldwin miał skierować broń na wrogów

Alec Baldwin przypomniał, że w dniu wypadku spotkał się z Hutchins, aby omówić nagrywaną scenę. Grał w niej osaczoną i ciężko ranną postać, która miała skierować broń na dwóch wrogów.

- Uwielbiałem pracować z tą kobietą. Była samą radością. Wszyscy ją kochali. I wszyscy podziwiali jej talent - powiedział Baldwin. Wyjaśnił, że Hutchins instruowała go, jak trzymać broń.

Jak napisał Reuters, Baldwin był mocno krytykowany za to, że osobiście nie sprawdził broni przed kręceniem sceny, podczas której doszło do tragedii. W trakcie wywiadu aktor przekonywał, że nie było to jego zadaniem. Zabytkowy Colt kaliber 45 wręczył mu w czasie próby asystent reżysera Dave Halls. Zeznał później, że nie wiedział, iż jest załadowany ostrą amunicją.

- Kiedy osoba obarczona tym zadaniem przekazała mi broń, zaufałem jej. (...) Przez 40 lat swojej kariery zawsze wierzyłem w profesjonalizm specjalistów, których zadaniem było utrzymywanie bezpieczeństwa na planie - podkreślił Baldwin.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy