Reklama

Reklama

Neumann w RMF FM: Ustawa "Za życiem" jest obłudna

"Ta ustawa jest obłudna, jest PR-owym gestem, który ma przykryć próbę zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej. Nie wnosi nic poza jałmużną 4 tys. złotych" - mówi Sławomir Neumann, gość Popołudniowej rozmowy w RMF FM. "Jeżeli będziemy udawali rozwiązania, tak jak próbuje PiS, to nic nie rozwiążemy. Jednorazowa jałmużna dla osoby dorosłej czy dziecka niczego nie rozwiąże" - tłumaczy gość Marcina Zaborskiego.

Marcin Zaborski, RMF FM: Na początek pytanie o to, co stało się w Starachowicach. Nasi reporterzy ustalili, że pacjentka miejscowego szpitala rodziła martwe dziecko na podłodze, na zwykłej sali oddziału położniczego, nie przeniesiono jej na porodówkę. Z pana doświadczenia, co resort zdrowia może zrobić?

Sławomir Neumann: Zapoznałem się przed chwilą z tą sprawą. Jak się czyta tę informację, to jest wręcz nieprawdopodobne, że takie rzeczy mogły się wydarzyć. Co powinien zrobić minister zdrowia? Na początek poprosić Rzecznika Praw Pacjenta, żeby tam natychmiast pojechała kontrola i zbadała tę sprawę, czy rzeczywiście tak było.

Reklama

Trwa już wewnętrzne, szpitalne postępowanie w tej sprawie.

- Ale niezależnie od tego powinna pojechać kontrola Rzecznika Praw Pacjenta, na pewno Narodowego Funduszu Zdrowia i myślę, że minister zdrowia powinien poprosić konsultanta krajowego, żeby także tej sprawie się przyjrzał. Bo jeśli jest tak, jak mówią reporterzy RMF i to się potwierdzi, to wydaje się, że ta sprawa zakończy się prokuratorskimi zarzutami. Tak jak potraktowano tę pacjentkę, to złamano wszelkie możliwe przepisy, zasady, które obowiązują w placówkach ochrony zdrowia. Nie udzielono jej pomocy, zostawiono ją samą sobie w sytuacji, gdzie powinna być chroniona szczególnie jako kobieta w ciąży. To jest sprawa bezdyskusyjna. Jeżeli tak jest, to są to moim zdaniem działania dla prokuratury.

Będziemy się temu przyglądać. Przyglądamy się też temu, co się dzieje w Sejmie, tam też wiele ważnych tematów i spraw. 4 tysiące złotych wsparcia dla matki rodzącej dziecko z niepełnosprawnością. To jest propozycja Prawa i Sprawiedliwości, ustawa przegłosowana w Sejmie, pracuje nad nią Senat, możliwe że jeszcze dziś trafi na biurko prezydenta. Dlaczego Platforma była przeciwko temu rozwiązaniu w głosowaniu sejmowym?

- Ta ustawa jest obłudna i jest tak naprawdę takim PR-owym gestem, który ma przykryć próbę zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej. Tak naprawdę nie wnosi ona nic, poza tą jałmużną 4 tysiące złotych za urodzenie niepełnosprawnego dziecka czy dziecka nieuleczalnie chorego.

Ale politycy PiS mówią, że to jest pierwszy krok, pierwsza pomoc z całego pakietu, który jest właśnie przygotowywany.

- Nie widziałem tego pakietu.

Ale to znaczy, że go nie będzie?

- I nikt go nie widział. 

Do końca roku ma powstać ustawa kompleksowa.

- Widziałem tę ustawę i w tej ustawie zaproponowanej i złożonej do Sejmu były tylko dwie nowe rzeczy, poza już istniejącymi prawami kobiet w ciąży. Te dwie nowe rzeczy to ta jałmużna 4 tysięcy złotych, jednorazowo, przypominam. A druga rzecz to informator, który ma wydać rząd, wydać ma minister zdrowia, z prawami pacjenta. To jest zdecydowanie za mało. To jest próba przykrycia, to jest takie alibi dla Prawa i Sprawiedliwości.

Pan mówi za mało, a politycy PiS mówią tak: "Jeżeli proponowane zmiany nie są wystarczające, to wynika to tylko i wyłącznie z tego, że przez lata waszych rządów wykluczaliście grupy społeczne i gardziliście kolejnymi grupami społecznymi". Tak mówi poseł Paweł Szefernaker.

- Jak jest niedouczony, to tak mówi. Dobrze, jakby się nauczył i najpierw posłuchał tego, co się mówi na mównicy, a nie czytał z kartki, bo ja byłem na tym posiedzeniu i słyszałem jak pan poseł Szefernaker po zejściu z mównicy naszej posłanki, nie słuchając jej, a powiedziała tam dwie rzeczy...

Ale to jest argument panie pośle, że ktoś czyta z kartki w Sejmie? Wielu posłów Platformy tak robi.

- Nie, jeszcze raz powiem. Odczytał z kartki tezę, którą miał przygotowaną wcześniej. Pani poseł, która była wcześniej na trybunie powiedziała wyraźnie, że od 2006 roku, kiedy to PiS oddawał władzę w 2007 roku, zasiłek dla matki wychowującej dziecko niepełnosprawne wtedy wynosił niewiele ponad 400 złotych. Dzisiaj jest 1300 złotych, to rządy Platformy zrobiły. Te zasiłki pielęgnacyjne to też rządy Platformy zrobiły. 

Ale też w czasie rządów Platformy, panie przewodniczący, nie zmieniły się zasiłki dla rodziców, czy opiekunów osób dorosłych z niepełnosprawnością.

- Ale tu mówiliśmy o dzieciach.

Okej, ale porozmawiajmy tez o dorosłych. Bo to ważny temat.

- Możemy o wszystkim rozmawiać, tylko...

To rozmawiajmy

- ...zacytował pan posła Szefernakera, który wyszedł po naszej posłance z tezą przygotowaną, kłamiąc z tej mównicy. Nawet nie zadał sobie trudu wysłuchać wcześniej tej informacji i rozpowiada nieprawdziwe informacje. To jest prawdziwa hipokryzja Prawa i Sprawiedliwości. Możemy mówić o tym, że nie można dzielić tych dzieci niepełnosprawnych. Nie może być tak, że matka, która urodzi niepełnosprawne dziecko dostaje 4 tysiące zł, a matka, której dziecko zachoruje na chorobę nieuleczalną mając 2-3 lata takich pieniędzy nie dostanie. Bo to jest nieuczciwe i to jest niezgodne z równością, z konstytucją, z równymi prawami.

A propos równości. Od dzieci do tych dorosłych niepełnosprawnych przechodząc. Dwa lata temu Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok w sprawie przepisów, które różnicują sytuację takich opiekunów. Dlaczego rząd Platformy i PSL nie wykonał tego wyroku?

- Był czas na wykonanie tego wyroku.

Trybunał napisał, że ustawodawca powinien dokonać zmian "bez zbędnej zwłoki".

- Był rok budżetowy i nie szło tego przeprowadzić. Bo nie było już na to środków.

Widzimy dzisiaj, że można takie rzeczy przeprowadzać na bieżąco.

- Ale jak? Wie pan, to jest udawanie, to nie jest rozwiązanie problemu. Bo gdyby było tak rzeczywiście, że dzisiaj matki, które wychowują czy rodziny, które wychowują dzieci niepełnosprawne nie dostają jednorazowej zapomogi, która nic nie rozwiązują, a co miesiąc mają więcej środków na utrzymanie, czy na pomoc w rehabilitacji dziecka niepełnosprawnego, czy osoby niepełnosprawnej, bo to przecież mówimy też o dorosłych, to jest realna pomoc. To są też miliardy złotych. Te środki na dzieci, o których mówimy wzrosły z pół miliarda złotych za czasów Prawa i Sprawiedliwości w 2007 roku do ponad 2 miliardów za czasów Platformy, ale dalej brakuje...

Ale pamięta pan też obietnice dotyczące osób dorosłych. Bo opiekunowie ...

- Właśnie chcę do tego nawiązać teraz. Dalej brakuje miliardów. Jeżeli będziemy udawali rozwiązania, tak jak próbuje to PiS udawać, to nic nie rozwiążemy. Bo jednorazowa zapomoga, jednorazowa jałmużna czy dla osoby dorosłej, czy dla dziecka niczego nie rozwiąże.

I to jest jasna sprawa. Opiekunowie dorosłych przychodzili wielokrotnie przed Kancelarię Premiera i upominali się w swojej sprawie. Domagali się m.in. przyznania im płacy minimalnej za tę pracę, którą wykonują w domu, w czasie opieki nad swoimi bliskimi. Zostali wysłuchani?

- Było wiele spotkań i wiele rozmów i też wiele argumentów padało z dwóch stron. Były nawet spotkania premiera Tuska z tymi osobami.

Tak, i premier Tusk mówił w 2011 roku, 5 lat temu: "Jestem przekonany, że w ciągu kilku lat dojdziemy do pułapu płacy minimalnej dla tych wszystkich, którzy poświęcają swoje życie, nie mogą pracować i chcą, a raczej muszą pozostać w domu przy swoim chorym".

- I były, i na to są potrzebne miliardy złotych w budżecie na taką pomoc. I myśmy odpowiedzialnie mówili, że będziemy zwiększać, i zwiększaliśmy te wynagrodzenia. Nie mamiliśmy ludzi jakimiś mega obietnicami, które miały rozwiązać problem, jak za ruchem czarodziejskiej różdżki. No nie dało się tego zrobić wtedy i dzisiaj też się nie dało tego zrobić. Dlatego my mówimy o pewnej hipokryzji, którą PiS proponuje, bo to jest hipokryzja. Jednorazowy zasiłek jest czystą hipokryzją. Ma być alibi tylko i wyłącznie dla PiS, dla tych środowisk, które PiS zdradził, czyli te pro-liferskie wszystkie środowiska, które były za zaostrzeniem ustawy antyaborcyjnej. To są dzisiaj takie elementy takiej gry PR-owej, a nie rozwiązanie problemu. Słyszymy o jakimś wielkim planie, którego nie widzimy. Mamy tylko jeden wycinek.

Neumann: Gabinet cieni PO między 16 a 18 listopada

"Gabinet cieni poznamy na pewno między 16 a 18 listopada" - stwierdził w internetowej części Popołudniowej rozmowy w RMF FM Sławomir Neumann.

Poseł PO mówił o opozycyjnych planach swojego ugrupowania.

"Szanujemy kadencyjność, (...) przez 3 lata będziemy się przygotowywać, żeby Polskę przed PiS obronić" - zadeklarował gość Marcina Zaborskiego.

Mówił też o odrzuconym przez Sejm wotum nieufności wobec minister edukacji Anny Zalewskiej. "To jest pyrrusowe zwycięstwo PiS" - stwierdził przewodniczący klubu PO, dodając, że "najchętniej by cały ten rząd wymienił".

Oglądając internetową część rozmowy dowiecie się również, co Sławomir Neumann sądzi o Ryszardzie Petru i jakie dostrzega w sobie wady.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy