Reklama

Reklama

Stanisław Karczewski: Limit przypadków pana Misiewicza został wyczerpany

"Uważam że limit przypadków pana Misiewicza został wyczerpany. One szkodzą nam wizerunkowo. Są zupełnie niepotrzebne" - powiedział marszałek Senatu Stanisław Karczewski w Porannej rozmowie w RMF FM. Podczas rozmowy poruszono też temat odejść generałów z wojska. "Ja bym chciał, żeby w wojsku było dużo bardzo dobrze wyszkolonych i dobrych żołnierzy, ale troszeczkę mniej generałów. Natomiast my szliśmy w zupełnie innym kierunku - zbyt rozbudowana kadra generalska. Ta, która będzie powoływana, będzie naprawdę kompetentna i będzie dbała o nasze bezpieczeństwo" - powiedział marszałek Senatu Stanisław Karczewski.

Robert Mazurek: Panie marszałku, chirurg, były dyrektor, a później ordynator na chirurgii w Nowym Mieście nad Pilicą. To niedługo Warszawa, prawda?

Stanisław Karczewski: - Jeszcze troszeczkę będzie do Warszawy, ale krócej będzie się jechało do Warszawy.

Macie rozmach, prawda?

- Nie, aż tak daleko nie.

A gdzie pan właściwie mieszka w tej chwili?

- W tej chwili mieszkam w Warszawie.

No tak, ale pytam o rodzinę - tak "na prawdziwo".

- Z rodziną mieszkam, z żoną, z psem. Córki też mieszkają w Warszawie, także mam częsty kontakt z córkami, z wnukami.

Reklama

Zdradził pan Radomszczyznę, o czym informujemy wyborców.

- Nie, nie zdradziłem, jestem bardzo systematycznie, co tydzień, prawie w każdy poniedziałek, bo dziś nie będę przyjmował w swoim biurze, ale bardzo często jestem w swoim biurze w Nowym Mieście, a często również odwiedzam Radom.

Panie ministrze...

- Nie, ja nie jestem ministrem.

Panie marszałku - wyżej, trzecia osoba w państwie, to wiem. Trzecia osoba w państwie i sam pan powiedział - pierwszy dziadek w państwie.

- Wie pan, panie redaktorze, no przejściowo jestem - tak, faktycznie...

Prezydent nie ma wnuków, marszałek Sejmu nie ma wnuków, marszałek Senatu ma.

- Cieszę się bardzo z wnuków. Na pewno nie słuchają, ale pozdrawiam. Wszystkich wnuków pozdrawiam i dziadków.

Wspomniałem o tych inklinacjach lekarskich, a właściwie o ciągłym związku, dlatego że dziwne rzeczy dzieją się w Ministerstwie Zdrowia. Trudno zdobyć jakiś polityczny komentarz. Odeszło 2 wiceministrów, ministerstwo jest w przededniu ważnych reform i co? Niepokoi pana ta sytuacja?

- Jestem w stałym kontakcie z panią premier i również z panem ministrem Radziwiłłem. Rozmawiamy o tej reformie, rozmawiamy o sposobie wprowadzania, rozmawiamy również z ekspertami. Prowadzimy ciągły dialog - to nic dziwnego, bo rozmawiamy.

Powiedzmy słuchaczom, o jakie reformy chodzi. Pierwsza to będzie tzw. sieć szpitali.

- Sieć szpitali, która była - panie redaktorze, szanowni państwo - już obiecywana i napisana przez ministra Religę. Ja pamiętam, jak byliśmy w ministerstwie zdrowia i pan minister Religa przedstawiał nam tę propozycję. Ona niewiele odbiega od tych założeń pana śp. ministra Religi.

No dobrze, tylko że mówi się teraz, że przy tej okazji małe szpitale stracą dofinansowanie z NFZ.

- Nie, nie stracą. Nie, nie.

Innymi słowy - pozostaną tylko te wielkie molochy.

- Absolutnie nie. Sam jestem - jak pan powiedział - lekarzem, który pracował w małym, niewielkim szpitalu, prowincjonalnym szpitalu. Ta reforma zapewnia również ciągłość funkcjonowania właśnie szpitali takich - małych również. Natomiast jest kwestia zupełnie inna, bo to jest określenie jakości szpitali do potrzeb, jakie są w danym regionie. Nie może dochodzić do takiej sytuacji, że budowane są czy powstają zupełnie niepotrzebne oddziały, niepotrzebne szpitale.

Teraz wszyscy biorą kardiologie podobno, bo to się świetnie opłaca.

- Tak jest. No więc takie rodzynki. Faktycznie powstaje - można powiedzieć taki segment, który zajmuje się spijaniem pianki i wyłapywaniem tylko i wyłącznie rodzynek.

Ta zmiana ma temu zapobiec, tak?

- Oczywiście.

Teraz będziecie leczyli naprawdę chorych, a nie tych, których się opłaca leczyć.

- Ale tak to... Wie pan co, panie redaktorze, to chyba pan skomentował to najlepiej jak można było - bardzo krótko, gratuluję, bardzo dobrze.

Nie, ale...

- Tak, powinno się leczyć tych, których powinno się leczyć - nie tych, których nie powinno się leczyć. Nie powinno się mierzyć...

Nie chcę pana martwić - w moim głosie był lekki sarkazm - ja po prostu nie dowierzam.

- Ale wie pan co, ja też usłyszałem trochę tego tonu, ale to jest naprawdę tak, że powinno się leczyć... Niestety, w wielu przypadkach dochodzi do niepotrzebnych interwencji, zbyt dużej ilości właśnie tych dobrze opłacanych. To ta reforma m.in. ma ukrócić i zapobiec temu...

To się świetnie składa. To jest jedna duża reforma. Druga wielka rewolucja, czyli likwidacja NFZ-u przed nami. W tym czasie ministerstwo zdrowia dokonuje całkowitego przemeblowania, burza na pokładzie. Dwóch ważnych wiceministrów odchodzi.

- Tak, ale przychodzi bardzo kompetentna osoba, przychodzi pani dyrektor szpitala z Brzeska o wielkim doświadczeniu. Znam ten szpital, znam również panią poseł, już w tej chwili panią minister.

Ale to brzmi jak kpina.

- Nie.

Ja rozumiem, że nowa pani wiceminister ma dwoje nazwisk, więc za dwóch będzie pracowała, no ale to chyba jednak nie do końca to.

- Panie redaktorze, ja rozmawiałem również i znam panią poseł. Ma wielką wiedzę i naprawdę będzie bardzo pożyteczna w ministerstwie zdrowia. Pan minister Pinkas ma troszeczkę inne zadania. Będzie je realizował.

Pan minister Pinkas został po prostu zwolniony z pracy.

- Nie, zmienia pracę. To nie jest kwestia zwalniania, jest to po prostu kwestia zmiany.

Jakże to tak? Został po prostu zwolniony. Pan mówi, że to nie jest kwestia zwalniania?

- Ale będzie w innym miejscu pracował, bardzo ważnym. Nie chcę w tej chwili mówić w jakim, bardzo ważnym miejscu i bardzo dobrze.

A wiceminister Warczyński odchodzi sam. Dobrze, w każdym razie dwóch ważnych wiceministrów odchodzi.

- Ale ze względów rodzinnych odchodzi, to słyszałem.

Dwóch ważnych wiceministrów odchodzi i pana to nie niepokoi. Rozmawia pan z senatorem, bo w końcu minister Radziwiłł jest także senatorem, rozmawia pan z nim czasami?

- Ja już mówiłem przed chwilką, panie redaktorze, bardzo często rozmawiamy, jesteśmy w stałym kontakcie z panem ministrem.

Wszyscy jesteście w stałym kontakcie i w konsultacjach. To skoro nie niepokoi pana zwolnienie dwóch wiceministrów, to pewnie nie niepokoi pana również to, że 25 generałów odeszło z wojska w ciągu zeszłego roku.

- Dzisiaj jest konferencja prasowa razem z ministrem Macierewiczem. Dziś robimy wspólną konferencję w Muzeum Wojska Polskiego. Rozpoczynamy rok Hallera i to wspólnie robimy. Jest to rok ustanowiony przez Senat i dlatego wspólnie będziemy mieli konferencję. Można się zapytać pana ministra o generałów. Tu nie jestem ekspertem i nie chcę się wypowiadać. Natomiast...

Pan jest marszałkiem Senatu z Prawa i Sprawiedliwości...

- Ale mogę coś powiedzieć? Ja dokończę. Oczywiście. Nie jestem ekspertem i nie znam się na tym, ale powiem jedno, a mianowicie to, panie redaktorze i szanowni państwo, że ja bym chciał, żeby w wojsku było dużo bardzo dobrze wyszkolonych i dobrych żołnierzy, a troszeczkę mniej generałów. Natomiast my szliśmy w zupełnie innym kierunku. Zbyt rozbudowana kadra generalska, a ta, która będzie powoływana, będzie naprawdę kompetentna i będzie dbała o nasze bezpieczeństwo.

To mam dla pana fatalną wiadomość. Liczba generałów się nie zmieniła tylko jednych zastąpili inni.

- Ale tak jest, dobrze, bardzo dobrze.

Więc nie ma tego postulatu, o którym pan mówił, że będzie mniej generałów. Problem polega na tym, że jeżeli w ciągu roku odchodzi szef sztabu, jego pierwszy zastępca, szef inspektoratu uzbrojenia i dwudziestu paru innych najważniejszych generałów, to człowiek obserwujący to z zewnątrz ma prawo czuć się zaniepokojony. Ale rozumiem, że marszałek Senatu nie.

- Ja się nie czuję zagrożony, uważam, że pan minister robi bardzo dobre zmiany. Czuję się jako obywatel bezpieczniejszy niż kilka lat temu. Czuję się bezpieczniejszy, bo wiem, że w Polsce stacjonują...

Minister Macierewicz łatwo zwalnia 25 generałów.

- Nie tak łatwo, to nie jest łatwa decyzja i to nie jest jednego dnia.

A Bartłomieja Misiewicza zwolnić jakoś nie może.

- Panie redaktorze, mam wyrobione zdanie. Uważam, że limit tych przypadków został wyczerpany.

Pana Misiewicza?

- Tak, tych zachowań. One szkodzą nam wizerunkowo, są zupełnie niepotrzebne. Część została w znacznym stopniu wykreowana przez media i nagłośniona w nadmiernym stopniu, ale uważam, że pan minister Macierewicz podejmie...

"Limit przypadków Misiewicza został wyczerpany".

- Wyczerpany.

Co to znaczy?

- To oznacza to, o czym mówiła w państwa również programie, o czym mówił również w wywiadzie pan prezes Jarosław Kaczyński, a premier Beata Szydło mówiła tydzień temu. Dziś jest - powtórzę jeszcze raz - konferencja prasowa, można się zapytać. Myślę, że pan minister już niebawem poinformuje o swoich decyzjach.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama