Przełom na granicy polsko-niemieckiej. Koniec z masowym przemytem ludzi?
Liczba przemytników ludzi zatrzymywanych przy polsko-niemieckiej granicy diametralnie spadła - wynika z danych przedstawionych Interii przez Straż Graniczną. Właśnie minęło pół roku, od kiedy rząd przywrócił kontrole na granicy z naszym zachodnim sąsiadem.

Kluczowa dla mieszkańców pogranicza decyzja obowiązuje od lipca 2025 roku.
- Strona niemiecka tak naprawdę odmawia wpuszczania na swój teren, inaczej niż to było przez ostatnich 10 lat, migrantów, którzy z różnych kierunków zmierzają do Niemiec, ubiegając się na przykład o azyl - uzasadniał premier Donald Tusk.
Po tej zapowiedzi do niemieckich służb, które kontrole na dawnych przejściach granicznych prowadziły od kilkunastu miesięcy, dołączyły polskie. W pierwszych tygodniach regularnie informowały o zatrzymanych przemytnikach ludzi lub grupach imigrantów.
Mnóstwo "kurierów" w pierwszych tygodniach kontroli
Pod koniec lipca w okolicach Kołbaskowa strażnicy zatrzymali kierowcę przewożącego do Niemiec pięć kobiet z Erytrei i Etiopii, na początku września w Szczecinie dwa samochody, w których było ośmiu Somalijczyków i Sudańczyk jadący w kierunku granicy, a w październiku w Buku służby przechwyciły auto, w którym było czterech Afgańczyków zmierzających do naszych zachodnich sąsiadów.
To tylko kilka przykładów. - Od początku przywrócenia tymczasowej kontroli granicznej na odcinku z Niemcami funkcjonariusze Straży Granicznej zatrzymali w województwie zachodniopomorskim 20 kurierów, którzy przerzucali z Polski do Niemiec 62 cudzoziemców - informował wówczas Tadeusz Gruchalla-Wensierski z Morskiego Oddziału Straży Granicznej.
10 razy mniej przemytników ludzi. Jakie są powody?
To było 20 października. Przez kolejne trzy miesiące funkcjonariusze zatrzymali tylko dwóch kolejnych przemytników, czyli 10 razy mniej niż wcześniej w takim samym czasie.
- Udzielali pomocy w nielegalnym przekroczeniu granicy państwowej - stwierdziła w odpowiedzi na pytania Interii podporucznik Katarzyna Przybysz z Morskiego Oddziału Straży Granicznej.
Zatrzymanie kurierów to niejedyny efekt kontroli na granicach. - Funkcjonariusze skontrolowali blisko 860 tysięcy osób, sprawdzili blisko 400 tysięcy pojazdów, a 70 osobom odmówili wjazdu do Polski - dodaje kapral Krystian Kowalewski z Morskiego Oddziału Straży Granicznej.
Z danych przedstawionych Interii wynika, że wśród tych 70 osób najwięcej jest z Syrii, Indii i Rosji.
Ekspert ds. bezpieczeństwa, komandor porucznik rezerwy Artur Bilski z think tanku "Nobilis Media" przedstawia Interii dwa powody spadających statystyk zatrzymywanych przemytników.
Pierwszy to protesty na granicach latem tego roku, opisywane przypadki odmowy przyjęcia migrantów przez Niemców oraz "mobilizacja opinii publicznej".
- Wpłynęły z pewnością na podjęcie konkretnych działań przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Straż Graniczną w temacie wzmocnienia bezpieczeństwa granic i ograniczenie nielegalnego przekraczania granicy oraz przemytu ludzi - uważa Bilski.
Drugi powód to działania podejmowane kilkaset kilometrów na wschód od polsko-niemieckiego pogranicza. - Wzmacnianie kontroli na granicy i zapanowanie nad nielegalnym przerzucaniem do Polski ludzi przez reżim Łukaszenki - opisuje komandor.
Mieszkańcy znają się ze Strażą Graniczną "z widzenia"
Tuż po wprowadzeniu kontroli wielu mieszkańców pogranicza i przedsiębiorcy prowadzący biznes po obu stronach Odry miało wątpliwości, czy sprawdzanie aut i dokumentów nie utrudni im codziennego życia.
Lekarz ginekolog mieszkający w Szczecinie, ale pracujący w niemieckim Schwedt dwa miesiące po rządowej decyzji mówił Interii, że wydłużyły one jego czas pracy.
- Do normalnego muszę doliczyć 20 minut dojazdu do pracy i z pracy, bo tyle mogą trwać kontrole na granicy. Dzisiaj to duży minus bycia pracownikiem transgranicznym - mówił Marek Kaczmarczyk.
- Dla osób, które regularnie przekraczają granicę, kontrole nie są uciążliwe - mówi natomiast pan Jacek z przygranicznego Gryfina. - Można powiedzieć, że znamy się już ze Strażą Graniczną "z widzenia" - dodaje.
Relacjonuje, że granice Gryfino-Mescherin przekracza kilka razy w tygodniu.
- Nawet cztery-pięć, bo starając się utrzymać w dobrej kondycji, biegam i jeżdżę po pograniczu rowerem. Miejsce wybieram ze względu na spokój i ciszę. Sąsiadujący z nami powiat Uckermark jest jednym z najmniej zaludnionych regionów w Niemczech - opisuje pan Jacek.
Jego zdaniem "nie ma możliwości", aby ktoś zupełnie obcy mógł na tych terenach przebywać niezauważony. - Miejscowa ludność jest na to uczulona - uważa.
Rozporządzenie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji przewiduje, że kontrole na granicy z Niemcami potrwają do kwietnia.
- Tymczasowa kontrola na granicy ma charakter selektywny, wyrywkowy i ukierunkowany - mówi kapral Kowalewski z Morskiego Oddziału Straży Granicznej. - Kontrolowane są przede wszystkim duże samochody osobowe i ciężarowe, a także auta z przyciemnionymi szybami i pojazdy z zagranicznymi tablicami rejestracyjnymi - relacjonuje w rozmowie z Interią pan Jacek.
Tobiasz Madejski, Szczecin















