Reklama

Reklama

Afganistan: Wybuch w szyickim meczecie. Co najmniej 50 zabitych

Co najmniej 55 osób zginęło i 140 zostało rannych w wybuchu w szyickim meczecie w prowincji Kunduz w północno-wschodnim Afganistanie - podała agencja AFP. Według organizacji Lekarze bez Granic zginęło 20 osób, a około 90 zostało rannych. Do zamachu przyznało się Państwo Islamskie.

Do zdarzenia poszło podczas nabożeństwa w miejscowości Gozar-e-Sayed Abad.

Rzecznik talibów Zabihullah Mudżahid napisał na Twitterze o "wielu rannych i ofiarach śmiertelnych wśród rodaków-szyitów". 

W mediach społecznościowych pojawiły się liczne zdjęcia i nagrania pokazujące, jak lokalna społeczność przeszukuje zniszczony meczet i wynosi rannych do karetek pogotowia.

Lekarz lokalnego szpitala przekazał mediom pod warunkiem zachowania anonimowości, że na oddziały trafiło dotąd ponad 50 osób. "Otrzymaliśmy 35 ciał" - dodał.

Najbardziej krwawy zamach po wyjściu amerykańskich żołnierzy

Państwo Islamskie (IS) poinformowało na swoim kanale na Telegramie, że to ono stoi za zamachem, do którego doszło wcześniej w piątek w szyickim meczecie w prowincji Kunduz w północno-wschodnim Afganistanie, a celem ataku była społeczność Hazarów. 

Komunikat IS głosi, że zamachu dokonał samobójca, którego nazwano "Mohammed Ujgur", co jest sugestią, że sprawca ataku należał do chińskiej muzułmańskiej mniejszości Ujgurów - pisze AFP. Agencja wyjaśnia, że pewne grupy Ujgurów dołączyły do dżihadystów z IS.

Reklama

AFP podkreśla, że był to najbardziej krwawy zamach do jakiego doszło po wyjściu z Afganistanu żołnierzy USA 30 sierpnia.

Szef sił bezpieczeństwa w Kunduz Dost Muhammad powiedział lokalnym dziennikarzom, że sprawcy zamachu chcą "siać niezgodę między sunnitami i szyitami".

"Zapewniamy naszych szyickich braci, że zadbamy o ich bezpieczeństwo i takie ataki nie będą się powtarzać" - dodał.

Radykalny i brutalny odłam IS

Hazarowie to trzecia największa grupa etniczna żyjąca w Afganistanie. Częściowo są pochodzenia mongolskiego i przeważnie wyznają szyicki odłam islamu. Od wieków byli mniejszością prześladowaną w kraju, w którym dominuje sunnizm. Represje dotknęły ich zwłaszcza w czasach pierwszych rządów talibów w latach 1996-2001.

AFP przypomina, że za zamachami w Afganistanie stoi Państwo Islamskie Chorasanu (IS-Ch), radykalny i brutalny odłam IS, który rozpoczął ataki wkrótce po przejęciu władzy przez talibów.

Ugrupowanie to wielokrotnie obierało za cel Hazarów, których uznają za heretyków. W ocenie ONZ IS-Ch liczy w Afganistanie około 500 dżihadystów. 

Afganistan pod rządami talibów zmaga się z rosnącym zagrożeniem ze strony oddziału tzw. Państwa Islamskiego operującego w Chorasanie. Islamiści przeprowadzili ostatnio dwa zamachy, m.in. podczas pogrzebu matki Mudżahid; atakują także mniejszości religijne.
Żadne ugrupowanie dotychczas nie przyznało się do przeprowadzenia piątkowego ataku na modlących się.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje