Reklama

Reklama

Szczecin: Ukrainiec zamordował współlokatora. Twierdzi, że nic nie pamięta

25-letni Yurij K. w listopadzie 2021 r. zaatakował nożem swojego rodaka. W wyniku poniesionych obrażeń mężczyzna zmarł. Obywatele Ukrainy wynajmowali razem mieszkanie w bloku przy ul. Krzywoustego w Szczecinie. Zdaniem zatrzymanego jego ofiara poczęstowała go wcześniej tabletką przeciwbólową i papierosem. Twierdzi, że od tamtego momentu nic nie pamiętał. W piątek ruszył proces w tej sprawie. Oskarżonemu grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.

W miniony piątek przed Sądem Okręgowym w Szczecinie rozpoczął się proces Yurija K. - obywatela Ukrainy oskarżonego o zamordowanie swojego współlokatora. Mężczyzna do stolicy województwa zachodniopomorskiego przyjechał ponad rok temu. 25-latek, który z zawodu jest programistą, emigrował do Polski za lepszym życiem. Jak opowiadał podczas rozprawy, za pieniądze zarobione w naszym kraju chciał m.in. pomóc swojej rodzinie. 

Oskarżony zamieszkał w Szczecinie w bloku przy ulicy Krzywoustego. Lokatora do trzypokojowego mieszkania poszukiwali tam jego rodacy - Włodymir i Ludmila.

Reklama

25-latek zabił współlokatora. "Był agresywny, a jednocześnie milczący"

Kobieta mówiła, że między parą a nowym współlokatorem nie było konfliktu. Znali się dopiero trzy dni, a chłopak, choć był małomówny, wydawał się bardzo spokojny.

Yurij w wyniku wypadku, jakiego doznał w pracy, musiał iść na zwolnienie. 25-latkowi na stopę najechał wózek z towarem. Dziewczyna zmarłego opowiadała w sądzie, że mężczyzna poszedł z oskarżonym do sklepu po leki przeciwbólowe. Sama też dała miała dać mu krople.

Do zabójstwa doszło 7 listopada 2021 roku. Wtedy to Yurij wszedł gwałtownie do pokoju pary, a następnie zaatakował nożem kuchennym swojego współlokatora. 

- Jakby był w szoku, każdy cios był celny, był bardzo agresywny, a jednocześnie milczący. Tylko zadawał ciosy - relacjonowała Ludmila, cytowana przez "Głos Szczeciński".

Choć Włodymirowi udało się odepchnąć napastnika i wydostać się na klatkę schodową, jego życia nie udało się uratować.

Oskarżony nic nie pamięta

25-latek trafił w ręce policji. Podczas przesłuchań przyznał się do winy. Podczas piątkowej rozprawy stwierdził natomiast, że nie pamięta listopadowych wydarzeń.

- Włodymir dał mi jakąś tabletkę przeciwbólową, a potem przed blokiem poczęstował papierosem. Powiedział, że teraz już nie będzie bolało. Po chwili poczułem się słabo. Poszedłem do pokoju się położyć. Od tamtej pory nic nie pamiętam. Dopiero policjanci powiedzieli mi, że doszło do zabójstwa - mówił w sądzie Yurij.

Prokurator zapytał oskarżonego o to, dlaczego wcześniej nie wspominał o papierosie i tabletce. 25-latek odparł, że pomyślał o tym dopiero wówczas, gdy na obserwacji psychiatrycznej wykryto w jego krwi narkotyki.

Biegli: Oskarżony w chwili zabójstwa był poczytalny

Podczas piątkowej rozprawy przed sądem zeznawali także mieszkańcy bloku przy ul. Krzywoustego.

W trakcie śledztwa ustalono, że oskarżony dwa lata temu podczas pobytu w Estonii próbował popełnić samobójstwo.

W ocenie biegłych, w chwili zabójstwa 25-letni obywatel Ukrainy był poczytalny. Mężczyzna od dziesięciu miesięcy przebywa w areszcie. Grozi mu dożywocie.

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy