Reklama

Reklama

Ryszard Petru: Mamy wybór między premierem zarządzanym z Brukseli, a tym zarządzanym z Żoliborza

- Mamy dzisiaj wybór pomiędzy premierem zarządzanym z Brukseli, Kopacz, lub premierem zarządzanym z Żoliborza - mówi w Kontrwywiadzie RMF FM lider NowoczesnaPL Ryszard Petru. - Premier nic nowego nie zaproponowała. Nie dajmy się zwieść. Nie uda się poprawić błędów, które były popełniane - ocenia sobotnią konwencję. Zdaniem Petru, "PiS zaproponował wariant grecki: lekką ręką rozdawnictwo na paręset miliardów złotych". - To jest sposób, żeby dojść do sytuacji prawie bankructwa - komentuje.

Konrad Piasecki: PiS ma Szydło, PO ma Kopacz, Kukiz Kukiza a Petru?

Reklama

Ryszard Petru: Ryszarda Petru.

Czyli, Ryszard Petru jest kandydatem NowoczesnejPL na premiera?

Tak.

Chociaż mówi pan to tak jakoś bez przekonania.

Pan mnie pyta to odpowiadam.

Ale rozumiem, że nie myślał pan o sobie za bardzo jako o kandydacie na premiera?

Wie pan. Dopiero trzy tygodnie temu wystartowaliśmy. Ale tak, oczywiście. Lider ugrupowania zawsze jest kandydatem na premiera.

Także dlatego, że żadnej innej osoby, znanej, rozpoznawalnej, z jakimś politycznym nazwiskiem w Nowoczesnej.pl nie będzie?

Będą. Tylko to będzie w momencie przedstawiania list. Na etapie, w którym budujemy struktury i spotykam się z ludźmi w Polsce i konsultując to co mówimy i dwa nasze postulaty programowe. To wydaje mi się nie jest moment na to, żeby nowe twarze pokazywać.

Ale to będą nowe twarze? Czy nowe-stare twarze?

Pan pozwoli, że to zachowany na razie w tajemnicy.

To też pokaże kim jesteście. Czy kim chcecie być.

To będą nowe twarze, aczkolwiek nie wykluczam wariantu np. że znany samorządowiec może być też twarzą. Z punktu widzenia lokalnego już nie jest znaną twarzą, ale z punktu widzenia ogólnopolskiego już jest nową twarzą.

Znany samorządowiec tak. Były polityk też? Taki polityk na szczeblu parlamentarnym? Ministerialnym?

Wie pan. To musiałby być ktoś z olbrzymim dorobkiem i ewidentnie nie kojarzony z tym układem partyjnym, który rządzi nami przez ostatnich 10 lat.

Czyli, rozumiem ktoś, kto kiedyś próbował w latach 90. swoich sił w polityce jeszcze tak, ale ktoś kto...

... szczerze? To ja żadną z takich osób jeszcze nie rozmawiałem. Czyli to jest mało prawdopodobne, ale nie chcę powiedzieć na pewno nie, bo a nuż ktoś taki się pojawi.

Może nie jest pan atrakcyjny?

Spotykam się z ludźmi. Ostatnio miałem kilka spotkań w dużych miastach w Polsce i miejscowościach rożnych: Nowa Sól, Gorzów Wielkopolski,  Zielona Góra, Poznań. Tam przychodzi po kilkaset osób. Ostatnio w Poznaniu było tysiąc. W związku z tym ja akurat to to bym się nie bał.

To że listy NowoczesnejPL będą i pan wystartuje w wyborach parlamentarnych - to jest przesądzone, czy są jeszcze znaki zapytania jakieś?

Przesądzone.

A gdyby Platforma zaproponowała wam przedwyborczy sojusz, koalicję, wspólne listy?

To nie wchodzę. Ostatnie 8 lat Platformy pokazało, że to nie jest zupełnie zgodne z tym, co ja mówię. Tak naprawdę to ja jestem zawiedzionym wyborcą Platformy. Trudno, żeby zawiedziony wyborca Platformy zrobił w ostatniej chwili koalicję z Platformą. Byłoby to niewiarygodne, po drugie niezgodne z tym w co ja głęboko wierzę.  Nie wierzę w to, żeby Platforma po 8 latach na ostatnie 4 miesiące mogła się zmienić, szczególnie że dzisiaj proponuje Polakom program kontynuacji, a nie żaden punkt zwrotny to nie był szczerze mówiąc. Zauważmy, że dotychczas w retoryce Platformy wszystko było ok., Polacy nic się nie stało. To był dominujący przekaz.

No, ale w weekend pani premier przeprosiła za błędy i grzechy.

I co? I zaproponowała coś nowego? Nic nowego nie zaproponowała. To jest de facto kontynuacja. Nie dajmy się zwieść. W ciągu 4 miesięcy nie zmienią tego, co się nie udało zrobić w ciągu ostatnich 8 lat. Nie uda się też poprawić błędów, które były przez te 8 lat ostatnich popełnione.

Beata Szydło spodobała się panu bardziej?

Mamy dzisiaj wybór pomiędzy premierem zarządzanym z Brukseli, czyli panią Ewą Kopacz lub też premierem zarządzanym z Żoliborza, czyli przez Jarosława Kaczyńskiego.

Uważa pan, że to jest główny zarzut, że są polityczkami niesamodzielnymi?

To jest bardzo ważne. Robił pan prawo jazdy w młodości, prawda? Nie ma nic gorszego niż jechanie z rodzicem, który łapie: gdzie ty skręcasz? W ten sposób nigdzie się nie da dojechać. Obawiam się, że to będzie ten sam wariant.

Ale o panu też się mówi, że będzie pan premierem zarządzanym z Zacisza - bo chyba tam mieszka Leszek Balcerowicz...

Bez przesady. Ja robię to sam i to widać. Cały ten projekt. Leszek Balcerowicz, którego szanuję, powiedział, że jemu to się podoba, ale on w ogóle w tym nie uczestniczy. Jarosław Kaczyński uczestniczy, co było widać wczoraj na konwencji i tak samo widać w przypadku premiera Tuska, który się co tydzień z premier Kopacz spotyka.

Nie boi się pan trochę, że w tym starciu kobiet o władzę pan zostanie utarty w kamieniach młyńskich?

To pytanie jest takie - co obie partie stare zaproponowały? W przypadku PiS-u zaproponowały nam wariant grecki, czyli rozdawnictwo na paręset miliardów złotych, zupełnie lekką ręką, na zasadzie "a, obiecamy - zobaczymy" -  to jest najlepszy sposób do tego, żeby dojść do sytuacji, w której dzisiaj jest Grecja, czyli prawie bankructwa. Moim zdaniem to jest skrajnie nieodpowiedzialny program.

Czyli pan chciałby tylko zaciskania pasa.

Nie, nie, nie. Zanim mówimy, że wydamy pieniądze, ja proponuję, żeby najpierw zastanowić się, jak je zarobimy. Czyli - jak wydajemy, to najpierw zaróbmy i wydajmy tyle samo, ile zarobimy, a nie rzucajmy lekką ręką. To jest skrajna nieodpowiedzialność, jeżeli chodzi o gospodarczy program. A w przypadku PO jedynym programem jest trwanie: trwajmy i nie dajmy się. A jeszcze druga rzecz: Polacy, nic się nie stało.

Bo wygląda też na to, że te wybory będą takim wyścigiem na to, kto zaproponuje większe podwyższenie kwoty wolnej od podatku. Pan ma w tej sprawie jakąś propozycję?

To jest świetny pomysł, pod warunkiem, że pokażemy skąd te pieniądze weźmiemy. Po drugie, zauważmy, że uderza to w samorządy.

Nie, po prostu ograniczmy wydatki.

Proszę bardzo, niech to zaproponują.

Zmniejszmy podatki, ograniczmy podatki i już.

Ja mówię o kilku miejscach - prywatyzacja kopalń, koniec z przywilejami - to są sposoby na to, liniowy VAT, niższy niż dzisiaj, na poziomie 18-19 proc. ze specjalnym programem wsparcia, ale żadnych becikowych. Bo to, co proponowała Beata Szydło, to jest takie rzucanie zasiew z samolotu - czyli wszystkim po 500 złotych i Polska będzie od tego lepsza? Bogatsza? Będzie się więcej ludzi rodziło? To jest jedna wielka ściema.

Jest jeszcze jeden pomysł na to, skąd wziąć - ekstra podatek bankowy - co pan na to?

Bardzo dobry pomysł, tylko że pytanie jest takie - kto za to zapłaci?

Banki. Bo banki są bogate - 16 mld. zł w zeszłym roku.

Wszystkie takie ekstra podatki na końcu są dodatkowymi podatkami. Słyszałem ostatnio pomysł nowego ministra zdrowia, żeby opodatkować kierowców. To są podatki nakładane na nas, za które my wszyscy w ten czy w inny sposób zapłacimy. Miejmy świadomość tego, że ja z panem prawdopodobnie korzystamy z konta internetowego banku i mamy prawie zerowe opłaty, a osoby starsze mają raczej konta fizyczne i w związku z tym płacą wyższe opłaty i to w nie głównie uderzy.

Ale może po prostu banki ograniczą swoje zyski? Nie będą brały od emerytów, nie 16 mld, tylko 10 mld, a 6 mld państwo.

Pan wie dobrze, z uśmiechem pan to mówi, dlatego że będzie tak, że po prostu podwyższą opłaty na emerytach i rencistach.

"Bal maskowy tłustych przebierańców", tak o panu mówią.

Rozumiem, że chcą mi różne łatki przypiąć. Ja słyszałem, że jestem "Kukizem", słyszałem że jestem "Kukizem dla bogatych". Trzeba przyjść na moje spotkanie, zobaczyć, jak wyglądają bogaci studenci, bogate pielęgniarki, bogaci przedsiębiorcy, którzy są gnębieni przez polskie Ministerstwo Finansów.

A jest na co przychodzić? Bo polityczni konkurenci mówią, że z NowoczesnejPL to już nic nie będzie, że wy umarliście zanim się urodziliście.

Ja rozumiem, wszyscy myśleli też, że Bronisław Komorowski wygra w pierwszej turze.

I pan będzie Andrzejem Dudą tej kampanii?

Wie pan, Andrzej Duda na początku też był niedoceniany. Ja się nie przejmuję, trzeba robić swoje. Gdyby na spotkania ze mną nikt nie przychodził, rzeczywiście bym się zastanowił. Dużo osób przychodzi, widać że są emocje, a to, że Brudzińscy, Kurscy, Kamińscy tego świata mnie atakują, to świadczą, że się boją.

A ma pan pieniądze na kampanię?

Dziś, nie będę teraz zbierał przez internet na zasadzie crowdfundingu, chcę pokazać, że finansowanie partii politycznych z budżetu jest zupełnie niepotrzebne, że można w sposób rozproszony zebrać finansowanie na tego typu przedsięwzięcia, jakim jest ugrupowanie polityczne, tylko przez internet. Niech wszyscy, którzy biorą OFE, wpłacą mi pięć złotych, to będę miał 12 mln złotych na kampanię.

A te dotychczasowe pieniądze skąd pan miał? Na przykład na Torwar?

Głównie swoje.

Swoje prywatne?

Tak.

To ile pan już wydał na tworzenie partii?

Wie pan, Torwar kosztował 30 tys. zł, wynajęcie Torwaru.

Tak tanio?

Proszę pana, różnica polega na tym, że ja wszystko negocjuję, a partie polityczne rozdają te pieniądze, które dostają z budżetu, lekką ręką.

To ile już Ryszard Petru wydał na tworzenie swojej partii?

Musiałbym to policzyć.

Rząd wielkości - 50 tysięcy, 100?

Nie, no gdzie tam...

Milion?

Dużo mniej. Proszę pana, pociąg do Gdańska kosztuje 50 złotych w weekend na przykład. W związku z tym to są głównie pociągi, a jeśli chodzi o spotkania, organizują to tworzące się lokalne struktury.

To jeszcze parę pytań od słuchaczy, bo jest ich naprawdę bardzo dużo.  Pani Agnieszka - z kim dopuszcza pan ewentualną koalicję w parlamencie?

To wszystko zależy od siły w parlamencie, jeżeli ma się 20 proc., to ma się możliwość narzucania swojego programu, jeżeli 10, to jest się przystawką, chyba że jest taką przystawką, bez której nie można koalicji (tworzyć-red.).

A z Platformą tak?

Nie, ale wie pan co, Platforma z Jackiem Rostowskim w życiu.

Aha, a z Ewą Kopacz?

Nie, Ewa Kopacz nie będzie premierem po wyborach, to wszyscy wiemy.

A z Beatą Szydło i PiS-em?

To wszystko zależy od kwestii programowych, jeżeli Beata Szydło będzie rozdawała 200 miliardów złotych, można iść na kompromisy, ale nie wolno iść na zgniłe kompromisy, ja tam nie będę po to, żeby być, w przeciwieństwie do większości polityków, tylko chcę coś zrobić dla kraju. Nie ma sensu iść na kompromisy z tymi, dla których jedynym celem bycia w parlamencie jest bycie.

Pani Julia pyta - legalizacja marihuany tak czy nie?

Tylko dla celów medycznych.

In vitro?

Dawno powinno być załatwione.

Związki partnerskie?

Tak.

Podatek kościelny?

Jeżeli jestem przeciwko finansowaniu partii z budżetu, to uważam, że per analogia finansowanie kościoła też nie powinno być z budżetu.

To ostatnie pytanie od pana Gapa - czy spróbuje się pan dogadać z Kukizem, nie chodzi o koalicję, tylko o jakieś takie wspólne zebranie sił przeciwko PO-PiS-owi.

Tylko niech pan powie mi o co Kukizowi chodzi.

Niech pan Kukiza pyta, a rozmawia pan z nim w ogóle?

Nie, nie miałem przyjemności, natomiast chcę powiedzieć tylko tyle, że najważniejsze są kwestie programowe. Ja nie mam zielonego pojęcia o co chodzi Pawłowi Kukizowi oprócz tego, że trzeba wszystko podpalić, a potem zobaczymy.

Konrad Piasecki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje