Reklama

Reklama

Kowal: Kaczyński blokuje rozwój prawicy

"O Kaczyńskim powiem tyle, że nie zmierza do sukcesu" - mówi w Przesłuchaniu w RMF FM Paweł Kowal.

Agnieszka Burzyńska: Paweł Kowal europoseł, polityk PJN, dzień dobry.

Reklama

Paweł Kowal: Dzień dobry, witam.

Konserwator zabytków powiedział stanowcze nie pomnikowi światła przed pałacem prezydenckim. Paweł Kowal odetchnął z ulgą?

Szczerze mówiąc nie bardzo wiem o co chodzi z pomnikiem. Nie mogę się nadziwić, że w Polsce jest jakiś problem z postawieniem pomnika prezydentowi, który zginął na służbie. W kraju, gdzie pomników stawia się naprawdę bardzo dużo, czasami bardzo dziwnych.

Ale ta koncepcja się panu nie podobała?

Szybko się zorientowałem, że chodzi o instalację. Myślę, że prezydent i ofiary katastrofy powinny mieć po prostu pomnik, natomiast instalację na pewno będę organizowane. Myślę, że może być bardzo dużo pomysłów, ale nie należy moim zdaniem w ten sposób postępować, że stawiamy instalację zamiast pomnika. Ludzie pod pałac przychodzili w przekonaniu, że efektem tego będzie pomnik. Ja mam dobre intencję i sądzę, że może być pomnik, który nie jest uwikłany w spory partyjne i, że są w Polsce rozsądni ludzie, którzy rozumieją, że pomnik obecnego prezydenta, pomnik byłego prezydenta daje też siłę i obecnemu prezydentowi, i państwu, i jest po prostu elementem jednoczącym całą wspólnotę.

A pan rozumie swoich dawnych kolegów z PiS-u? O co chodzi z tym co się dzieje przed pałacem prezydenckim? Kiedyś była obrona krzyża, teraz mieliśmy obronę namiotów, w końcu nawet obronę parasola.

Nie wiem na ile oni mają dzisiaj na to wpływ, dlatego że takie sytuacje społeczne mają swoją dynamikę.

Ale akceptują to, przyklaskują temu.

Myślę, że należy jak najszybciej wrócić do takiego sposobu mówienia o spuściźnie Lecha Kaczyńskiego nie tylko jako prezydenta jednej partii , ale wciągać do tej dyskusji, do konferencji, do komitetu budowy pomnika polityków, ludzi dobrej woli z wszystkich stron życia politycznego. Myślę, że trzeb wrócić na właściwe tory jeśli chodzi o pamięć o Lechu Kaczyńskim.

To ma być też rola Bronisława Komorowskiego?

Nie sądzę, żeby było mu tak zręcznie od razu wejść w tę rolę, natomiast w Polsce jest bardzo dużo ludzi dobrej woli, którzy bez uwikłania się w te spory ostatniego roku mogą taką rolę odgrywać i myślę, że dzisiaj trzeba takich ludzi szukać i uznać, że trzeba to jakoś zacząć od nowa. Ponieważ chyba dalej w tę uliczkę, którą brniemy, iść nie należy na pewno.

A da się to do nowa?

Wszystko można zawsze od nowa. Szczególnie, kiedy chodzi o państwo i kiedy chodzi o jakieś ważne rzeczy. I powinniśmy mieć do tego zdolność.

Czy już dotarło do pana, że porwaliście się z motyką na słońce.

Nie, wydaje mi się, że jest jakieś oburzenie o te poduszki. W Polsce wszyscy się nauczyli im ostrzej tym lepiej, a myśmy tak z tymi poduszkami, widzę że to niektórych bardzo zabolało.

Nie. Chodzi o Jarosława Kaczyńskiego i Donalda Tuska, którzy całkowicie zagospodarowali emocje Polaków. I tam już nie ma miejsca na nikogo. Pan jest człowiekiem rozsądnym i chyba pan to widzi.

Nie, trzeba pracować. Jak się zakłada sklep to się nie ma efektu. To jest coś takiego jakby ktoś założył sklep i po 3 miesiącach chciał kupić za to luksusową willę.

Ale na razie mamy tylko kłótnie w małym ugrupowaniu, które się buduje.

Ale nie ma ani jednej kłótni w ugrupowaniu. Wśród osób, które wstąpiły do ugrupowania, nie było ani jednej kłótni.

A wczytuje się pan w prognozy Joachima Brudzińskiego czasami?

Nie, nie słyszałem, że są. To jest ciekawe, i co mówi?

To polecam, bo są dość trafne. Np. w grudniu powiedział: znam Bielana i Kamińskiego, wkrótce zaczną słać z Brukseli SMS-y, że ta konferencja nie dobra, że obrazki paskudne, a potem spakują się i polecą do Kiribati i przez długie tygodnie nie będzie z nimi kontaktu. Sprawdziło się? No sprawdziło się.

A ja wiem, że jak zaczęliśmy orać, to nie trzeba się oglądać za siebie. Trzeba iść do przodu, rozmawiać z Polakami, pracować nad programem i się uda. Jak ktoś się boi, jak komuś zimno, jak ktoś chce mieć większy dom, są w Polsce duże partie, proszę bardzo. Naprawdę już nie mogę na te pytania odpowiadać.

To ja mam jeszcze jedną prognozę: przyczyną rozpadu PJN będzie nadmiar samców alfa w nazbyt małym stadzie. Nie obawia się pan tego?

Jakiś zoolog, tak? Czy to znowu też Joachim?

Tak, tak.

Nie wiem, o co chodzi z tym samcem alfa.

Zbyt dużo przywódców.

Nie wiem, czy to jest dobrze być samcem alfa czy źle, bo to jest do mnie skierowane, tak?

No tak.

Nie wiem, zapytam Joachima, o co chodzi dokładnie. On ewidentnie ma jakąś taką specjalizację. Chyba raczej zoologiczną. Nie wiem, czy koniecznie należy odnosić to do ludzi.

Widział pan sondaże przeprowadzone już po obchodach zdominowanych przez okrzyki: "Tusk zdrajca", "Putin morderca"?

Nie, jakoś ja się tak nie ekscytują sondażami. Pewnie pani mi pomoże.

PiS w górę, Platforma w górę, PJN nie wchodzi do Sejmu. To zaskoczenie czy nie?

Należało się spodziewać, że takie zwarcie... Czasami mam wrażenie, że te partie się już po prostu umówiły, bo to jest - muszę powiedzieć - nie do wytrzymania. Natomiast te sondaże oczywiście... Poparcie przez co drugiego Polaka dla Platformy jest raczej mało wiarygodne. Myślę, że jeżeli chodzi o wniosek dla PJN, to trzeba pracować, a nie oglądać codziennie rano sondaży.

Tylko ja też pytam o wniosek z tego, co robi PiS. Pytam, czy przypadkiem to nie obala koncepcji, iż Jarosław Kaczyński, twardy i miotający oskarżenia, daje siłę przede wszystkim Donaldowi Tuskowi. Może pora przyznać, że Ziobro i Kurski mieli rację.

Tak, te partie się napędzają i nie mam, co do tego żadnych wątpliwości. Jest tylko pytanie, czy się na to umawiają.

Ale ja pytam o skuteczność tego, bo widać, że to przynosi efekty.

One się napędzają, oddziałują na emocje społeczne w jakimś stopniu, natomiast okres katastrofy był szczególny i nie projektowałbym go na wybory. Jednak widać, że dzisiaj Polacy słuchają, co jest do nich... i ten poziom ogólników, ten poziom... tych ludzi w polityce, którzy obiecywali laptop każdemu dziecku, a dzisiaj dzieci nas pytają o te laptopy i jakoś tych laptopów nie ma. Tych ludzi, którzy mówili, że będzie inaczej, że cena gazu będzie lepsza i bezpieczniejsza, a jest jedna z najwyższych w Europie.

Wciąż mają świetne wyniki. A powtórzyłby pan słowa swojej liderki, że prezes PiS-u to mieszanina bólu, rozpaczy i zimnej politycznej kalkulacji? I, że w ogóle powinien odejść ze sceny politycznej?

Ja lubię wypowiadać się za siebie, ponieważ każdy ma swój sposób ekspresji. Ja akurat nie lubię tego psychologizującego opisu polityki.

To co pan myśli o Jarosławie Kaczyńskim? Kim jest dla pana Jarosław Kaczyński w tej chwili?

Jest jednym z polityków w Polsce, który miał bardzo dobrą koncepcję prawicy 10 lat temu. Dzisiaj trochę chyba blokuje rozwój prawicy, ale nie widzę takiego sensu, żebym musiał recenzować Jarosława Kaczyńskiego, także z tego względu, że wyszedłem z Prawa i Sprawiedliwości, pamiętam o tym i w ogóle wszystkim radzę, żeby odciąć tę przeszłość grubą kreską, powiedzieć sobie: niczego nie żałujemy, nie braliśmy udziału w złych rzeczach i robić nowe.

To jest zastanawiające, że pan unika oceny konkurenta politycznego.

Myślę, że bardzo dużo ludzi mnie rozumie. To jest na gruncie takiego normalnego życia absolutnie zrozumiałe. Jak się jakiś etap w życiu kończy, trzeba zacząć nowe, odnosić się do tego nowego, mówić do ludzi, a nie rozmawiać między politykami i doradzać im. Jarosław Kaczyński doskonale wie, co ma robić. To mu przyniesie sukces albo wręcz przeciwnie. Moim zdaniem, dzisiaj nie zmierza do sukcesu. I tyle.

Ale wciąż pojawiają się te spekulacje: Paweł Kowal powróci do PiS-u. Jarosław Kaczyński mówi o panu ciepło, pan nie krytykuje. Pan powie: "nie, nigdy nie wrócę"?

Ja w ogóle nie mówię w polityce nigdy. Ale to nie znaczy, że się wybieram do Prawa i Sprawiedliwości. Nie ma dzisiaj jakichkolwiek przesłanek, aby o tym mówić. A to, że ktoś wyciąga taki wniosek tylko z tego powodu, że nie atakuję Jarosława Kaczyńskiego... Na litość boską, przez lata nie atakowałem Donalda Tuska i nikt nie pytał mnie, czy idę do Platformy.

Teraz to pytanie też się pojawia. Czy idzie pan do Platformy?

Nie, ani tu nie idę, ani tu. Sądzę, że w polityce zaproponowaliśmy Polakom - a ja wiem, jak wiele osób interesuje się naszym projektem, jak dużo osób przychodzi do nowej partii - inną politykę, merytoryczna politykę, odnoszenie się do problemów. Ja jestem konsekwentny i tyle. I nie będę się wdawał w te przepychanki personalne. Cieszę się jeśli ktoś dobrze o mnie mówi, ale ja i tak idę swoją drogą.

Wszyscy obserwują, czy jest ta swoja droga. Ostanie te bardzo pozytywne wypowiedzi na temat rządu Pawła Poncyljusza w sprawie cen, a pana w temacie posunięć MSZ wokół podmienionej tablicy...

Ale ja nie zmieniłem zdania na temat polityki wschodniej ostatnich lat. Krytykuję ją chyba najbardziej konsekwencje ze wszystkich osób scenie politycznej. Natomiast przepuszczenie ataku na wszystkich urzędników MSZ jest kompletnie bez sensu. Czyni ich winnych w sprawie, w której zawiniła przede wszystkim strona rosyjska.

A to, że nie ostrzegli Anny Komorowskiej, prezydenta; że prezydentowa się pojawiła w tamtym miejsc?

Nie wiem, co dokładnie wiedzieli, ale nie ulega dla mnie wątpliwości: tablica został zdjęta, nowa tablica nie została skonsultowana ze strona polską, a powinna. Tutaj występowały władze państwowe rosyjskie. Tablica została zdjęta dwa dni po wywiadzie, w którym krytycznie o stosunkach polsko-rosyjskich wypowiedział się premier Donald Tusk, dzień przed przyjazdem polskiego prezydenta. Nie ma przypadku. Zresztą po stronie rosyjskiej od tego nikt się nie odciął. I nagle w Polsce przeprowadzony został bezceremonialny atak na urzędników, którzy mogli być bardziej skuteczni tylko naprawdę trzeba się zastanowić...

Mogli.

Nie zawsze wiadomo, czy mogli. Chyba nie wszystko mogą powiedzieć - tak mi się coś wydaje. Trzeba się zastanowić, jaki jest sens całej sytuacji. Tutaj sens nie był taki, że urzędnicy chcieli źle, tylko strona rosyjska już wie, że w relacjach polsko-rosyjskich kończy się pewien etap. I czas to sobie uświadomić zamiast swoją irytację wyładowywać na wiceministrze spraw zagranicznych, który zresztą - co chcę podkreślić - zachował się wczoraj bardzo porządnie. Myśmy napisali o tym z Markiem Jurkiem duży tekst, że trzeba w końcu powiedzieć co z tym ludobójstwem. Wiceminister potwierdził polską państwową doktrynę. Nie widzę nic dziwnego, żebym w tej sytuacji...

To by było dziwne gdyby nie potwierdzał.

Ale wie pani w ostatnich latach jakoś trudno było to usłyszeć, a Henryk Litwin wczoraj powiedział "Tak to jest polskie stanowisko, w Katyniu doszło do ludobójstwa" i za to mu dziękuję, ale proszę z tego nie wyciągać daleko idących wniosków politycznych.

To na koniec. Dlaczego pan nie wystartuje w wyborach parlamentarnych.

A może wystartuję, jeszcze nie wiem. To jest zawsze taki wybór w Brukseli opiekuję się , jestem szefem komisji Unia Europejska - Parlament Europejski - Ukraina. Mam tam swoje obowiązki i faktycznie one są dość zajmujące.

Ale byłby pan gotów do takiego wyrzeczenia, porzucić piękne życie euro parlamentarzysty.

Tak jestem gotów, proszę to napisać w tytule tego wywiadu. Jak trzeba będzie, potrafię sobie wyobrazić, że wystartuję w Krakowie w wyborach.

I wystartuje pan?

Dzisiaj jeszcze nie wiem. To jest zawsze taki wybór. Jeden wybór to jest zostawić i nie zajmować się tamtym, drugi wybór tutaj coś tworzyć. Ale jeżeli to będzie tak, że trzeba będzie stanąć do wyborów, to trzeba będzie stanąć.

Dowiedz się więcej na temat: Nie | Paweł Kowal

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy