Aktywiści klimatyczni wściekli na Szwecję. Zdecydowali się na pozew
Grupa aktywistów pozwała Szwecję za łamanie prawa do protestu. - Państwo zastrasza ludzi, aby nie brali udziału w pokojowych demonstracjach na rzecz działań klimatycznych - powiedział reprezentujący autorów pozwu Viktor Jonsson. Działacze zarzucają władzom poważne naruszenia praw człowieka.

W skrócie
- Aktywiści klimatyczni złożyli pozew przeciwko Szwecji, zarzucając państwu naruszenie prawa do protestu i zastraszanie demonstrantów.
- 46 osób, w tym obywatele ze Szwecji, Niemiec oraz Norwegii, oskarża szwedzkie władze o naruszenia w związku z działaniami służb wobec protestujących w latach 2020-2026.
- Pozew opiera się na przykładach zatrzymań i przeszukań, a podstawą prawną są konstytucja Szwecji i akty prawa międzynarodowego.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
46 aktywistów zdecydowało się skierować pozew przeciwko państwu szwedzkiemu, zarzucając władzom łamanie przysługującego im prawa do protestu. Grupa opiera wysunięte zarzuty na działaniach, których służby miały dopuścić się w latach 2020-2026. Pod pozwem podpisali się aktywiście ze Szwecji, z Niemiec oraz Norwegii.
W tym czasie - jak twierdzą aktywiści - policja, prokuratura i sądy "podejrzewały, ścigały i w większości przypadków skazały" 388 osób protestujących na rzecz klimatu. Postępowania miały być prowadzone w związku z 26 różnymi przestępstwami - aktywistów oskarżano między innymi o "nieposłuszeństwo, bezprawne wtargnięcie i sabotaż".
Aktywiści klimatyczni pozywają Szwecję za łamanie prawa do protestu
Jako podstawę prawną pozwu wskazano szwedzką konstytucję, a także akty prawa międzynarodowego, w tym Europejską Konwencję Praw Człowieka.
- Nie wolno nam demonstrować, a raczej, jeśli demonstrujesz na rzecz klimatu i robisz to w sposób zakłócający porządek, zostaniesz postawiony przed sądem i najprawdopodobniej skazany za przestępstwo (...). W demokratycznym społeczeństwie nie może tak być - powiedział AFP Viktor Jonsson, rzecznik grupy pełniący funkcję głównego powoda, podczas rozmowy z dziennikarzami przed sądem rejonowym w Sztokholmie.
Autorzy pozwu zawarli w nim "wiele przykładów i zeznań dotyczących naruszeń praw protestujących w sprawie klimatu, popełnionych lub popieranych przez państwo szwedzkie".
"Rosamalet" w Szwecji. Aktywiści klimatyczni przypominają historię Rosy Parks
Pozwani mieli dopuścić się pozbawiania wolności i długotrwałych oraz arbitralnych zatrzymań aktywistów, a także przeprowadzania przeszukań w domach. W dokumencie wymienia się również przykłady łamania praw człowieka, w tym nakłanianie do odebrania sobie życia oraz nielegalne metody przesłuchań.
- Żądamy, aby państwo zrekompensowało nam naruszenia, których doświadczyliśmy, ponieważ zostaliśmy postawieni przed sądem - powiedział Jonsson. Zapowiedział, że liczba aktywistów składających pozew zbiorowy może wzrosnąć.
Autorzy pozwu działają pod hasłem "Rosamalet" - "Sprawa Rosy". Nawiązują tym samym do historii Rosy Parks - afroamerykańskiej działaczki na rzecz praw człowieka. Aktywiści wskazali, że organizacje zajmujące się tą kwestią, a także sprawozdawca ONZ ds. sytuacji obrońców praw człowieka już wcześniej krytykowali Szwecję za sposób, w jaki traktuje aktywistów.













