Reklama

Reklama

Siemiątkowski: Jedna firma monopolizująca ropę to nienormalne

Nie jest normalną sytuacją, że w 40-milionowym kraju, który w ropę jest zaopatrywany w 100 procentach z Rosji, pozycję monopolistyczną ma jedna tylko firma - mówi gość porannych Faktów RMF, były szef UOP Zbigniew Siemiątkowski.

Tomasz Skory: Czy rzeczywiście otrzymywał pan informację, że Rosjanie podczas wizyty prezydenta Putina 15 stycznia 2002 roku będą chcieli wyeliminowania spółki J&S jako pośrednika dostawcy ropy dla Orlenu?

Reklama

Zbigniew Siemiątkowski: Pan oczywiście może mnie pytać o wszystko, a z kolei ja jestem zobligowany mimo wszystko pewnym rygorem, jakim jest zachowanie tajemnicy państwowej. W związku z tym ja nigdy publicznie nie mogę powiedzieć jaki typ korespondencji, skąd i na jaki temat otrzymywałem, jeżeli ona była określona pewnym gryfem tajności.

Tomasz Skory: Ale to bardzo wygodna pozycja.

Zbigniew Siemiątkowski: Nie wygodna, tylko zgodna z prawem i dobrymi obyczajami i z duchem kultury korporacyjnej instytucji, którą kierowałem, czyli z Urzędu Ochrony Państwa. Druga uwaga jest taka, że po trzech latach pamiętać którego dnia, jaką notatkę człowiek otrzymał na biurko i co w tej notatce było, to tylko może pamiętać ten, kto ma pamięć fotograficzną.

Tomasz Skory: Ale, że kontrakt z J&S był zagrożeniem energetycznym Polski może pan mówić i pamiętać?

Zbigniew Siemiątkowski: Czymś innym jest to, co Urząd Ochrony Państwa na skutek analiz i jednocześnie pracy operacyjnej, zbierania w różnych miejscach informacji i opinii dochodził do pewnych przeświadczeń, i obowiązkiem służb specjalnych jest informować, sygnalizować, przekazywać informacje do tych instytucji, które odpowiadają np. za politykę gospodarczą. Taki jest podział ról. UOP na skutek różnorodnych informacji, które otrzymywał, sam zbierał, analizował, dochodził do przeświadczenia, że oddanie 100 procent bez mała pośrednictwa w ręce jednej firmy tego strategicznego surowca jakim jest ropa - stanowi zagrożenie. Jednocześnie naszym obowiązkiem było informowanie, że zarząd Orlenu wbrew temu co w różnych miejscach próbował mówić np. pan Modrzejewski nie dążył w staranności - tak mogę powiedzieć - w doborze innych ewentualnie oferentów.

Tomasz Skory: Panie ministrze, chodzi o to: zagrożeniem czyich interesów było podpisanie tego kontraktu - czy polskich czy rosyjskich?

Zbigniew Siemiątkowski: Było to niebezpieczne i będę się tej formuły bardzo długo trzymał i myślę, że stając przed komisją będę potrafił to nawet udowodnić, że nie jest normalną sytuacją, że w 40-milionowym kraju, który jest zaopatrywany w 100 procentach z Rosji w ropę, pozycję monopolistyczną ma jeden tylko podmiot, jedna tylko firma, zarejestrowana jeszcze nie w Polsce, nie płacąca w Polsce podatków, której kontraktów za wschodnią granicą nie jesteśmy w stanie prześwietlić, i że trzeba zrobić wszystko, żeby partnerów dla Orlenu i Rafinerii Gdańskiej było więcej. To była stała pozycja w naszych wystąpieniach.

Tomasz Skory: Wróćmy do sprawy Orlenu. Notka z 7 lutego - ta UOP-u do prokuratury - mogła być podstawą zatrzymania, aresztowania, wszczęcia śledztwa w sprawie Andrzeja Modrzejewskiego?

Zbigniew Siemiątkowski: Nie mogła w żaden sposób stanowić podstawy do zatrzymania.

Tomasz Skory: To dlaczego akurat tego dnia naczelnik Giers i dyrektor śledczego Bieszyński postanowili zmotywować kapitana Dąbrowskiego do zrezygnowania z meczu koszykówki i zatrzymania Modrzejewskiego?

Zbigniew Siemiątkowski: Dlatego, że od 5 stycznia w prokuraturze znajdował się wniosek UOP, że zostały zakończone postępowania dowodowe w sprawie nieprawidłowości w XI NFI, i że na podstawie zebranych materiałów prokuratura powinna podjąć decyzję o ewentualnym postawieniu zarzutów panu Modrzejewskiemu. Przez miesiąc ten wniosek przeleżał w gabinecie prokuratora referenta i pan pułkownik Bieszyński będąc w prokuraturze w całkiem innych sprawach, idąc do prokuratury, zabrał wszystkie zaległe sprawy, które są w relacjach UOP -prokurator do rozmowy z prokuratorem okręgowym. W ramach tego remanentu stwierdził, że jest jeszcze jedna zaległa sprawa z 6 stycznia i trzeba coś z tym zrobić i musimy mieć jasność, czy prokuratura na podstawie zebranych przez nas dowodów stawia zarzuty, czy tez odsyła sprawę.

Tomasz Skory: Zastanawiające tylko, dlaczego akurat w przeddzień kluczowej decyzji dla Andrzeja Modrzejewskiego i dlaczego akurat przy okazji i niejako obok sprawy Orlenu i tego J&S?

Zbigniew Siemiątkowski: Nieszczęście polegało na tym, że ktoś - konkretnie AWS - powierzył stanowisko prezesa największego polskiego koncernu osobie, która się nie sprawdziła poprzednio na zajmowanym stanowisku prezesa XI NFI. Pan Modrzejewski od roku 2000 miał dwie toczące się w prokuraturze i Urzędzie Ochrony Państwa sprawy za nieprawidłowości i niegospodarność, i krótko mówiąc kryminalne sprawy podlegające w Polsce kodeksowi karnemu w czasach, gdy kierował XI NFI. Fatalnie się zbiegło, że na wiosnę 2002 roku te dwie sprawy znalazły swój finał w postaci skierowania aktu oskarżenia do sądu.

Tomasz Skory: Powiedzmy, że zbieg okoliczności.

Zbigniew Siemiątkowski: Historia zna nie takie przypadki, że na skutek zbiegu okoliczności m.in. Napoleon przegrał pod Waterloo. Ten przypadek też jest taki.

Tomasz Skory: Dziękuję za rozmowę.

Dowiedz się więcej na temat: UOP | skutek | J&S | ropa naftowa | firma | zbigniew

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama