Reklama

Reklama

Ryszard Petru w RMF: Wysłanie polskich wojsk na Bliski Wschód ma związek z Trybunałem

"Polskiemu rządowi bardzo zależało na tym, żeby nie było nacisków ze strony Amerykanów na to, żeby w Polsce zrobić porządek z Trybunałem. (...) Może to jakiś większy deal? Nie wiem dlaczego to ogłaszamy przed szczytem NATO i przed Światowymi Dniami Młodzieży" - mówił Ryszard Petru, lider Nowoczesnej w Kontrwywiadzie na antenie RMF FM. Polityk odniósł się w ten sposób do decyzji o wysłaniu polskich wojsk, do wsparcia walki z Państwem Islamskim.

Lider Nowoczesnej był również pytany o przyjmowanie posłów PO. "Pukają. Na razie nie mam pomysłu, żeby przyjmować kolejnych posłów. W dzisiejszej sytuacji mam inne sprawy na głowie" - odpowiada gość Kontrwywiadu.

Konrad Piasecki, RMF FM: Będzie pan ręka w rękę z rządem i PiS-em bronił Antoniego Macierewicza?

Ryszard Petru: - Pierwsze słyszę. Mogę powiedzieć tylko tyle, że uważam, że moment tego wniosku, który złożyła Platforma, jest niefortunny...

I ja - słysząc to właśnie nie po raz - pierwszy pytam, czy pan w związku z tym zagłosuje przeciwko odwołaniu.

Reklama

- Uważam, że tego typu wniosek powinien być złożony po szczycie NATO, szczególnie gdyby ten szczyt okazał się nieudany, byłby minister obrony odpowiedzialny. Dwa - uważam też, że nie składa się takiego wniosku na bazie artykułu w gazecie. Są inne, ważniejsze powody, dla których należałoby odwołać ministra Macierewicza - chociażby to, że kwestionował polską siłę obronną z trybuny sejmowej. To jest w ogóle absurdalne, że minister to robił. Dwa - przypomnę, włamał się de facto do placówki NATO. Teraz tak - my będziemy głosować za, ale ja skrytykowałem nie sam fakt odwoływania, tylko moment i argument, który został użyty.

Czyli głosujecie za, ale bez szczególnego przekonania, że należy to robić tu i teraz.

- W tym momencie...

Ale naprawdę pan uważa, że dla powodzenia szczytu NATO Antoni Macierewicz jest tak kluczową postacią, jego pozostawanie w ministerstwie obrony jest tak istotne?

- Nie, no ale wie pan... Co do zasady - szczyt NATO jest naszym wspólnym szczytem. To nie jest szczyt rządu. Na ten szczyt NATO pracowało wiele wcześniejszych rządów. To bardzo ważne, żeby nam się udało, chodzi o naszą obronność. PiS przeminie, rządy PiS-u przeminą, a NATO zostanie.

Tego to akurat nie wiemy.

- Wiemy, wiemy. Przeminą, Macierewicz też przeminie jako minister obrony narodowej, a to są nasze wspólne interesy. Ważne, żeby ten szczyt NATO był sukcesem. W tym momencie, w takich sytuacjach jak szczyt NATO powinniśmy być raczej razem.

Ale to jest też dowód na to, że Nowoczesna doceniła ministra Macierewicza - skoro tak bardzo uznaje, że związki między Macierewiczem a powodzeniem szczytu NATO są jednak kluczowe.

- Nie, proszę pana, ja nie wiem, z czego pan wyciąga takie wnioski.

Z tego, co pan mówi, panie przewodniczący.

- Panie redaktorze, proszę sobie posłuchać, co ja mówię.

Panie przewodniczący - słucham uważnie.

- Chodzi o moment, a nie to, czy... Kiedy, a nie czy. Uważam, że taki wniosek jest jak najbardziej właściwy, ale gdyby to ode mnie zależało, zgłaszałbym to po szczycie NATO. Nie wypada tego typu rzeczy robić przed szczytem NATO, bo osłabia to przekaz ze strony Polski w sprawach wyłącznie obronności. A jak wiemy wszyscy, mało kto się czuje bezpiecznie z ministrem obrony Macierewiczem w Polsce. Ale albo można to było zrobić dużo wcześniej, albo teraz zrobić to po szczycie NATO.

- Niemniej, jeżeli wniosek wpłynie i trzeba będzie głosować no to muszę jakąś decyzję podjąć. Będziemy głosować za odwołaniem ministra, wysyłając sygnał Platformie: panie i panowie, trzeba było zrobić to później i dać lepsze argumenty.

Czyli minister obrony przed szczytem NATO. Wojsk na Bliski Wschód przed szczytem NATO też nie należy wysyłać?

- Ale oczywiście, że nie.

Taki jest przekaz Nowoczesnej i tu się bardzo dziwię.

- Dlaczego? Nie wiem, dlaczego się pan dziwi, ale nie uważam też, aby minister obrony narodowej... Wojska powinny być wysłane moim zdaniem po, chciałbym też się dowiedzieć, dlaczego wysyłamy te wojska, jaki to deal został...

Ale panie przewodniczący, czy pan nie widzi związku pomiędzy wysłaniem polskich wojsk na Bliski Wschód a powodzeniem szczytu NATO?

- Wydaje mi się, że tu chodzi o Trybunał, a nie o...

Wojska na Bliskim Wschodzie uchroniły rządzących przed Trybunałem? Bardzo logiczna konstrukcja.

- Jak by pan był uprzejmy na poważnie. Chodzi o to, że polskiemu rządowi bardzo zależało na tym, żeby nie było nacisków ze strony chociażby Amerykanów na to, żeby w Polsce zrobić porządek z Trybunałem, czyli żeby PiS się wycofał z tego, co zrobił. Może to jakiś większy deal. Nie wiem dlaczego to ogłaszamy przed szczytem NATO i przed Światowymi Dniami Młodzieży. To są dwie imprezy masowe. Jedna jest duża organizacyjnie, druga jest masowa - i ważne żeby Polska była jak najbardziej bezpieczna.

- Przyzna pan, że mamy dużo niepewności co do bezpieczeństwa Światowych Dni Młodzieży. Chociażby taką, że jak tam deszcz spadnie to będzie grząsko i nie będzie jak uciekać. Suma summarum uważam, że w tym momencie należałoby wstrzymać się z takimi daleko idącymi deklaracjami. Nie są one potrzebne. Jeszcze raz powtórzę. Trzeba robić rzeczy we właściwym momencie. I nie robić szopki. Czasami nie trzeba. I kropka.

Suma summarum spróbuję wyjaśnić. Jest szczyt NATO, Polska wysyła przed szczytem NATO wojska na Bliski Wschód dając tym samym sygnał: zobaczcie, kiedy jesteśmy wam potrzebni gdzieś, żeby wam pomóc - pomagamy. Ale w takim razie wy pomóżcie też nam, bo my w Polsce potrzebujemy wojsk amerykańskich, niemieckich, brytyjskich itd. To wydaje mi się bardzo logiczne działanie.

- Logiczne byłoby to, panie redaktorze, jeżeli taka jest decyzja rządu, to to się ustala z naszymi partnerami i nie ogłasza się tego publicznie. W lutym prezydent Duda ogłaszał, że tego nie będzie. Tak a propos.

Mówił, że jest jak najdalszy od wysyłania polskich wojsk.

- Jak najdalszy, to znaczy że nie będzie. Najdalszy to jest poparcie czy negacja?

Ale jaki jest tryb wysłania polskich wojsk za granicę?

- Ale przecież nie musimy wysłać dziś, możemy wysłać później.

Mówi pan, żeby je w tajności wysyłać? Składając tajny wniosek premiera do prezydenta i podpisując tajnie przez prezydenta?

- Nie, nie powiedziałem tego.

Powiedziałby pan, że nie należy robić tego otwarcie.

- Proszę mi dać skończyć wypowiedź, pan dzisiaj jakoś tak nie daje.

Bo pan mętnie...

- Nie proszę pana, jeszcze raz, można to ustalić, ale nie ogłaszać. I zrobić to dopiero po obu tych wydarzeniach. Każdy zrozumie, że z punktu widzenia bezpieczeństwa Polski należałoby to zrobić po a nie przed. Momentum jest zawsze ważne, tylko proszę mi nie wciskać dziecka w brzuch.

Czy podczas posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego prezydent konsultował z opozycją tę decyzję?

- To nie była konsultacja. To była informacja. Informacja nie jest konsultacją.

I wtedy nie protestowaliście?

- Proszę pana, mogę powiedzieć, że nie byłem za. Kropka.

Mówił pan prezydentowi: proszę tego nie robić.

- Panie redaktorze, to było spotkanie, które było objęte klauzulą tajności i w związku z tym nie mogę powiedzieć, co powiedziałem. A jeśli ktoś mówi, że było to konsultowane, mówię, że była informacja a nie konsultacji. Konsultacja polega na tym, że się słucha drugiej strony.

Ilu jeszcze posłów Platformy Obywatelskiej jest pan gotów przysposobić?

- Przysposobić do czego? Tak a propos wojny...

Przysposobić do własnej partii, "przysposobić" w takim adopcyjnym kontekście.

- Na razie nie jest to moim celem, natomiast faktem jest, że pukają. Niemniej to, czy będzie w naszym klubie 30 osób czy 35, fundamentalnie oczywiście sytuacji nie zmieni.

A wielu puka?

- Puka na tyle dużo, że... że puka.

Jednego pukającego pan już wziął. Posła Jarosa.

- Tak.

A mówił pan: "Żadnych spadochroniarzy. Nie chcę ich. Niech sobie siedzą w Platformie".

- Nie spadochroniarzy, proszę być precyzyjnym: spadów. Czym innym jest spad, a czym innym jest spadochroniarz.

Czym się różni spad od spadochroniarza?

- A jak pan sądzi?

No właśnie nie wiem.

- Spad to jest taki, kto wylatuje z Platformy, już nie pasuje. Przypomnę: akurat Michał Jaros jest osobą, która zawsze miała poglądy wolnorynkowe i tego typu propozycje zawsze zgłaszała. I tak będzie teraz w Nowoczesnej.

Czyli on jest spadem czy spadochroniarzem?

- Ani tym, ani tym.

Aha, bo nie chciał pan spadów, a spadochroniarzy tak.

- Panie redaktorze, też nie powiedziałem nic o spadochroniarzach. Proszę mi znowu nie wciskać...

Przed chwilą pan powiedział.

- Nie powiedziałem, że chciałem spadochroniarzy. To są dwa różne typy osób, ale spadochroniarzy też nie chcę. Ważne jest, żeby ktoś, kto przychodzi do nas, miał podobne poglądy, żeby można było liczyć na to, że w większości spraw będzie głosował dokładnie tak samo i że będzie osobą, która pasuje do wizerunku Nowoczesnej. To, że na przykład ma tego typu podejście pozytywne, pozytywistyczne, wolnorynkowe, dla mnie jest bardzo ważne.

I wielu takich w Platformie pan dostrzega?

- Powiem szczerze, teraz nie mam głowy, żeby się skupić na tym, ilu w Platformie takich dostrzegam. Natomiast nie jest moim celem zwiększanie naszego klubu do 60 osób, na pewno.

Wie pan, że to jest de facto wypowiedzenie wojny Platformie. Jak się podbiera pisklęta z gniazdka rywala...

- Widziałem wczoraj Grzegorza Schetynę, podpisywaliśmy wspólnie Pakt dla Mediów...

Robił dobrą minę.

- Być może. W polityce dobre miny też coś znaczą, nie?

Znaczą, znaczą, ale jednak...

- Ze strony PiS-u nigdy jeszcze nie widziałem dobrej miny.

Opozycja, która myśli raczej o zjednoczeniu niż dzieleniu się, w momencie, kiedy zaczyna podbierać sobie wzajemnie posłów, raczej jest to dowód na to, że wiele ją dzieli, a mało łączy.

- Jeżeli chodzi o kwestię koordynacji, w najważniejszych sprawach takich jak Unia Europejska czy kwestie związane z Trybunałem Konstytucyjnym - koordynujemy działania. Natomiast przyznam, że w sprawie Macierewicza lepiej byłoby, gdyby Platforma spytała nas wcześniej, czy poprzemy, a nie po prostu zrobiła, a teraz: "Poprzyjcie".

Jest pan gotów przyjmować kolejnych polityków Platformy? Są tacy, którzy się do pana zgłaszają, i myśli pan o ich przyjmowaniu?

- Są tacy, którzy się zgłaszają, na razie nie mam takiego pomysłu, aby przyjmować kolejnych. Jak będzie taka decyzja, to pana poinformuję ex post.

A u Ryszarda Petru "na razie" trwa...? Tydzień, dwa, miesiąc?

- "Na razie" to zależy od sytuacji.

A w dzisiejszej sytuacji?

- W dzisiejszej sytuacji mam inne sprawy na głowie.

Na przykład?

- Mamy dzisiaj Sejm, mamy potem szczyt NATO, mamy Światowe Dni Młodzieży. Mamy Euro.

I o tym wszystkim Ryszard Petru będzie myślał w najbliższych dniach i czasach.

- Chcę powiedzieć tylko tyle, że to będzie zależało od sytuacji i żadnych takich kroków nie chcę podejmować za szybko.

Konrad Piasecki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy