Reklama

Reklama

Agencja AP zwolniła reportera, który podał fałszywą informację o Przewodowie

Dziennikarz Associated Press James LaPorta podał nieprawdziwą informację, sugerującą po wybuchu w Przewodowie, że Rosja przeprowadziła atak rakietowy na Polskę. Został zwolniony.

Jak poinformował "The Washington Post", amerykańska agencja prasowa zwolniła swojego reportera za podanie fałszywych doniesień o ataku rakietowym Rosji na Polskę.  

Kilka godzin po wybuchu w Przewodowie, w wyniku którego zginęły dwie osoby, agencja Associated Press opublikowała artykuł, w którym podała, że "wysoki urzędnik amerykańskiego wywiadu twierdzi, że rosyjskie rakiety uderzyły w Polskę, zabijając dwie osoby". 

Ta informacja okazała się nieprawdziwa. Polska i Unia Europejska ogłosiły, że uważają, iż pojedynczy pocisk wystrzelony przez siły ukraińskie zboczył z kursu i wylądował na polskim terytorium.  

Reklama

Wybuch w Przewodowie 

Wiadomość AP, sugerująca eskalację inwazji Rosji, dotarła do mediów na całym świecie, które przekazały dalej tę informację.  

Polska jest członkiem NATO, a rosyjski atak na jej terytorium mógłby wywołać zbrojną odpowiedź krajów Zachodu na agresję Rosji. 

Oświadczenie Associated Press 

Dzień później agencja Associated Press poprawiła artykuł, w którym cytowała niewymienionego z nazwiska amerykańskiego urzędnika. Stwierdzono, że anonimowe źródło nie miało racji i że "kolejne doniesienia pokazały, że pociski były produkcji rosyjskiej i najprawdopodobniej zostały wystrzelone przez Ukrainę w obronie przed atakiem Rosji". 

LaPorta odmówił komentarza w tej sprawie. Były żołnierz piechoty morskiej USA, który służył w Afganistanie, dołączył do AP w kwietniu 2020 roku po kilku latach pracy jako niezależny reporter.  

Agencja oficjalnie odmówiła identyfikacji dziennikarza jako autora tekstu. 

"Rygorystyczne standardy redakcyjne i praktyki Associated Press mają kluczowe znaczenie dla misji AP jako niezależnej organizacji informacyjnej. Aby zapewnić, że nasze raporty są dokładne, uczciwe i oparte na faktach, przestrzegamy i egzekwujemy te standardy, w tym te dotyczące korzystania z anonimowych źródeł. Gdy nasze standardy są naruszane, musimy podjąć kroki niezbędne do ochrony integralności wiadomości. Nie podejmujemy tych decyzji lekkomyślnie, ani nie są one oparte na pojedynczych incydentach" - czytamy w oświadczeniu Associated Press. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy