Reklama

AFP: Agencja Amak instrumentem propagandy IS

Agencja prasowa Amak stworzona przez dżihadystyczną organizację Państwo Islamskie (IS) stanowi skuteczną machinę przyznawania się do zamachów w wielu częściach świata. Jest prawdziwym instrumentem propagandy - pisze w środę agencja AFP.

Chociaż agencja Amak próbuje przyjąć w internecie zasady światowych mediów, używając neutralnych określeń czy pasków z napisem "Breaking News", to przede wszystkim jest ona organem propagandowym IS. Na razie jednak nie została przyłapana na kłamstwie, a jej oświadczenia o braniu odpowiedzialności za zamachy przez IS są oceniane przez ekspertów i służby antyterrorystyczne jako wiarygodne - pisze AFP, powołując się na opinie analityków.

Specjalista ds. ruchów islamistycznych Mathieu Guidere wskazuje, że "mnożenie w ciągu ostatnich dni takich oświadczeń łączy się z większą liczbą działań" terrorystycznych.

Reklama

To przyznawanie się do zamachu zawsze łączy się z działaniami inspirowanymi, nadzorowanymi lub organizowanymi przez Państwo Islamskie. Dżihadyści z IS "nie mogą sobie pozwolić na kłamstwo w tym przypadku albo przyznać się do działań, które nie były dokonywane w ich imieniu" - tłumaczy Guidere. "Jeśli tak by było, byliby pośmiewiskiem całego ruchu dżihadystycznego. Stawką jest ich wiarygodność" - dodaje ekspert.

Amerykanin Thomas Jocelyn z Fundacji na rzecz Obrony Demokracji w Waszyngtonie dodaje: "Nie wiemy na razie nic o faktycznie fałszywych oświadczeniach. Oni (dżihadyści) mogą przesadzać lub mieć pewne problemy, ale nie znamy żadnego przypadku przyznania się do zamachu, który byłby w oczywisty sposób fałszywy".

W apogeum działania tzw. kalifatu o nazwie Państwo Islamskie, samozwańczo ogłoszonego przez dżihadystów w 2014 roku na terytoriach opanowanych przez nich w Syrii i Iraku, komunikacja tej grupy była scentralizowana i kontrolowana przez wpływowych przywódców. Od tamtej pory jest bardziej zdecentralizowana, a więc i szybsza - ocenia Guidere.

"Wdrożony został nowy sposób przyznawania się (do działań). Wcześniej potrzebne było potwierdzenie centralnego dowództwa, a teraz, gdy (dżihadyści) tracą tereny na wszystkich frontach, istnieją lokalni korespondenci Amaku upoważnieni do brania na siebie odpowiedzialności w imieniu IS" - mówił francuski ekspert.

Jak dodaje, dżihadyści "wezwali wszystkich zwolenników na całym świecie, żeby przeszli do działania, aby pokazać, że nie są skończeni mimo porażek na terytorium Syrii i Iraku". "Chcą udowodnić - tłumaczy ekspert - że są aktywni poza obszarami kalifatu, który obecnie się zmniejsza, oraz że rezerwy bojowników poza (kalifatem) są większe niż w nim".

"Amak to twór Państwa Islamskiego; (powstał) w celu zastąpienia kont na Twitterze, które były używane wcześniej, a które teraz są regularnie zamykane" - mówi francuski specjalista ds. ruchu islamistycznego na świecie Romain Caillet.

Wewnętrzne funkcjonowanie Amaku, podobnie jak innych mediów kontrolowanych przez IS, pozostaje tajemnicą, mimo zeznań niektórych członków tej organizacji, którzy sami ją opuścili albo zostali zatrzymani i przesłuchani. Określają oni jedynie agencję Amak jako ważny element w Państwie Islamskim, który otrzymuje duże środki finansowe i przez liderów ugrupowania uważany jest za kluczowy.

Na początku czerwca podczas nalotów przeprowadzonych we wschodniej Syrii przez lotnictwo koalicji antyislamskiej, której przewodzą Stany Zjednoczone, zginął jeden z założycieli Amaku, Rajan Meszal (Rayan Meshaal).

Autentyczność wpisu jego brata na Facebooku w tej sprawie potwierdziła ekspertka z amerykańskiego centrum monitoringu działalności dżihadystów w internecie SITE, Rita Katz. Według niej od swego powstania w 2014 r. agencja Amak ponad dwadzieścia razy potwierdzała autorstwo zamachów dokonywanych przez IS.

PAP

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy