Reklama

Reklama

Akcja przeciwko opozycji w Rosji. Ponad 300 aresztowanych

Już 359 osób zostało zatrzymanych w centrum Moskwy na wiecu opozycyjnym przeciw niezarejestrowaniu opozycyjnych kandydatów w wyborach do władz stolicy - poinformował dziennik „Kommiersant”. Władze uważają, że demonstracja jest nielegalna. Jak relacjonuje reporter TVN, akcja policji jest wyjątkowo brutalna.

"Kommiersant" przekazał, że zatrzymano m.in. opozycjonistów, których nie zarejestrowano do udziału w wyborach, w tym Lubow Sobolową, Dmitrija Gudkowa, Iwana Żdanowa i Jurija Galamina.

Zatrzymanych przeniesiono do policyjnych busów - podawał wcześniej Reuters, powołując się na świadków. Według korespondenta "Kommiersanta" policja wyparła z miejsca wiecu wszystkich, w tym dziennikarzy.

"Funkcjonariusze organów ochrony prawa wyparli z terenu przy ratuszu w Moskwie na ul. Twerskiej uczestników nieuzgodnionej z władzami akcji poparcia dla niezależnych kandydatów na deputowanych Rady Miejskiej Moskwy, którym moskiewska komisja wyborcza odmówiła rejestracji" - napisał "Kommiersant".

Reklama

Według organizacji pozarządowej OWD-Info, specjalizującej się w monitorowaniu protestów, na wiec przyszło kilka tysięcy osób. Agencja TASS poinformowała, że w pewnym momencie zebrani przerwali kordon policji i wyszli na jezdnię, częściowo blokując ruch pojazdów. Obecni na miejscu dziennikarze i uczestnicy skarżą się na złą łączność w rejonie akcji.

Pracownicy kanału YouTube poinformowali, że do studia Nawalny Live, w którym prowadzono transmisję na żywo wydarzeń na akcji protestacyjnej, przyszli policjanci, którzy zakleili taśmą wewnętrzne kamery monitoringu.

Mer Moskwy Sergiej Sobianin ostrzegał przed rozpoczęciem wiecu o możliwości "poważnych prowokacji" i zapowiedział, że porządek w mieście zostanie zapewniony "zgodnie z obowiązującym prawem".

"Próby stawiania ultimatów i organizowania zamieszek nie doprowadzą do niczego dobrego" - oznajmił. Wcześniej o odpowiedzialności za udział w wiecu mówiła prokuratura Moskwy.

W zeszłym tygodniu moskiewska komisja wyborcza odrzuciła kandydatury 57 osób do udziału w wyborach, w tym czołowych polityków opozycji, przeważnie wskazując na nieprawidłowości w podpisach poparcia dla kandydatów. Opozycja oskarża władze o zmanipulowanie list z podpisami zebranymi przez jej przedstawicieli.

Podczas wiecu 20 lipca jeden z najważniejszych liderów rosyjskiej opozycji Aleksiej Nawalny oświadczył, że jeśli w ciągu tygodnia nie dojdzie do zarejestrowania wszystkich osób formalnie zgłoszonych przez opozycję, to na sobotę 27 lipca zostanie zwołana demonstracja przed siedzibą władz miejskich.

Po tej zapowiedzi doszło do rewizji w domach opozycjonistów i ich zatrzymań. Nawalny został w środę aresztowany na 30 dni za wzywanie do udziału w sobotniej demonstracji.

Opozycjoniści uważają wybory do władz Moskwy za istotne, gdyż ich zdaniem dają im one szansę zwiększenia obecności w stolicy, gdzie wspierani przez Kreml kandydaci byli w przeszłości mniej popularni niż w innych częściach kraju.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne