Reklama

Reklama

"Nie muszę się kochać z prezydentem"

Już dziś Platforma Obywatelska ujawni projekt likwidujący finansowanie partii politycznych z budżetu - zapowiedział w Kontrwywiadzie RMF FM premier Donald Tusk.

W niedzielę mamy poznać "precyzyjny kalendarz dojścia do podatku liniowego". Realny rok podatku liniowego to 2010 - uważa szef rządu. Przyszłość Polski nie zależy od tego, czy z prezydentem jestem na "ty" czy na "pan" - dodał Tusk.

Reklama

Konrad Piasecki: Spalona ambasada, tłumy na ulicach Belgradu. Panie premierze, to wszystko przybliża czy oddala rząd od decyzji o uznaniu niepodległości Kosowa?

Donald Tusk: Te zdarzenia nie będą miały wpływu bezpośredniego na naszą decyzję, bo proces uznawania Kosowa, to proces wieloletni.

Proces nieodwołalny, nieodwracalny?

Raczej globalny. To, co się stało to się stało, jeśli chodzi o niepodległość Kosowa. Ogłoszenie niepodległości a następnie uznanie przez wszystkich naszych najważniejszych sojuszników, czołówkę Unii Europejskiej, Stany Zjednoczone, rozstrzygnęło jeśli chodzi o tę część świata, do którego my przynależymy.

Czyli we wtorek polski rząd uzna niepodległość Kosowa?

Najprawdopodobniej tak.

A sugestie prezydenta nie spowodują opóźnienia choćby tej decyzji?

Podczas tego spotkania z prezydentem długo rozmawialiśmy o różnych aspektach polityki międzynarodowej. Prezydent demonstrował ogólne niezadowolenie z tego, co mój rząd proponuje i robi, ale do tego zdążyłem się już przyzwyczaić. Mam obowiązek wysłuchiwania i konsultowania z prezydentem wielu naszych kroków, ale nie zawsze się zgadzam z prezydentem. W tej sprawie się nie zgadzam.

Wróciliście do formy "Panie Premierze, Panie Prezydencie", czy było "Donaldzie, Lechu"?

Często pytacie państwo o nasze relacje między mną a panem prezydentem, tak jakbyście śledzili losy jakiejś romantycznej pary z telenoweli.

Wy coś macie w sobie z romantycznej pary panie premierze. Takie zbliżenia. Przypływy i odpływy uczuć.

Na pewno przyszłość polskiej polityki nie zależy od tego, czy jestem z panem Lechem Kaczyńskim na "Ty", czy na "Pan".

I nie ujawni pan czy jest "Ty", czy "Pan"?

Pan prezydent jest głową państwa i to on decyduje w jakiej formie się do siebie wracamy.

Ja tak dopytuję, bo mam poczucie, wrażenie, że pan się trochę rozsmakował i rozmiłował w tych potyczkach z prezydentem. Nie jest tak, że pan się trochę identyfikuje z tymi konfliktami, że pan buduje swoją tożsamość na tym konflikcie?

Przeczytałam na swój temat dziesiątki krytycznych komentarzy. Że unikam konfliktów i że jestem człowiekiem, który szuka czasami zbyt długo i zbyt cierpliwie porozumienia. Muszę powiedzieć, że chociaż nie uważam, żeby to powinno być powodem do krytyki, ale zgadzam się z treścią tych komentarzy. Nie jestem człowiekiem konfliktu i zawsze uważałem - to był mój główny powód, dla którego patrzyłem tak krytycznie na PiS, także na prezydenta Lecha Kaczyńskiego - że przesadzają z tą agresją i konfliktowością.

Dowiedz się więcej na temat: Platforma Obywatelska | Donald Tusk | prezydent | kochać | Nie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje