Reklama

Reklama

Żalek: To bezprawie, chodzi o ludzkie życie. Gowin nie mógł milczeć

- Minister nie może milczeć, gdy łamane są zasady dotyczące życia ludzkiego. Gowin wykazuje cywilną odwagę, mówiąc o Niemcach, którzy eksperymentują na polskich zarodkach. Opisał bezprawie, ale zdanie, które powiedział, zostało nieprecyzyjnie zrozumiane - mówi poseł konserwatywnego skrzydła PO Jacek Żalek w Kontrwywiadzie RMF FM. - Dlaczego miałbym drżeć o los Gowina w rządzie? Problemem jest brak ustawy regulującej kwestie in vitro, a nie słowa Gowina. Tusk, decydując o losach ministra, oceni jego dokonania, nie słowa - mówi.

Konrad Piasecki: Drży pan, że tym razem Gowin to już na pewno nie przetrwa?

Reklama

Jacek Żalek: - Dlaczego miałbym drżeć?

Pan jest z Gowinem, a że nie przetrwa, to widzimy.

- W mojej ocenie nie po to jesteśmy w polityce, żeby kierować się męską solidarnością, tylko żeby realizować postulaty naszych wyborców.

To znaczy, że pan już solidarny z Gowinem nie jest?

- Mówię o tym, że drżałbym wtedy, gdyby nie można było realizować postulatów, do realizacji których zobowiązaliśmy się przed wyborcami.

Rozumiem, że pan uważa, że to, czy Gowin będzie w rządzie, czy nie, nie zwalnia konserwatystów z obowiązku realizacji postulatów.

- Oczywiście, że tak.

Widać, że między Gowinem a Tuskiem bezustannie iskrzy, że minister wciąż generuje problemy, może po prostu zdroworozsądkowo najlepiej się rozstać?

- Dopóki jest możliwość walki o sprawy ważne, moim zdaniem, pan minister nie może milczeć, a szczególnie minister sprawiedliwości nie może milczeć, kiedy są łamane podstawowe zasady, zasady zapisane w konstytucji, dotyczące ochrony życia poczętego. Przypominam, że zarodki mają unikalny kod DNA, są absolutnie niepowtarzalne, jest to życie, które zgodnie z polskim porządkiem prawnym podlega ochronie. Natomiast brak ustawy powoduje, że Państwo Polskie pozbawia się instrumentów skutecznej ochrony tego życia, do czego jest zobowiązane.

Pomijam tę dyskusję: życie czy nie życie, bo o tym moglibyśmy przez przez pół godziny, a nie siedem minut mówić. Natomiast...

- Ale to jest kwestia natury prawnej.

...sam Gowin mówi dzisiaj: "Ubolewam, że wyraziłem się nieprecyzyjnie." Wcześniej mówił: "Będę starał się unikać sytuacji, które eskalowałyby wewnętrzne napięcie." Ciągle mu coś nie wychodzi.

- Dlaczego nie wychodzi?

Nie wychodzi, bo widać, że eskaluje napięcie, generuje problemy rządu.

- To, że ma odwagę cywilną powiedzieć, że zdanie, które tak naprawdę powtarza od pięciu lat zostało nieprecyzyjnie zrozumiane i nie obarcza odpowiedzialnością za to tych...

On mówi, ze wyraził się nieprecyzyjnie.

- No wyraził się nieprecyzyjnie, ale to nie znaczy, że zdanie, które powiedział - czyli tezę opisującą sytuację bezprawia w Polsce - że z tego się wycofuje.

Zostanie wyrzucony z rządu?

- Moim zdaniem to jest decyzja pana premiera.

A jaka ona będzie, pańskim zdaniem?

- Moim zdaniem premier będzie oceniał dokonania ministra, a nie słowa ministra.

A nie to, że generuje - jak mówi premier - ewokuje problemy?

- W mojej ocenie problemem jest dzisiaj to, że nie mamy dzisiaj ustawy, która reguluje kwestie in vitro, a nie to, że mówimy o istnieniu tego problemu.

"Szkodzi rządowi" - mówi Grzegorz Schetyna o Jarosławie Gowinie. To nie jest wystarczający powód?

- Grzegorz Schetyna tak powiedział wczoraj rano, ale już po namyśle wieczorem powiedział coś zupełnie innego, także myślę, że ta druga wypowiedź raczej oddaje prawdziwe intencje Grzegorza Schetyny.

A pan uważa, że jeśli Gowin jest dla Tuska problemem - a chyba jest - to większym problemem będzie poza rządem czy w rządzie?

- Moim zdaniem to nie jest kwestia problemu, tylko to jest kwestia tego, że problemem jest niemówienie o problemach.

Czyli, że Gowin stara się rozwiązać problem mówiąc o nim?

- Przede wszystkim mówiąc, bo jest to w jego przypadku obowiązek. Nie tylko prawo, ale i obowiązek, bo jest ministrem sprawiedliwości.

Wyrzuconego Gowina będzie pan namawiał, jeśli zostanie wyrzucony na start przeciw Tuskowi?

- Po pierwsze nie zostanie wyrzucony. To nie jest standard, który obowiązuje w Platformie Obywatelskiej. Ja rozumiem, że pan premier znajdzie poważne powody, do tego, żeby...

No to jeśli znajdzie te poważne powody?

- A jeśli znajdzie te poważne powody to to wtedy rozumiem, że będziemy się zastanawiać, czy one rzeczywiście są poważne. A jeżeli będą poważne to to jest to znowu, nie tylko prawo, ale i obowiązek premiera, żeby dobierać sobie współpracowników tak, żeby nie generowali poważnych problemów. Tylko ja inaczej definiuje problem. Problem nie jest w słowach, problem jest w braku czynów.

Gowin byłby lepszym szefem Platformy niż Donald Tusk?

- Po pierwsze...

No tak czy nie? Lepszym byłbym czy nie?

- To nie jest... To jest kwestia aspiracji. W mojej ocenie minister Gowin nie ma takich aspiracji, więc trudno porównywać...

No mówi, że wystartuje przeciwko Tuskowi, jeśli zostanie z rządu usunięty.

- Mówi o tym, że wspomina, iż będzie walczył o to, żeby Platforma wróciła do korzeni. Do programu, który obiecała w momencie, kiedy Polacy wybierali ją do władzy, i odwrócenie tych trendów, które zaczęły dzisiaj obowiązywać w PO, które powodują, że Polacy odwracają się od tej partii.

A kto odpowiada za to, że Polacy się odwracają od Platformy? Że Platforma dramatycznie zjeżdża w partyjnych sondażach zaufania? Donald Tusk?

- Tu znowu jest ta sama konstrukcja pytania, która uniemożliwia odpowiedź, dlatego że oczywiście - Donald Tusk jest osobą, która odpowiada za to, w którym kierunku idzie PO, ale Donald Tusk jest przede wszystkim premierem rządu, który przyjął na siebie ciężar trudnych reform i tak naprawdę Polacy nie oceniają go poprzez to, jakim jest szefem partii tylko poprzez to, jak walczy rząd z kryzysem, a to jest tak naprawdę kwestia dotycząca całego funkcjonowania państwa. Oczywiście, po części Platforma ponosi za to odpowiedzialność, pan premier, ale tak naprawdę jest to suma różnych sytuacji związanych z kryzysem, sytuacją finansów publicznych i to Polacy biorą pod uwagę oceniając rządzących.

A premier powinien zamiast z Gowinem raczej rozliczyć się ze Sławomirem Nowakiem?

- W jakim sensie rozliczyć?

Czy powinien Nowaka rozliczyć za historię towarzysko-zegarkową?

- Znaczy... No na pewno minister Nowak musi ustosunkować się wiarygodnie do tych zarzutów...

A dzisiaj się wiarygodnie nie ustosunkował?

- Znaczy... Nie sądzę, żeby zapowiedź wytoczenia procesu ułatwiła Polakom wyrobienie zdania na temat tego, czy minister powinien pożyczać zegarki od swoich kolegów. Moim zdaniem to jest trochę po prostu niefortunne wypowiadanie się. Niestety niewykluczone, że cena polityczna, jaką będzie musiał za to zapłacić będzie ogromna.

Jeśli Gowin z rządu wypadnie, a Nowak w nim zostanie to pan powie, że to skandal?

- Nie, dlatego że ja rozumiem, iż decyzja nie będzie polegała na próbie jakiejś gry, kalkulacji. Będzie wynikiem przemyślanej decyzji. Jeżeli pan premier podejmie taką przemyślaną decyzję to znaczy, że ma lepszy pomysł na prowadzenie ministerstwa sprawiedliwości.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy