Miasto z memów, ale mieszkańcom nie jest do śmiechu. Problem nabrzmiewa
Jedno z siedmiu największych miast w Polsce wyludnia się w szybkim tempie. Jeszcze na początku XXI wieku w Szczecinie mieszkało 416 tys. mieszkańców. Teraz, według danych Głównego Urzędu Statystycznego z końca 2025 roku, 385 tys. - Słaba edukacja, kultura i brak perspektyw - wylicza jeden z aktywistów, który właśnie poinformował, że się wyprowadza. - Nie jest tak źle, jak mówią liczby - odpowiada w Interii profesor Dariusz Zarzecki.

Zdjęcie zniszczonych, leżących na ziemi tablic wskazujących nazwy miast, m.in. Gdańska, Bydgoszczy i Zielonej Góry, a pod zdjęciem opis: "władze Szczecina ogłaszają program 'Zostaję w Szczecinie'. Na początek z przestrzeni publicznej znikają nazwy innych miast, żeby nie kusiło".
W ten sposób satyryczny profil w mediach społecznościowych "Lecę na Szczecin" skomentował trwającą w stolicy województwa zachodniopomorskiego dyskusję o demografii, a jednocześnie wpisał się w długą historię Szczecina w memach. Jeden z najpopularniejszych mówi o tym, że "Szczecin tak naprawdę nie istnieje", bo "nikt nie zna nikogo, kto by w nim był".
Powody emigracji? Edukacja, kultura i pustki w mieście
Mimo zasług stolicy Pomorza Zachodniego dla poczucia humoru dyskusja o depopulacji jest jak najbardziej poważna. Zaczęło się od deklaracji dwóch aktywistów, którzy poinformowali o swoim wyjeździe.
- Młodzi ludzie wciąż będą myśleć głównie o emigracji, a o przyciąganie zdolnych nawet z województwa będzie coraz trudniej. Moje dzieci będą wchodzić w dorosłość w innym miejscu - stwierdził były kandydat na prezydenta Szczecina i działacz Szczecińskiego Ruchu Miejskiego, Piotr Czypicki.
W obszernym wpisie wymieniał powody wyjazdu. To według niego "mierny stan szczecińskich uczelni", "fatalny stan przestrzeni publicznej podporządkowanej głównie transportowi indywidualnemu" czy "słabiutka oferta kulturalna skierowana do młodego pokolenia". Pisał też o coraz słabszym rynku pracy i "koszmarnym efekcie opustoszałych wieczorami ulic".
W odpowiedzi o emigracji poinformował też inny aktywista, były kandydat na miejskiego radnego i twórca inicjatywy "Nowy Szczecin", Igor Podeszwik.
- Sporo mieszkańców właściwie nie chce dążyć do tego, do czego ja dążyłem przez ostatnie lata: żeby Szczecin był europejską metropolią. Lepiej definitywnie zamknąć ten rozdział - stwierdził Podeszwik, informując przy okazji, że od niedawna mieszka w Poznaniu.
Porównywanie Szczecina do Warszawy czy Krakowa nie za bardzo ma sens. Nikt rozsądny nie porównuje Coventry z Londynem
Dyskusję zrównoważyła nieco zapowiedź wokalistki zespołu Hey, Katarzyny Nosowskiej, która pochodzi ze Szczecina, ale od kilkudziesięciu lat mieszka w Warszawie.
- Mam paru przyjaciół, którzy również są w Warszawie, wyjechali ze Szczecina i ta tendencja, żeby mieć w głowie wizję powrotu do Szczecina na tak zwane stare lata albo ciut wcześniej jest dosyć silna - mówiła Nosowska cytowana przez serwis wszczecinie.pl podczas wydarzenia "Kultura Wolności", współorganizowanego przez jednego z najpopularniejszych Szczecinian, rapera Łonę.
Czypicki w dyskusji powoływał się na dane Głównego Urzędu Statystycznego i komentował, że "Szczecin jest jednym z najszybciej wyludniających się miast w Polsce i ten trend się raczej nie zmieni".
Szczecin: Do 2060 roku będzie o kolejne 30 tysięcy mniej? Alarmujące dane
Według prognozy GUS-u do 2030 roku liczba mieszkańców nieznacznie wzrośnie, ale potem znów zacznie spadać. W 2050 roku Szczecinian ma być 367 tysięcy, a w 2060 - 358 tysięcy.
- Wyludniają się prawie wszystkie miasta w Polsce z wyjątkiem metropolitalnej wielkiej piątki, do której zaliczamy Warszawę, Kraków, Poznań, Trójmiasto i Wrocław. Pozostałe regiony odstają - zauważa w rozmowie z Interią prof. Dariusz Zarzecki z Instytutu Ekonomii i Finansów Uniwersytetu Szczecińskiego.
Zwraca uwagę, że "najlepiej wykształceni i przedsiębiorczy pracownicy" często wyjeżdżają za granicę lub do metropolii z "wielkiej piątki".
- Porównywanie Szczecina do Warszawy czy Krakowa nie za bardzo ma sens z uwagi na obiektywne różnice w populacji samego miasta, jak i regionu oraz pełnione role. Nikt rozsądny nie porównuje Coventry z Londynem - uważa prof. Zarzecki.
A może nie jest tak źle?
Nasz rozmówca zaleca jednak dystans do danych. - Sytuacja Szczecina prawdopodobnie wygląda jednak lepiej, niż mówią statystyki, gdyż duża część wskazywanego odpływu ludności z miasta zamieszkuje w miejscowościach wokół - mówi ekonomista.
- Migracje z miasta na przedmieścia są typowym zachowaniem młodych dorosłych zorientowanych na życie rodzinne, stabilność, ustatkowanie się, dobrostan bez ponadprzeciętnych wymagań. W większości przypadków wiąże się to z mniej lub bardziej świadomą decyzją o rezygnacji z wyścigu za karierą - uzasadnia w rozmowie z Interią dr Robert Bartłomiejski z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Szczecińskiego.
Wylicza, że kategorią wiekową z największym odsetkiem malkontentów wobec Szczecina są młodzi: od 24 do 35 lat.
Szczecin jest dla młodych jak letnia woda w kranie. Przyciąga z regionu na studia, jednak rynek pracy oferuje stanowiska i wynagrodzenia poniżej ich oczekiwań
Bartłomiejski określa miasto jako dobre dla osób, które godzą się na "średnie zarobki na średnim szczeblu, oferując w zamian większy komfort życia".
Jego zdaniem "Szczecin po studiach nie stwarza dla młodych, przedsiębiorczych i kreatywnych osób wystarczających warunków do rozwoju". A to właśnie o nich konkurują duże miasta. Wśród wyzwań stolicy Pomorza Zachodniego socjolog widzi znalezienie sposobu na zatrzymanie tej grupy.
Szczecin się wyludnia. Jaki pomysł mają urzędnicy?
Miasto pomysły ma - słyszymy w podległej władzom Szczecina Agencji Rozwoju Metropolii Szczecińskiej.
- Szczecin rozwija sektory, w których może oferować realną alternatywę wobec największych metropolii, w tym gospodarkę morską, logistykę, przemysł oraz nowoczesne usługi. Celem jest stworzenie miejsc pracy i przyciąganie inwestycji dopasowanych do potencjału miasta, a nie bezpośrednie kopiowanie modeli rozwojowych największych aglomeracji - mówi Interii Piotr Zieliński z ARMS.
Powołuje się na raport Oxford Economics, umieszczający Szczecin w gronie 20 europejskich miast z największym wzrostem PKB oraz BEAS (badanie potencjału inwestycyjnego i warunków biznesowych - przyp. red.), stawiający miasto w gronie kluczowych ośrodków biznesowych w Polsce.
Jednocześnie przyznaje, że miastu trudno konkuruje się z największymi polskimi metropoliami. Wśród powodów wymienia: bardziej rozbudowany rynek pracy, większą koncentrację siedzib dużych firm, wyższy poziom wynagrodzeń, silniejsze zaplecze akademickie, położenie w centralnej części kraju i lepsze połączenia komunikacyjne.
- To wzmacnia efekt skali. Przyciąga zarówno inwestorów jak i wysoko wykwalifikowanych pracowników - uważa Zieliński.
Stanisław Kaup to 27-letni radny Szczecina, przewodniczący komisji ds. gospodarki morskiej, rozwoju i promocji w Radzie Miasta. W rozmowie z Interią przyznaje, że wśród rówieśników widzi trend emigracji ze Szczecina.
Tłumaczy go próbą usamodzielnienia się i zaznacza, że "ważne, aby po zakończeniu studiów jak najwięcej osób chciało wracać do Szczecina". Uważa, że "tu rzeczywiście jest sporo do zrobienia" po stronie samorządu, szkół, uczelni i biznesu.
W pierwszej kolejności trzeba przyciągnąć jak najwięcej osób na studia z województwa zachodniopomorskiego i lubuskiego, a następnie budować konkurencyjność wobec największych ośrodków w Polsce. Mało jest promocji miasta na zewnątrz
Kaup zwraca uwagę na jakość uczelni. Uważa, że "w tym zakresie trzeba wciąż pracować i oferować atrakcyjne kierunki". Za przykład podaje Politechnikę Morską.
- Rozwinęła się w ostatnich latach tak, że to studenci zabiegają o możliwość nauki na niej, a nie odwrotnie - przekonuje przewodniczący komisji ds. rozwoju w rozmowie z Interią.
Kryzys demograficzny. "Smart Slow City" odpowiedzią?
Prof. Zarzecki uważa, że da się znaleźć w perspektywie Szczecina coś optymistycznego.
- Wydaje się, że Szczecin ma wizję i jasną strategię. Ma to być, i coraz bardziej jest, miasto zrównoważonego rozwoju, ze stabilną i nowoczesną gospodarką, pełne zieleni i wody, z czystym powietrzem, dobrze skomunikowane z bliższym i dalszym otoczeniem. Miasto zapewniające wysoką jakość życia. Czymś, co dobrze opisuje hasło "Smart Slow City" - mówi Interii naukowiec.
Tobiasz Madejski, Szczecin











