Reklama

Reklama

Napieralski: Pozywam Millera do sądu

- Za chwilę mój pełnomocnik złoży pozew do sądu powszechnego przeciwko Millerowi i łamaniu zasad w SLD - zapowiada w Kontrwywiadzie RMF FM były przewodniczący SLD Grzegorz Napieralski.

- Pozywam tych ludzi, którzy uważają SLD za własny folwark, a Miller uważa partię za swoją prywatną. Przez kilka tygodni ważyliśmy z prawnikami racje i wszyscy jednym głosem powiedzieli, że zostały złamane przepisy, wewnętrzne przepisy partii - dodaje.

Grzegorz Napieralski składa też do sądu partyjnego wniosek o zawieszenie Leszka Millera i uznanie jego działań za naruszenie statutu SLD.

Reklama

Konrad Piasecki: Ten pomysł odszkodowań za reformę Balcerowicza to jakaś prowokacja?

Grzegorz Napieralski: - Ja myślę, że to chęć zwrócenia na siebie uwagi.

Dosyć nieudolna, przyzna pan.

- Nie wyszło to moim kolegom i koleżankom a szczególnie Millerowi.

Poprzedniczki SLD doprowadziły Polskę do gospodarczej katastrofy - dzisiaj SLD potępia tych, którzy próbowali ją z tej katastrofy wyciągać?

- Ja bym zostawił historię - to się już wydarzyło, te reformy już były. Teraz trzeba patrzeć do przodu. Leszek Miller powinien dzisiaj przynieść projekty ustaw takie, które poprawiają edukację, warunki, pracy, płace w zakładach pracy, bezpieczeństwo w zakładach pracy. A to, co się działo tak naprawdę 25 lat temu, dzisiaj powinno być zwrócone ludziom w emeryturach i rentach, jeśli uczciwe pracowali, zarabiali pieniądze - powinni dostać godne emerytury.

Czyli co, wkładamy ten pomysł na półkę rozpaczliwych idei, czy rozpaczliwych pomysłów na zwrócenie na siebie uwagi?

- Trzeba zapytać Leszka Millera, dlaczego to robi, nie wiem.

Ale pan załamuje ręce.

- Ja na to patrzę z dużym zaciekawieniem i ze zdziwieniem.

Zdołał pan już rozpalić w sobie entuzjazm dla kandydatury Magdaleny Ogórek?

- A proszę mi przypomnieć, ile ma procent Magdalena Ogórek ostatnio?

4-5, czasami 6.

- Czasami 2.

No czasami 2.

- To chyba nie jest szczyt marzeń SLD jeśli chodzi o wybory prezydenckie.

Czyli był pan sceptyczny, a dzisiaj pan powie: beznadziejny pomysł?

- To nie jest kandydatura SLD, co ciekawe. Gdyby to była kandydatura, wybrana przez konwencję krajową Sojuszu Lewicy Demokratycznej myślę, że zaangażowanie SLD byłoby inne i też dla mnie byłaby to oczywista kandydatura. Dzisiaj sam Leszek Miller mówi, że to jest niezależna kandydatka.

Ale rzeczywiście jest tak, że w SLD pojawiają się pomysły, żeby w ogóle zrezygnować z Magdaleny Ogórek jako kandydatki?

- Moje koleżanki i koledzy patrzą, co się dzieje. Kukiz w kolejnym sondażu jest wyżej niż kandydatka SLD. To jest słaby punkt odniesienia dla partii, która ma ambicje współrządzenia w Polsce. Nie jestem dzisiaj na posiedzeniu zarządu krajowego SLD, różne informacje do mnie docierają, również te, że ta kampania idzie nie w tym kierunku, co trzeba i były takie pomysły. Ale mówię - trzeba zapytać Leszka Millera.

To będzie gwóźdź do politycznej trumny Sojuszu? Wynik Magdaleny Ogórek?

- Jeśli on się zatrzyma na tym poziomie, o którym mówiliśmy wcześniej, czyli będziemy gorsi niż chociażby kandydat Kukiz, to dla SLD będzie poważny cios.

I dla Leszka Millera takoż.

- To jest jego kandydatura.

I powinien wtedy podać się dymisji z funkcji szefa partii jeśli Magdalena Ogórek nie spełni pokładanych w niej sondażowych nadziei? 

- Proszę zobaczyć, co w ogóle dzieje się w SLD po wyborach samorządowych i do Parlamentu Europejskiego, teraz w kampanii prezydenckiej. Jest takie powiedzenie: sportowca poznaje się po jego ostatnich wynikach. Te ostatnie wyniki dla SLD, mówię to naprawdę z ubolewaniem, są bardzo niekorzystne. Straciliśmy 1/3 wyborców w wyborach do Parlamentu Europejskiego, kilka tysięcy samorządowców i bardzo słaby wynik w wyborach samorządowych, teraz nie najlepsza kampania prezydencka - to pokazuje, że Leszek Miller stracił instynkt. Dzisiaj powinien się zastanowić, co dalej, ze sobą i z SLD.

A pan na Magdalenę Ogórek zagłosuje, jako obywatel?

- Głosowania są tajne, na szczęście.

Właściwie, pan powinien się już pakować w partii, prawda? Zdaje się w poniedziałek pana wyrzucą?

- Tu pana zaskoczę.

Czy nie wyrzucą, czy nie w poniedziałek?

- Po pierwsze nie jestem zawieszony.

Nie, no jest pan.

- Nie jestem.

Zarząd krajowy postanowił: zawieszamy Napieralskiego.

- Otóż zarząd krajowy nie miał żadnego prawa podjąć takiej uchwały. Po pierwsze. Skierowano sprawę nie do tego sądu, co trzeba. Przeczytam bardzo krótkie zdanie: "Krajowy sąd partyjny może rozpoznawać sprawę, jako sąd pierwszej instancji, tylko na wniosek sądu wojewódzkiego lub na wniosek przewodniczącego po uzyskaniu 3/5 akceptacji składu krajowego sądu partyjnego". Nic takiego nie miało miejsca.

Rozumiem, sąd wojewódzki nie rozpatrzył sprawy Napieralskiego.

- Oczywiście, nie było. Sąd partyjny też się nie zebrał i też nie przyjął takiej decyzji, że to jest pierwsza instancja - to jest pierwsze. Drugie - nasze przepisy są bardzo precyzyjne. Zawiesza się kogoś w prawach członka, jest akt oskarżenia. Jest wniosek o ukaranie. Tego wniosku nie było 9 stycznia. Pojawił się dopiero 25 lutego. Później został cofnięty z przyczyn formalnych, bo był źle napisany. Pojawił się po raz kolejny 10 marca, a więc nie było wniosku o ukaranie. Kolejny zarzut, który mam, to jest taki, że te uchwały o zawieszenie także nie było, bo liderzy SLD, którzy są członkami zarządu krajowego mówili, że jestem zawieszony na trzy miesiące, ja kilka dni temu w końcu, w końcu podkreślam, otrzymuję uchwałę, w której okazuje się, że jestem zawieszony bezterminowo.

Czy sugeruje pan, że Leszek Miller łamie statut własnej partii?

- Dlatego dzisiaj, za chwilę, mój pełnomocnik złoży wniosek do sądu powszechnego.

Przeciwko Leszkowi Millerowi?

- Przeciwko Leszkowi Millerowi, przeciwko łamaniu zasad w Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Więcej panu powiem, w uchwalę, którą otrzymałem kilka dni temu okazuje się, że pełnomocnikiem zarządu jest Wojciech Szewko, ja byłem na tym zarządzie krajowym, nie głosowaliśmy pełnomocnika zarządu, który będzie mnie oskarżał. W dokumentach, które są, czyli w notatce zarządu krajowego nie ma takiego punktu o głosowaniu pełnomocnika, ona się nagle pojawia. Więc o co chodzi pytam, o co chodzi.

Pozywanie własnej partii do sądu powszechnego, przyzna pan...

- Nie własnej partii.

Nie własnej partii, dziwne. Lidera własnej partii.

- Pozywam tych ludzi, którzy uważają SLD za własny folwark. Ja uważam, że Leszek Miller uważa partię za swoją prywatną. Mówię dzisiaj do niego, Leszku to nie jest twoja własność. SLD jest nas wszystkich tak, my wszyscy tworzymy Sojusz Lewicy Demokratycznej, to nie może być prywatna partia jednej osoby, bo ma takie widzimisię więc będzie kogoś wyrzucać, nie wyrzucać. Jeszcze do tego łamać statut, nie ma na to mojej zgody.

Ale chciałby pan, żeby sąd powszechny powiedział: Napieralski musi zostać w SLD?

- Chciałbym, żeby było dotrzymane wszystko to, co nazywamy regulaminem, statutem i zdrowe czyste zasady gry, uczciwe w demokratycznej partii.

Czyli mówi pan nie Leszku żegnam, a Leszku do widzenia, bo Leszku spotkamy się w sądzie?

- Mówię, to nie twoja partia. Muszą być metody demokratyczne, muszą być zachowane wszystkie reguły gry, musi być przestrzegany statut i wszystkie regulaminy. Dla mnie bolesne jest to, że oprócz tego, że złamany jest statut, i proszę zwrócić uwagę panie redaktorze, ja przez kilka tygodni sprawnikami uważaliśmy rację, bo ja do tego podchodzę emocjonalnie to prawda, ale prawnicy nie, i wszyscy jednym głosem powiedzieli, znakomici polscy prawnicy, że zostały złamane przepisy, wewnętrzne przepisy partii politycznej. Ale dla mnie bolesne jest jeszcze to, że sprawę do sądu partyjnego kieruje człowiek, który był w Samoobronie, który opuścił SLD dlatego, że nie znalazł się na liście. I oskarżycielem jest kolejna osoba, kolega Leszka Millera, który również był poza SLD. Ja byłem 20 lat w Sojuszu Lewicy Demokratycznej, wiernie służyłem mojej partii i chcę dalej jej służyć, nowoczesnemu SLD, a zaczynamy się wyrzucać za co? Że powiedziałem, że wynik jest zły, coś tu jest nie tak.

Ale tak słucham pana i myślę sobie: Grzegorzu Napieralski, tobie już chyba czas pójść własną drogą. Dla ciebie SLD to już nie jest twoja partia.

- W takim SLD, jaki jest dzisiaj, ja nie chcę być. Ale widzę wspaniałych ludzi w Sojuszu i wiem, że może to być nowoczesny, bardzo ciekawy ruch polityczny.

To niech pan pokaże swoją siłę, niech pan ich wyprowadzi i stworzy coś własnego.

- Ale nie trzeba burzyć, żeby coś budować, tak?  Można tak naprawdę ludzi zaangażować w ciekawy, duży ruch polityczny. SLD musi być nowoczesne, otwarte, musi się otworzyć.

Ale nowy ruch polityczny, czy pan chce to robić na gruzach SLD czy w ramach SLD?

- W samych ramach SLD tego się już nie da. Widać, że Leszek Miller wszystko blokuje. Ale można tak naprawdę dzisiaj zbudować - również z udziałem ludzi SLD czy z SLD - ciekawy, otwarty ruch polityczny, nowoczesny, na który jest dzisiaj miejsce i zapotrzebowanie. Bo widać, że wyborcy są zmęczeni Platformą Obywatelską i PSL-em, a na PiS głosować nie chcą.

Ale jest pan gotowy budować taki ruch, nie wiem z Andrzejem Rozenkiem, który właśnie się rozstał z Palikotem? Barbarą Nowacką, która też szuka swojego miejsca?

- Ja jestem na to gotowy, żeby z nimi rozmawiać i tworzyć taki ruch. Ja się dziwię, że SLD tego nie robi. Na co się obraża? Dlaczego nie chce podjąć z nimi takiego dialogu? Co jest w tym złego, że pójdziemy do tych ludzi? Jest Wojciech Olejniczak, Katarzyna Piekarska, Piotr Guział. Proszę zobaczyć, co się wydarzyło w Warszawie. Piotr Guział miał dwa razy większy wynik niż nasz kandydat. Nasz kandydat miał 4 proc., Piotr Guział miał dwa razy tyle. To trzeba takich ludzi dostrzegać. Ja bym się nie obrażał na nich.

A nie jest tak, że za 4, 5 miesięcy zobaczymy pana na listach Platformy albo PSL-u? Np. miejską nogę PSL-u pan stworzy?

- Już słyszałem o tych transferach sławetnych. Ja chciałbym, żeby w Polsce była nowoczesna formacja polityczna między Platformą, a Prawem i Sprawiedliwością. I to jest możliwe. I dlatego apeluję do moich koleżanek, do moich kolegów - to jest możliwe, naprawdę uwierzcie.

Dowiedz się więcej na temat: Grzegorz Napieralski | Leszek Miller

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy