Reklama

Reklama

Leszek Miller: Nowacka ma większe szanse niż ja czy Palikot

"Koalicja 'wszyscy przeciw PiS' byłaby oparta na marnym spoiwie, bo wtedy nikt nie pyta o wspólnotę programową, tylko wszyscy mówią: zjednoczmy się przeciw PiS-owi" - mówił w Kontrwywiadzie RMF FM były premier Leszek Miller. Szef SLD tłumaczył również, dlaczego postawił na Barbarę Nowacką.

Konrad Piasecki: Z Ogórek się nie udało, eksperyment z Nowacką uznaje pan na razie za sukces?

Reklama

Leszek Miller: - Pani Nowacka sobie świetnie radzi. Z dnia na dzień dowodzi, iż jest człowiekiem, kobietą, która ma znakomite cechy.

Bo kobieta to też człowiek.

- Jedni powiedzą kobieta, ja mówię człowiekiem, który sobie świetnie radzi.

Ale z drugiej strony bliska panu Biblia mówi: po owocach czynów poznacie ich, a te są jeszcze nieznane.

- Nie są znane do końca. Już niedługo. Trochę więcej niż za tydzień będzie ten zasadniczy egzamin. Jestem przekonany, że Zjednoczona Lewica zda go celująco.

To chyba przykre, że żeby Lewica mogła zaistnieć w wyborach, pan i Palikot musieliście się przesiąść do tylnych rzędów. Boli to chyba pana?

- Nic mnie nie boli.

Uznaliście: jest lepsza od nas, po prostu jest lepsza i tyle?

- Pani Nowacka ma większe szanse przyciągnięcia pozytywnej uwagi niż ja czy Palikot.

Bo się opatrzyliście, zgraliście?

- Dlatego, że zarówno Janusz Palikot jak i ja jesteśmy politykami w dużej mierze kontrowersyjnymi. Mamy zaprzysięgłe grupy szczerych zwolenników, ale mamy też przeciwników.

A Nowacka ma tylko zwolenników? Albo tych, którzy jej jeszcze nie znają?

- Pani Nowacka ma przede wszystkim zwolenników.

I patrzy pan, jak wstaje o świcie, męczy się, jeździ przed kopalnie i cierpi pan, że to nie pan?

- Nie, ja mam swój okręg wyborczy.

Pan z rybakami...

- Za chwilę po naszej rozmowie jadę do swojego okręgu wyborczego. Zapewniam pana, że mam co robić w swoim okręgu wyborczym. Zaznaczę, że jest to najpiękniejszy okręg wyborczy od Gdyni do Słupska.

Wie pan, wszyscy tu przychodzą, 41 okręgów mnie przekonuje do tego. 

- Przyzna pan, że to jest piękna ziemia, pomorska.

Przyznam, przyznam, także ze względów rodzinnych, ale jest tak, że jest pan gotów także oddać SLD w ręce Barbary Nowackiej? Wiem, że nie jest jeszcze w partii, ale wszystko jest do zrobienia...

- Pani Barbara nie jest członkiem SLD...

Legitymacja członkowska - 5 minut.

- No właśnie, to nie 5 minut. U nas są przepisy statutowe, które zakładają bardzo długi okres wprowadzający.

Trzeba mieć członków wprowadzających?

- Trzeba mieć wspierających i przez pół roku od wstąpienia do SLD nie można pełnić żadnych funkcji.

To zlikwidujecie sztandar SLD, zrobicie Zjednoczoną Lewicę jako jeden sztandar i już.

- Sojusz Lewicy Demokratycznej istnieje i po wyborach też będzie istniał.

To nie jest tak, że wy się wtopicie w Zjednoczoną Lewicę i stopicie?

- To nie. Natomiast dalsze losy Sojuszu Lewicy Demokratycznej zostaną przesądzone tylko i wyłącznie przez członków SLD. My się teraz tym nie zajmujemy, mamy znacznie poważniejsze problemy przed sobą. Chodzi o to, żeby dotrzeć z naszym programem do jak największej liczby Polek i Polaków i przekonać ich, że warto głosować na Zjednoczoną Lewicę.

Ale jesteście też im w stanie obiecać, że Zjednoczona Lewica - tak jak teoretycznie zjednoczona przed wyborami - będzie zjednoczona po wyborach? Będzie jeden klub, być może jedna partia i jeden lider? Czy to się wszystko rozleci?

- Bardzo możliwe, że tak będzie, ale to wszystko zależy oczywiście od wyniku. Jeżeli wynik będzie pozytywny, jeżeli będzie olśniewający, jeżeli będzie przekonywujący, to również formuła Zjednoczonej Lewicy będzie przekonywująca.

Czyli uznacie, że ten eksperyment się powiódł i trzeba iść tak dalej.

- Tak jest, jeśli eksperyment się powiódł, to trzeba iść dalej. Zresztą jestem przekonany - i to jeszcze raz powiem - że to był dobry wybór, że to była dobra formuła startu i że osiągniemy sukces.

Czyli po wyborach jeden klub?

- No tak, oczywiście. Trzeba już powiedzieć dalsze litery alfabetu. Jak się mówi A, to trzeba powiedzieć B, C i D.

Jeden lider - Barbara Nowacka?

- Proszę pana, niech pan pozwoli - na wszystko przychodzi czas. Dzisiaj walczymy. I ja i setki moich koleżanek i kolegów z list Zjednoczonej Lewicy we wszystkich okręgach wyborczych robimy wszystko, żeby osiągnąć jak najlepszy wynik.

I mieć udział we władzy? Koalicja "wszyscy przeciwko PiS" to jest coś co przekonuje pana?

- Każda partia polityczna chce rządzić lub współrządzić, bo tylko wtedy może realizować swój program.

Koalicja "wszyscy przeciwko PiS-owi" ma sens pańskim zdaniem?

- Można to sobie teoretycznie wyobrazić, ale to byłaby koalicja oparta na marnym spoiwie. Niech pan zwróci uwagę, że wtedy nikt nie pyta o wspólnotę programową, tylko wszyscy mówią "zjednoczmy się przeciwko PiS-owi". Poza tym ja uważam, że zgodnie z tradycją krajów o liberalnej demokracji misję tworzenia rządu powinien otrzymać przywódca partii, która wygrywa wybory.

Ale on się nazywa Jarosław Kaczyński, a on nie chce być premierem.

- PiS ma ogromny atut i to wcale nie w postaci Jarosława Kaczyńskiego, ale przede wszystkim Andrzeja Dudy. Niech pan zważy, że to prezydent powierza misję stworzenia rządu.

No to tak, ja znam konstytucję. Pytanie, co będzie jak PiS wygra, no bo pewno wygra i Platforma zapewne - a raczej na pewno - go już nie wyprzedzi. Tylko, że PiS razem z Kukizem nie będzie miał większości i co wtedy?

- Można sobie wyobrazić to w ten sposób. Jeżeli PiS wygra, to po oświadczeniu Państwowej Komisji Wyborczej prezydent Duda powierza misję tworzenia rządu Jarosławowi Kaczyńskiemu. Jarosław Kaczyński za chwilę przychodzi do prezydenta Dudy z rządem, a prezydent Duda zaprzysięga ten rząd.

No tylko on potem musi zyskać 231 głosów w parlamencie.

- Oczywiście, ma 14 dni na uzyskanie wotum zaufania...

Pan by mu dał te głosy lewicy?

- ...ale przez 14 dni to jest rząd, który rządzi. Ma wszystkie możliwości.

Wiemy, tak.

- I jak pan sądzi, czy pan Kaczyński dokupi sobie tych brakujących posłów, czy nie?

A Leszka Millera jest w stanie dokupić?

- Nas nie jest. Ale na przykład prawe skrzydło Platformy Obywatelskiej, albo Polskie Stronnictwo Ludowe, albo innych polityków. To jest ciekawe pytanie i można na nie odpowiedzieć tak: owszem, dokupi sobie i będzie miał wotum zaufania albo nie dokupi sobie - a jak będzie, to zobaczymy. Głównie chodzi o to, ilu Jarosław Kaczyński musiałby dokupić tych posłów.

Czyta pan maile Nowoczesnej z poczuciem wyższości?

- Nie czytam.

Polityczne sztuczki, szukanie słabości rywali, PR? Codzienność polskiej polityki chyba.

- Cała ta kuchnia Nowoczesnej się właśnie ujawniła, na ile ona jest nowoczesna.

Kuchnia SLD i lewicy chyba nie jest bardzo inna, prawda?

- No, ale nie czyta pan mailu Sojuszu...

Bo jeszcze ich Stonoga nie wykradł.

- ...nie czyta pan maili SLD czy Zjednoczonej Lewicy.

Być może wszystko tu jest tylko kwestią czasu.

- Nie, myślę, że nie. Ja w każdym razie nie znam tego rodzaju tekstów wysyłanych drogą mailową, które krążą dzisiaj w sieci, a dotyczą Zjednoczonej Lewicy.

Ciężko się Petru zmierza z polityczną rzeczywistością.

- No owszem, myślę, że ma spore kłopoty...

A pan mu współczuje jako taki senior polskiej polityki, patrzy pan na nowego wchodzącego i myśli pan sobie: "ciężko ma"...

- Gdybym powiedział, że współczuję, to pan by mi nie uwierzył, więc nie będę udawał.

To niech go pan chociaż przeprosi.

- Przeprosiłem. I chcę od razu wyjaśnić, że wykonałem wyrok sądu, a czcionka, która jest tak często krytykowana, jest też ustalona przez sąd.

Dokąd lewica chciałaby wyprowadzić urzędy centralne?

- Jest wiele miast w Polsce, które mogłyby być siedzibami urzędów centralnych.

Ale chciałby pan tak: kancelarię premiera w Radomiu, Sejm w Bydgoszczy...

- ...na przykład w Gdyni albo Słupsku. A dlaczego np. w Słupsku ma nie być siedziby Głównego Urzędu Statystycznego?

Ale wie pan, że w GUS-ie tysiące ludzi pracują - i co, oni teraz mają wędrówkę ludów, do Słupska się wszyscy przenieść z rodzinami?

- Nie, nie wszyscy. Przecież nie muszą koniecznie pracować w Głównym Urzędzie Statystycznym.

Ale to dosyć absurdalny postulat.

- Dlaczego dowództwo Marynarki Wojennej ma nie wrócić z Warszawy do Gdyni?

Dowództwo Marynarki Wojennej to jeszcze sobie wyobrażam, ale Główny Urząd Statystyczny w Słupsku? Przy całym szacunku i miłości do Słupska.

- Nowoczesne państwo to jest państwo zdecentralizowane. Warszawa jest piękna, ale czy musi pomieścić za wszelką cenę siedziby wszystkich ministerstw, wszystkich urzędów centralnych? Przecież można zdecentralizować. Gdynia, Słupsk, Wejherowo, Bytów, Człuchów...

...Kościerzyna, Kartuzy.

- To są świetne miejsca.

Tak! Sejm w Kartuzach - świetny pomysł!

- Sejm nie, Sejm niech będzie w Warszawie.

Aaa, bo Miller się już nie chce wyprowadzać.

- Nie. Dlatego, że główna władza ustawodawcza powinna być w stolicy. Ale naprawdę Polska powinna być zdecentralizowana i taka będzie, jak Zjednoczona Lewica będzie miała więcej do powiedzenia.

A w tym programie Zjednoczonej Lewicy postulat wyprowadzania religii ze szkół - pan się pod nim podpisuje?

- Ja uważam, że i dla Kościoła, i dla szkół byłoby lepiej, gdyby religia wróciła do sal katechetycznych.

Bo jakoś nie pamiętam, żeby pan, jak był premierem, chciał tą religię wyprowadzać, a miał pan pełnię możliwości i spójną koalicję za sobą.

- Miałem inne problemy. Miałem przede wszystkim główny cel: wprowadzić Polskę do Unii Europejskiej - to był problem numer 1.

Teraz też Polska ma inne problemy.

- Teraz już ma mniejsze problemy.

Konrad Piasecki

Dowiedz się więcej na temat: Leszek Miller

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje