Reklama

Aktywiści, którzy sparaliżowali rafinerię przy polskiej granicy, w poważnych tarapatach

Niemieccy prokuratorzy skłaniają się ku tezie, że aktywiści klimatyczni grupy "Ostatnie pokolenie" tworzą organizację przestępczą. To pierwsze wnioski, jakie przekazała prokuratura w Neuruppin koło Berlina prowadząca śledztwo. W środę zarządzono dużą akcje przeszukania mieszkań 11 aktywistów, którzy biorą udział w licznych protestach "Last Generation".

W komunikacie przekazanym mediom prokuratura dostrzega długofalową działalność grupy, "która charakteryzuje się jasnym podziałem ról i ciągłą strukturą". 

Powodem środowego nalotu na członków grupy "Ostatniego pokolenia" były akcje przeprowadzane w okolicach rafinerii PCK w Schwedt niedaleko polsko-niemieckiej granicy. Doprowadziły one m.in. do przerwania dostaw ropy naftowej. Podczas przeszukań śledczy skonfiskowali liczne dokumenty, twarde dyski oraz laptopy. Po przeanalizowaniu materiałów dowodowych prokuratura podejmie decyzję w jakim kierunku pójdzie śledztwo.

Reklama

Regularne blokady 

Aktywiści "Ostatniego pokolenia" od kilku miesięcy regularnie blokują ulice i autostrady w różnych niemieckich miastach. Kilkukrotnie wkroczyli również na teren portów lotniczych w Berlinie i Monachium, zakłócając ruch lotniczy. 

W ubiegłym tygodniu władze Monachium zakazały protestów do 8 stycznia przyszłego roku, jednak to nie zatrzymało aktywistów, którzy nadal prowadzą swoje akcje i zapowiadają kolejne, również w okresie świątecznym. Na ulicach miast coraz częściej dochodzi do agresywnych zachowań przede wszystkim ze strony kierowców, którzy na własną rękę próbują usuwać blokady.  

Problemy z karaniem

Zaostrzenia prawa i zmiany strategii domagają się w Niemczech m.in. związki zawodowe policji. Ich zdaniem problemem są różne standardy prawne w niemieckich landach. Np. w Berlinie aktywiści trafiają do aresztu na kilka dni, a w Bawarii sędziowie wydają decyzję o kilkudziesięciodniowych aresztach.

Zgodnie z bawarską ustawą o zadaniach policji obywatele mogą być zatrzymani na okres do dwóch miesięcy na podstawie decyzji sędziego w celu zapobieżenia poważnemu wykroczeniu administracyjnemu lub przestępstwu.

Po ostatnich blokadach drogowych w Monachium kilku aktywistów klimatycznych w Bawarii jest w policyjnym areszcie. Zgodnie z decyzją sędziego spędzą tam od 8 do 30 dni.

Zdaniem przedstawicieli związku zawodowego policji GdP brak koordynacji między krajami związkowymi w zakresie zapobiegania zagrożeniom prowadzi do chaosu i dodatkowo motywuje protestujących do prowadzenia kolejnych akcji, za które nie ponoszą oni większych konsekwencji.

CZYTAJ TAKŻE:

Nowe świadczenie dla emerytów. Dla kogo i na jakich zasadach?

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Niemcy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy