Reklama

Reklama

Schetyna: Ja nielojalny? Porozmawiamy, wyjaśnimy

Jestem patriotą PO i jej twórcą. Nie widzę możliwości złych scenariuszy. W czym byłem nielojalny? - mówi Grzegorz Schetyna w Kontrwywiadzie RMF FM, komentując doniesienia z wczorajszego Zarządu PO, na którym miał zostać przez Donalda Tuska oskarżony o działanie na szkodę partii.

- Nie wiem jak to się skończy. Będę rozmawiał z przewodniczącym PO. Porozmawiamy, wyjaśnimy - twierdzi. - Taką partię jak PO trzeba mobilizować długo przed kampanią wyborczą - tłumaczy. - Teraz trzeba analizować, jak były pisane listy na wybory do PE i jak był budowany ten wynik. Wrocław, wielkie miasta - to będzie wielkie wyzwanie dla PO, bo liczby z ostatniej kampanii zastanawiają. Bez sukcesu w wyborach samorządowych nie będzie sukcesu w wyborach parlamentarnych - przestrzega.

Reklama

Konrad Piasecki: Grzegorz Schetyna, Platforma Obywatelska, dzień dobry.

Grzegorz Schetyna: - Dzień dobry panu, dzień dobry państwu.

Mówię: "Platforma Obywatelska", ale to już chyba koniec, co?

- Dlaczego? Platforma wygrywa wybory, siódme z rzędu.

No tak, tak, ale Grzegorz Schetyna przegrywa Platformę.

- Zobaczymy.

Wzruszenie ramion słabo się sprzedaje w radiu.

- W radiu tak.

Przecieki z posiedzenia władz jasno wskazują, że pana głowa właściwie już toczy się po schodach kancelarii premiera. Polityczna głowa oczywiście.

- Zobaczymy, na razie jesteśmy przed następnymi wyborami - samorządowymi.

Pytanie, czy "jesteśmy" czy już jest tylko Platforma, a Grzegorz Schetyna jest osobno?

- Jestem patriotą Platformy i jej twórcą i tutaj się nic nie zmieniło. Zobaczymy.

Tusk mówi: "Schetyna systematycznie działa na rzecz osłabienia wyniku Platformy".

- To są przecieki z zarządu.

Nieprawdziwe?

- Nie wiem, nie byłem na zarządzie.

No ale dzwonił pan do kolegów, pytał: "Co ten Tusk o mnie mówi?".

- Rozmawiałem z nimi. To jest kwestia rozpisania planu na następne miesiące, na następną kampanię wyborczą.

O planie jeszcze będziemy mówić, na razie mówmy o Schetynie w Platformie. "Schetyna działa na rzecz osłabienia wyniku, świadoma gra, nie pozwolę na to".

- To też przecieki, nie ma żadnego oficjalnego komunikatu ani nie ma takich ustaleń czy takiej informacji. Ja jej nie znam.

Panie przewodniczący, wie pan, jak to się skończy.

- Panie redaktorze, nie wiem, jak to się skończy.

Jeśli Tusk oskarża pana o to, że przez pana Platforma dostała mniej o 1 czy 1,5 procent głosów, to może znaczyć tylko jedno: przed następnymi wyborami nie może już być takiego scenariusza.

- Proszę nie być zakładnikiem złych języków. Poczekajmy na rozmowę, będę rozmawiał na pewno z przewodniczącym i wtedy będziemy mogli ocenić i sytuację w Platformie, i nasze relacje.

Ale Tusk nie za takie rzeczy wyrzucał z partii. Dlaczego miałby pana nie wyrzucić?

- Ale za jakie rzeczy?

Twierdzi, że pan jest nielojalny. Twierdzi, że pan gra na osłabienie Platformy. Twierdzi, że im gorzej dla Platformy, tym lepiej dla Schetyny.

