Reklama

Reklama

Akcja aktywistów spowodowała korki w Berlinie. Pomoc ofierze wypadku przyjechała za późno

Pod koniec października aktywiści klimatyczni zorganizowali protest na jednej z autostrad w Berlinie. W innej części miasta miał wówczas miejsce wypadek. Do poważnie rannej rowerzystki jechał specjalistyczny samochód. Nie dojechał na czas, bo utknął w korku spowodowanym przez obrońców klimatu. 44-letnia kobieta zmarła. "Nie ma wątpliwości, że winę ponoszą 'klimatyczni radykałowie'" - pisze Bild.

W poniedziałek 31 października na berlińskiej Bundesallee miał miejsce poważny wypadek: jadąca rowerem kobieta została potrącona przez betoniarkę, jej noga została uwięziona pod pojazdem. Specjalistyczny pojazd ratowniczy straży pożarnej, który mógł unieść betoniarkę i uwolnić ranną kobietę, utknął w korku, spowodowanym akcją obrońców klimatu - w ramach protestu przykleili się oni do autostrady.

W czwartek 10 listopada straż pożarna opublikowała końcowy raport na temat wypadku, którego finałem była śmierć 44-latki. Wniosek z analiz służb ratunkowych jest jeden: gdyby pojazd ratowniczy przybył na miejsce zgodnie z planem, betoniarka nie musiałaby ponownie przetaczać się przez nogę rowerzystki.

Reklama

Załadowana betoniarka ponownie przejechała po nodze kobiety

"Przybycie na czas pojazdu ratowniczego dałoby osobom odpowiedzialnym na miejscu więcej możliwości działania" - podkreślono w raporcie. Jak opisywali lekarze pogotowia, biorący udział w akcji ratunkowej, noga rowerzystki została uwięziona pomiędzy kołami betoniarki. Aby uwolnić kobietę spod pojazdu i móc udzielić jej pomocy, zdecydowano o ponownym przetoczeniu betoniarki przez ciało kobiety.

Wezwany do pomocy specjalistyczny pojazd, będący w stanie unieść betoniarkę, przyjechał spóźniony o osiem minut z powodu korka na drodze A100, wywołanego akcją klimatyczną. Gdyby nie protest na drodze, pojazd przybyłby na miejsce wypadku "prawie równocześnie" z karetką pogotowia.

"Podniesienie betoniarki przez pojazd ratowniczy byłby 'ratunkiem łagodniejszym dla pacjenta', a betoniarka nie musiałaby ponownie przetaczać się po nodze kobiety. Zwykły wóz strażacki nie był w stanie unieść w pełni załadowanej betoniarki" - wyjaśnili ratownicy w raporcie. Zastosowano "jedyne możliwe działania ratunkowe w zaistniałej sytuacji".

Rowerzystka zmarła trzy dni po wypadku

"Procedura lub przetaczanie ciężarówki w zasadzie nie jest zalecaną taktyką ratowniczą, ale została wybrana jako metoda po uzgodnieniach w zespole, w oparciu o aspekty taktyczno-medyczne i właściwe z uwagi na brak istniejących alternatyw w momencie podejmowania decyzji. Nie można całkowicie wykluczyć zagrożenia dla pacjenta i służb ratowniczych" - dodano.

Kobieta po uwolnieniu spod pojazdu została poddana intubacji i przetransportowana helikopterem do szpitala. Zmarła tam trzy dni później, w wyniku wielonarządowych, poważnych obrażeń, odniesionych w wypadku.

"Tydzień po śmierci 44-letniej rowerzystki, poważnie rannej w wypadku drogowym, nie ma wątpliwości, że winę ponoszą 'klimatyczni radykałowie' z grupy 'Letzte Generation' - pisze portal dziennika "Bild".

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy