Afera nad Sekwaną. Stworzył fikcyjnego Nobla, potem sam sobie go przyznał
Francuski naukowiec jest podejrzany o wymyślenie specjalnej nagrody w dziedzinie filologii. Florent Montaclair najpierw powołał fikcyjne wyróżnienie, a następnie sam sobie je przyznał. Cały proceder trwał kilka lat. We Francji przeciwko mężczyźnie toczy się śledztwo. Montaclair nie ma sobie nic do zarzucenia.

W skrócie
- Francuski naukowiec Florent Montaclair jest podejrzewany o stworzenie fikcyjnej Nagrody Nobla w dziedzinie filologii i samodzielne przyznanie jej sobie.
- W toku śledztwa ustalono, że nagroda oraz towarzystwo naukowe przyznające wyróżnienie były nieprawdziwe.
- Prokuratura analizuje, czy ustanowienie przez Montaclaira fałszywej nagrody mogło wpłynąć na jego karierę naukową, natomiast sam zainteresowany twierdzi, że jego działanie nie było oszustwem i nie naruszyło prawa.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Florent Montaclair, pochodzący z Besancon we wschodniej Francji, został odznaczony Złotym Medalem Filologii w 2016 r. podczas uroczystości, która odbyła się przed francuskim Zgromadzeniem Narodowym w Paryżu. Na wydarzeniu obecni byli ministrowie i laureaci Nagrody Nobla.
Po czasie okazało się, że zarówno nagroda, jaki i instytucja, która rzekomo ją przyznała - Międzynarodowe Towarzystwo Filologiczne - są fikcją. Jak podało BBC, Montaclair chciał w ten sposób podkreślić swoje zasługi akademickie.
Francja. Filolog wymyślił własną nagrodę, później sam siebie odznaczył
Sprawą zajęli się śledczy z Besancon. Starają się ustalić, czy doszło do złamania prawa. Ponadto uniwersytet, na którym Montaclair wykładał przez 20 lat, zawiesił go na czas nieokreślony.
- To tak nieprawdopodobna historia, że mogłaby być częścią filmu - powiedział Paul-Edouard Lallois, prokurator prowadzący śledztwo.
Według Lallois Montaclair rozpoczął swoją intrygę w 2015 roku. W grudniu tego roku poinformowano o jego zwycięstwie w plebiscycie, a w czerwcu następnego roku w Paryżu miała miejsce ceremonia wręczenia wspomnianej nagrody. Lokalna prasa nazwała wówczas wyróżnienie mianem filologicznego Nobla.
Jak podało BBC, historia miała swój ciąg dalszy. Jakiś czas później Montaclair powitał w Brukseli znanego amerykańskiego filozofa i językoznawcę, Noama Chomsky'ego i przyznał mu honorowy złoty medal od Międzynarodowego Towarzystwa.
Nagranie z ceremonii można obejrzeć w internecie, a także na stronie internetowej stowarzyszenia, na której znajduje się lista laureatów od 1967 roku. Wśród nich wymieniono m.in. Umberto Eco.
Francja. Naukowiec wymyślił uniwersytet, który przyznał mu doktorat
W międzyczasie Montaclair jeszcze bardziej wzbogacił swoje CV, uzyskując tytuł doktora literatury francuskiej i gramatyki przyznany przez Uniwersytet Filologii i Edukacji z siedzibą w Lewes w amerykańskim stanie Delaware. BBC podkreśla, że nie ma żadnych informacji na temat istnienia tej uczelni.
- Złoty medal za filologię jest dziełem pana Florenta Montaclaira, który przyznał go sobie sam za pośrednictwem tego towarzystwa naukowego, które najwyraźniej sam stworzył, oraz tego uniwersytetu, który istnieje tylko w internecie - powiedział prokurator.
Sprawa wyszła na jaw w momencie, gdy Montaclair ogłosił, że kolejnym laureatem nagrody zostanie rumuński filolog Eugen Simion. Informacja ta wywołała sensację w Rumunii i jednocześnie sprowokowała dziennikarzy do zadawania pytań na temat nagrody. BBC zwróciło uwagę, że początkowo sprawa nie została zauważona we Francji.
"Prawda wyszła na jaw dopiero w zeszłym roku, gdy Montaclair miał przewodniczyć dyskusji na temat fake newsów, a jego kolega przypomniał sobie, że słyszał te plotki z Rumunii" - czytamy na portalu brytyjskiej stacji.
"To nie oszustwo". Naukowiec twierdzi, że jego działanie nie było sprzeczne z prawem
Francuska gazeta "Le Monde" podała, że gdy w lutym policja przeszukała dom Montaclaira, ten powiedział im: - Przypuszczam, że chodzi o medal. Mężczyzna poinoformował, że zamówił go u jubilera na krótko przed paryską ceremonią za kwotę 250 euro (obecnie ok. 1050 zł).
- To nie jest oszustwo. To próba wprowadzenia nowego wyróżnienia w świecie akademickim - próba, która zakończyła się niepowodzeniem - miał powiedzieć służbom.
Prokuratura musi teraz podjąć decyzję, czy wymyślenie odznaczenia wpłynęło na karierę naukową Montaclaira. W przeciwnym razie trudno będzie udowodnić, że dopuścił się przestępstwa.
Sam Montaclair broniąc się, stwierdził, że wymyślenie bezwartościowej nagrody samo w sobie nie jest sprzeczne z prawem. Jak zaznaczył, to lokalne media określiły ją mianem filologicznego Nobla.
Źródła: BBC, "Le Monde"