- Pan ciągle powołuje się na przecieki. Nie ma oficjalnych informacji, więc poczekajmy. Ja jestem zwolennikiem i zawsze to mówię, przede wszystkim co jest kluczem do sukcesu Platformy, to jest mobilizacja struktur, a przez struktury w kampanii elektoratu. Zawsze tak było.

Ale czuje się pan bezpiecznie dzisiaj w Platformie?

- Tak, nie widzę tutaj możliwości jakichś złych scenariuszy.

Czyli nie widzi pan możliwości wyrzucenia Schetyny z Platformy?

- Ale z jakiego powodu?

Z powodu nielojalności.

- To znaczy w czym byłem nielojalny, proszę powiedzieć?

Zdaniem premiera i nie tylko premiera, bo zdaniem i Pawła Grasia, i Tadeusza Zwiefki, Michała Kamińskiego pan był nielojalny, osłabiał pan Platformę przed wyborami.

- Michał Kamiński jeszcze nie jest członkiem Platformy Obywatelskiej...

Z naciskiem na jeszcze, bo lada dzień pewnie będzie.

- ...i trudno, żeby mnie uczył patriotyzmu do Platformy i relacji z Platformą.

Ale Paweł Graś jest sekretarzem generalnym.

- Jest...

Mówi: "Schetyna nie pomógł w kampanii".

- Pomagałem w kampanii regionalnej, kandydatom regionalnym. Uważam i będę uważał, że taką partię jak Platforma Obywatelska trzeba mobilizować i pracować nad jej aktywnością dużo, dużo przed kampanią.

Czyli pan ma nadzieję, że to się wszystko rozejdzie po kościach?

- Będziemy mieli plany na kampanię samorządową zupełnie nowe, inne. Będziemy musieli wyciągnąć wnioski z wyników wyborów tej ostatniej niedzieli.

I pan liczy, że będzie w tych planach wpisany jako kandydat na prezydenta Wrocławia?

- Nie wiem... (śmiech)

Ten śmiech nie był szczery.

- Śmieję się szczerze zawsze, natomiast jakie będą scenariusze samorządowe odnośnie udziału aktywności Platformy, także polityki personalnej w dużych miastach czy wielkich miastach, to jest decyzja zarządu partii. Ale wszystkie scenariusze oczywiście są tutaj możliwe.

Włącznie z tą prezydenturą Wrocławia?

- Ja uważam, że to będzie wielkie wyzwanie dla Platformy, wielkie miasta i elektorat, który tam jest, bo te sygnały i te informacje, liczby z tej ostatniej kampanii zastanawiają. Zmuszają do zastanowienia, a bez sukcesu w wyborach samorządowych nie będzie sukcesu w wyborach parlamentarnych.

A pan uważa, że było to ostatnie zwycięstwo Platformy?

- Ja myślę, że tego potencjału jest ciągle bardzo, bardzo sporo.

Ale przy tym tracicie wyborców z wyborów na wybory.

- Ale proszę zobaczyć, że jednak sporo elektoratu Platformy nie pojawiło się przy urnach. Ja myślę, że to...

Bo są zniechęceni, są rozczarowani, a nie chcą jeszcze głosować na PiS. A to też jeszcze może się zmienić.

- Tak, ale to jest  kwestia mobilizacji. Ja zawsze o tym mówiłem i w tej wypowiedzi przywoływanej przez pana także, że to właśnie jest kwestia dotarcia do tych ludzi, o których wiemy, że nie będą głosować na PiS, do tych ludzi, którzy głosują na Platformę, ale mogą zostać w domu.

A dlaczego oni zostają w domu? Tusk im się nie podoba, polityka Platformy im się nie podoba?

- Nie wiem, to pewnie dobre pytanie do socjologów, żeby zanalizować tę grupę ludzi, tę grupę elektoratu Platformy, która akurat w wyborach europejskich nie pojawiła się przy urnach. Myślę, że to będzie taki materiał roboczy, wykorzystany do analizy i do decyzji przed wyborami samorządowymi.

A w tej kampanii, kto popełnił największe błędy w Platformie?

- To nie jest kwestia popełniania błędów. Nie było żadnego błędu w tej kampanii. Pewnie trzeba analizować jak były pisane listy i jakie było zaangażowanie struktur lokalnych, powiatowych. Czy wszyscy byli zaangażowani, czy wszyscy budowali ten wynik, ale to jest pytanie do szefów regionów.

A transfery były dobre? Michał Kamiński nie jest pana ulubieńcem...

- Nie, lubię go, jako kolegę i tak jestem zaskoczony jego wielką pracą i dobrym wynikiem personalnym, indywidualnym.

Pierwszy dzień Kamińskiego w Platformie będzie ostatnim dniem Schetyny w tej Platformie?

- Że się będziemy zamieniać?

Tak, na to wygląda.

- Nie sądzę, żeby jedno było zależne od drugiego.

Nie, nie, ja nie mówię, że jest zależne, tylko że taka przypadkowa koincydencja.

- Zobaczymy.

A może ta ambasadura? Była taka propozycja ze strony premiera, prawda?

- Jestem szefem Komisji Spraw Zagranicznych.

Tym bardziej.

- Mam co robić w Sejmie, w parlamencie. Zobaczymy.

Ale dostał pan od Donalda Tuska taką propozycję?

- Nie, nie rozmawialiśmy o tym. Dużo jest...

Ale gdyby się pojawiła? Nie powiedziałby pan "nie".

- ...dużo jest scenariuszy, które mogą być realizowane, także odnośnie mojej osoby oczywiście, w kontekście najbliższych miesięcy i tego półtora roku.

Ale wyobraża pan sobie siebie na stanowisku ambasadora?

- Nie.

Nie.

- To takie trudne doświadczenie, jeszcze nie byłem nigdy ambasadorem.

Może czas zacząć?

- Dosyć duże doświadczenie polityczne, ale jeszcze nie w takim miejscu.

Podsumowując pański wątek, pan uważa, że Donald Tusk nie poważy się na wyrzucenie Grzegorza Schetyny.

- To nie jest kwestia poważenia. Jest szefem partii i jej liderem. Ja tylko uważam, że też potrzebna jest zawsze w partii dyskusja i własny głos takich ludzi, dla których...

Czyli pan uważa, że jest cenny...

- ...interes Platformy jest najważniejszy. Bo w takiej sytuacji tak jest. Ja nigdy nie będę podważał pozycji Platformy Obywatelskiej czy jej atakował, bo to jest partia, którą stworzyłem.

A pozycji Donalda Tuska też pan nie będzie powtarzał?

- Jest w demokratyczny, bezpośredni sposób wybrany przewodniczącym partii i to trzeba po prostu uszanować.

I pan to szanuje.

- Tak jest.

Ale on chyba nie ma takiego wrażenia.

- Musi pan go zapytać.

Nie, to musi pan go przekonać.

- Dobrze.

Bo ja to nie mam okazji specjalnie pytać. Czyli pan będzie go przekonywał, że: 'Donaldzie, nie zagrażam Ci'.

- Na razie podsumowanie wyników wyborów, kampanii wyborczej, przygotowanie następnej.

Pan był przez miesiąc pełniącym obowiązki prezydenta. Poszedłby pan na pogrzeb generała Jaruzelskiego?

- Wydaje mi się, że ta formuła, którą wybrał prezydent Komorowski, jest najbardziej czytelna, zrozumiała i akceptowalna - bierze udział w mszy świętej, natomiast kancelaria jest reprezentowana przez kogoś innego na samym pogrzebie.

A wystąpienie prezydenta w katedrze?

- To też jest indywidualne pytanie. Nie ma rytuału czy obyczaju w takiej kwestii. To jest decyzja prezydenta Komorowskiego.

Ale pan by się zachował tak jak on.

- Ja rozumiem tę jego decyzję i ją szanuję.





Dowiedz się więcej na temat: Grzegorz Schetyna

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje