Reklama

Reklama

Zemke: Kontrwywiad mówił o odwecie

Był raport SKW, który wpłynął na przyspieszenie postępowania prokuratury w sprawie ostrzelania przez naszych żołnierzy wioski w Afganistanie. Zawierał silną tezę, że były to działania odwetowe. Myślę, że energia prokuratury została skupiona na tej wersji - uważa gość Kontrwywiadu RMF FM Janusz Zemke.

Szef sejmowej komisji do spraw specsłużb, prognozuje, że ci, którzy wyszli wczoraj z aresztu, raczej do niego nie wrócą.

Reklama

Konrad Piasecki: Szef sejmowych komisji obrony i służb specjalnych, Janusz Zemke. Dzień dobry.

Janusz Zemke: Witam.

Więcej na ten temat w INTERIA.TV

Choć tej drugiej już niedługo, bo PiS wraca do komisji - ku pana radości czy zgryzocie?

Ku radości, bo będzie przedstawiciel PiS-u. W parlamencie mamy cztery kluby i było nienormalną rzeczą, że przedstawiciela PiS-u nie było w tej komisji, ale PiS walczył o Antoniego Macierewicza. Jak PiS zrezygnował z kandydatury Antoniego Macierewicza, rzecz się rozwiązała bardzo szybko.

Pół roku bojkotu, ale ceną za zakończenie bojkotu jest powiększenie składu komisji, a miała być mała i szczelna.

Komisja do tej pory miała liczyć pięć osób, będzie liczyła siedem. Ja bym oczywiście wolał, żeby była mniejsza, ale jakiegoś nieszczęścia nie widzę. Będzie liczyła siedem osób. W porządku, będzie w takim składzie pracowała.

Ale pan w komisji zostaje?

Tak. Zostaję.

Nie było żadnego innego chętnego w SLD?

Wie pan, to jest właśnie taka komisja, gdzie tłumów nie ma, a ci, którzy się garną, są tak silnymi pasjonatami służb, że lepiej pasjonatów od służb trzymać z daleka.

Kto się garnął z SLD oprócz pana?

Nie. Nazwisk nie będę podawał. Byli chętni. Wolałbym jednak, żeby raczej pracowali efektywnie w innych komisjach.

Żołnierze z Nangar Khel wychodzą z aresztu. Czy pan dopuszcza do siebie podejrzenie, że ich oskarżenie może okazać się zemstą kontrwywiadu wojskowego?

Tak dalekiego przypuszczenia nie mam. Natomiast wiem, że trzeba bardzo dokładnie sprawdzić to, co kontrwywiad wojskowy po tej tragedii pisał, ponieważ sam się przekonałem, przebywając w kilka dni po tym nieszczęściu w Afganistanie, że były złe relacje między dowódcą kontyngentu a Służbą Kontrwywiadu Wojskowego.

Pisała o tym wczoraj "Rzeczpospolita", że jest ten konflikt i że raport oficerów kontrwywiadu skonfliktowanych z armią sprawił, że śledztwo w sprawie Nangar Khel zostało pchnięte na zupełnie inne tory.

To jest jedna z hipotez. Ja mogę tutaj powiedzieć tylko, że liczę na to, iż prokuratura tę hipotezę wyjaśni.

Był konflikt?

Był.

Ambicjonalny? Merytoryczny?

Myślę, że przede wszystkim był konflikt ambicjonalny, ponieważ dowódca kontyngentu oczekiwał, że wszystkie komórki, w tym także Służba Kontrwywiadu Wojskowego będzie jemu podlegała, a Służba Kontrwywiadu Wojskowego uważała, że jest od tego, aby patrzeć na ręce dowódcom. I był konflikt.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy