Reklama

Reklama

Pierwsza rocznica wypadku pod Grenoble

We wtorek, 22 lipca mija pierwsza rocznica tragicznego wypadku polskiego autokaru pod Grenoble we Francji. Zginęło wtedy 26 osób, a 24 zostały ranne. Autobusem podróżowali pielgrzymi w większości pochodzący z Pomorza Zachodniego.

Wśród ofiar przeważali mieszkańcy Stargardu Szczecińskiego, Świnoujścia i Szczecina. Po wypadku prezydent Lech Kaczyński ogłosił trzydniową żałobę narodową.

Reklama

Obchody rocznicowe odbędą się w Grenoble i potrwają cały dzień. Na miejsce katastrofy polecą samolotem, z podszczecińskiego lotniska w Goleniowa, poszkodowani oraz rodziny ofiar.

Nie wszyscy jednak zdecydowali się na podróż. Niektórym nie pozwala na to stan zdrowia, inni boją się dramatycznych wspomnień, nie mają odwagi stanąć powtórnie w miejscu, w którym rozegrała się często największa tragedia ich życia.

Uroczystości rozpocznie przed południem msza święta, która zostanie odprawiona w Katedrze Notre Dame w Grenoble. Po południu nastąpi odsłonięcie pomnika upamiętniającego ofiary katastrofy. Pomnik będzie miał kształt piramidy ułożonej z cegiełek, na których znajdą się nazwiska ofiar. Na monumencie będzie też widniał napis: "Życie jest chwilą wieczności". Pieniądze na pomnik zebrała polonia francuska.

Wieczorem w Bazylice Sacre Coeur w Grenoble z koncertem wystąpi Orkiestra Symfoniczna Filharmonii im. Mieczysława Karłowicza w Szczecinie oraz chór Collegium Maiorum. Koncert, zatytułowany "Pamięć silniejsza niż śmierć", ma być hołdem pamięci tym, którzy zginęli w wypadku, ale także wyrazem wdzięczności dla Francuzów za okazaną przed rokiem pomoc.

Poszkodowani pod Grenoble i rodziny ofiar powołali do życia Stowarzyszenie Pamięci Ofiar Grenoble 2007, które wiosną tego roku zarejestrowano. Jego główne cele to m.in. zapewnienie wsparcia moralnego i wszelkiej pomocy prawnej oraz finansowej rodzinom ofiar.

Do wypadku autokaru doszło rankiem 22 lipca 2007 roku we francuskich Alpach, w miejscowości Vizille koło Grenoble. Autokar uderzył na zakręcie w barierkę i stoczył się kilkadziesiąt metrów w dolinę rzeki. Podróżowało nim po europejskich sanktuariach maryjnych 50 osób - 47 pielgrzymów, dwóch kierowców i pilotka. Większość pochodziła z woj. zachodniopomorskiego, głównie Stargardu Szczecińskiego, Świnoujścia i Szczecina. Zginęło 26 osób, 24 zostały ranne.

Śledztwo w sprawie wypadku wciąż trwa. Prowadzą je niemal od roku równolegle polska i francuska prokuratura. Nadal nieznane są jednak bezpośrednie przyczyny katastrofy. Nie wskazali jej francuscy biegli w przesłanej do Polski dokumentacji, choć zwrócili w niej "szczególną uwagę na dużą różnicę zużycia różnych kompletów klocków", głównie z tyłu pojazdu, oraz na brak prawie 2 litrów oleju w tzw. zwalniaczu (dodatkowy hamulec).

Strona francuska wnioskowała w związku z tym o dodatkowe zbadanie m.in. stanu klocków hamulcowych oraz próbek oleju z dodatkowego hamulca, zabezpieczonych na miejscu zdarzenia. Francuzi wnosili też o dodatkowe przesłuchanie świadków i zabezpieczenie dokumentacji dotyczącej badań technicznych autobusu, co uwzględniła szczecińska prokuratura w swoim postępowaniu.

- Teraz czekamy tylko na opinię strony francuskiej. My zrobiliśmy już wszystko, mamy gotową dokumentację - powiedziała rzeczniczka szczecińskiej Prokuratury Okręgowej Małgorzata Wojciechowicz.

Kompletną ekspertyzę dotyczącą rekonstrukcji wypadku autokaru, uwzględniającą pełną dokumentację z Grenoble przekazaną przez polskich i francuskich śledczych, mają przygotować biegli Instytutu Ekspertyz Sądowych (IES) z Krakowa, którzy przeprowadzali wizję lokalną na miejscu wypadku.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne