Reklama

Kosiniak-Kamysz w RMF FM: Kaczyński powinien zostać premierem

"To by było poukładanie politycznej rzeczywistości i uporządkowanie jej w taki sposób, w jaki powinna funkcjonować od czasu, gdy wygrał PiS. Chcę, żeby (Kaczyński – przyp. red.) objął jakąkolwiek funkcję, w której będzie brał odpowiedzialność. Bo szef największej partii politycznej powinien być uczestnikiem działań na poziomie parlamentu albo rządu" – mówił w internetowej części Popołudniowej rozmowy w RMF FM Władysław Kosiniak-Kamysz odpowiadając na pytanie, czy naprawdę chce, by Jarosław Kaczyński został premierem.

Marcin Zaborski, RMF FM: Czy PSL znajduje się w politycznym czyśćcu?

Władysław Kosiniak-Kamysz, PSL: Znajduje się w opozycji. Jest pomiędzy totalną opozycją a totalną władzą. Idziemy swoją drogą.

Poseł PSL Piotr Zgorzelski, sekretarz Naczelnego Komitetu Wykonawczego ludowców, rozmawia z portalem wPolityce.pl i mówi tak: "Płacimy ogromną, straszną cenę za 8 lat koalicji z Platformą, ludzie nam to wyrzucają nieustannie". Brzmi to zastanawiająco.

- To prawda, że wynik wyborczy był ceną za 8 lat rządów, nie wszystko nam wychodziło - to prawda; i ten etap jest za nami. Teraz budujemy nowy PSL, budujemy partię polityczną, która też się zmieniła, wyciągnęła wnioski z żółtej kartki, którą dali nam wyborcy.

Reklama

Albo byliście męczennikami, którzy przez wiele lat dali się udręczać w koalicji z PO, albo nagle doznaliście olśnienia, że ta koalicja to jednak była zła.

- Nie, nie była zła, i tego nikt nie mówi. Były rzeczy bardzo dobre, szczególnie na przykład w polityce rodzinnej, z których ja osobiście jestem dumny - z urlopu rodzicielskiego najdłuższego w Europie, ze żłobków, przedszkoli, polityki senioralnej. Było bardzo dużo dobrych rzeczy na rynku pracy i ich efekty też dzisiaj spijają nasi następcy. Ale były też błędy...

To dlaczego poseł Zgorzelski mówi: "Płacimy ogromną, straszną cenę"?

- Były też błędy, które niestety doprowadziły do takiego wyniku wyborczego, a nie innego; że dzisiaj jest jedna partia, która rządzi samodzielnie, i to jest chyba najbardziej niebezpieczne. To nawet nie chodzi o to jaka partia - to jest druga kwestia - ale, że rządzi jedna partia i to jest złe. W pewnym momencie nie potrafiliśmy pokazać, po co jesteśmy w tej koalicji. Zabrakło czasem może takiej kontry, może troszkę pójścia pod prąd. Jak nie ma sporu wewnątrz koalicji, to on się pojawia na zewnątrz, i PiS zdominował nas przed wyborami, szczególnie na obszarach wiejskich. 

PiS rządzi, policzył pan, ile szpitali może zniknąć w związku z tworzeniem sieci szpitali?

- Szacowaliśmy to na ostatnich połączonych komisjach, na które nie przyszedł niestety minister zdrowia - olał dyskusję na temat sieci szpitali.

Wcześniej politycy opozycji mówili to samo o ministrze zdrowia koalicji PO-PSL, zarzucając ministrowi Bartoszowi Arłukowiczowi, że - jak pan to pięknie ujął - olewa tę komisję zdrowia.

- Myślę, że jak się przeprowadza tak ważną reformę, to chce się przyjść na taką komisję i żałuję, że minister (Konstanty) Radziwiłł nie przyszedł. Jeśli chodzi o szpitale - mówi się o 200-400 szpitalach.

Platforma mówi 200-300, Nowoczesna - 400, a PSL ma swoje wyliczenia?

- Powiem - od 200 do 400. Myślę, że bardzo mocno zagrożone są szpitale monospecjalistyczne, chirurgia jednego dnia.

Pan mówi: Nowe przepisy mogą doprowadzić do zamknięcia szpitali w małych ośrodkach, na co minister zdrowia Konstanty Radziwiłł odpowiada: "Żaden szpital, jeżeli jest jedynym w powiecie, nie będzie zlikwidowany".

- Kiedyś dokładnie takie pytanie zadałem przedstawicielowi ministra na komisji zdrowia, czy może pan minister zadeklarować, ze żaden szpital powiatowy nie zostanie zlikwidowany. Nie uzyskałem odpowiedzi pozytywnej, że każdy szpital będzie funkcjonował. Dzisiaj widzimy, że ta zmiana, którą proponuje rząd - niecały, bo przecież premier Gowin zgłasza zdanie odrębne, to jest ciekawa kwestia. To nie są sprawy światopoglądowe, w których jestem w stanie zrozumieć zdania odrębne, nawet w tak, wydawałoby się, jednolitej koalicji, która dzisiaj rządzi. Ale to są sprawy merytoryczne, to jest fundamentalna reforma i premier Gowin, wicepremier rządu, zgłasza zdanie odrębne.

Pana ciekawi zdanie odrębne wicepremiera Gowina, a mnie bardzo ciekawi zdanie odrębne, które zgłosił wczoraj profesor Marian Zembala, były minister zdrowia w rządzie PO-PSL, który mówi...

- Ale on nie jest już ministrem, więc nie może zgłaszać zdania odrębnego.

...w cudzysłowie oczywiście, wie pan o czym mówię.

 - Jasne.

W Polsat News mówi tak: "Sieć szpitali jest potrzebna, ponieważ mądrzejsi od nas w krajach lepiej rozwiniętych tę sieć mają", i przywołuje przykłady Holandii albo Niemiec.

- Ja się też mogę zgodzić z wypowiedzią pana profesora Zembali, że sieć jest potrzebna. Tylko mądra sieć, która daje coś, łączy i jest skonstruowana w ten sposób, że są ośrodki, które dbają o tą część podstawową, jest koordynacja opieki...

A tutaj nie ma koordynacji opieki?

- Nie ma, nie będzie. Są różne jednostki zarządzające, organy założycielskie. Jest samorząd powiatowy, samorząd wojewódzki, są jednostki kierowane przez ministra zdrowia, przez uczelnie. Są podmioty prywatne, które też będą, mam nadzieję, brane pod uwagę - czy społeczne, czy prowadzone przez zakony choćby, więc tych organów założycielskich jest bardzo dużo. Co jest najbardziej niepokojące? To, że za sieć szpitali zapłacą pacjenci. Nie będzie większych nakładów na służbę zdrowia...

Minister zdrowia przekonuje, że pacjenci zapłacą wtedy, kiedy właśnie nie będzie sieci szpitali, bo szpitale jego zdaniem, jeśli nie będzie reformy, będą upadały.

- Będzie ktoś chciał pójść do szpitala i wykonać jakiś drobny zabieg - chirurgii naczyniowej na przykład, chirurgii jednego dnia, bardzo powszechne dzisiaj. Często są to szpitale społeczne, prywatne, bo tam są dobrzy specjaliści. Idzie dzisiaj tam i w ramach NFZ-u może mieć wykonany ten zabieg. Po tej zmianie, jeżeli szpital się nie załapie do sieci, to pójdzie do tego szpitala, ale będzie musiał zapłacić z własnej kieszeni. To jest drenowanie kieszeni pacjentów, to jest doprowadzenie do sytuacji, że wzrosną może nakłady na służbę zdrowia, tylko nie z budżetu państwa.

Panie prezesie, krytykuje pan ministra Radziwiłła, ale też ministra Szyszkę. Mówi pan: "Tak, narobił więcej szkód, niż największy nawet kornik". Wytyka pan między innymi przepisy o wycince drzew. Czy Polskie Stronnictwo Ludowe w czasie prac parlamentarnych, zgłaszało poprawki do tej ustawy?

- Ja też mówiłem, że idea, która przyświecała tej zmianie, była słuszna, bo było zbyt dużo rygorystycznych postanowień. Ale to zostało tak niestety spartolone, można też kolokwialnie powiedzieć.

Co zrobił PSL, żeby to nie zostało "spartolone", panie prezesie?

- Nie wziął udziału w zabawie w chowanego na Sali Kolumnowej, bo tam dochodziło do głosowania nad tą ustawą. I to pokazuje, że jakość stanowionego prawa dzisiaj, debata parlamentarna, jest bardzo ograniczona. 

Panie prezesie. Posłowie PSL, np. Mieczysław Kasprzak, mówią teraz tak: Nie dopuszczono do dyskusji i szerszych konsultacji...

- No nie dopuszczono.

...gdyby dopuszczono, zwrócilibyśmy uwagę, że całe połacie lasów mogą paść pod piłami. Czy politycy PSL na obradach komisji ochrony środowiska, kiedy były prace nad tą ustawą, alarmowali, mówili: "Całe połacie lasów mogą paść pod piłami?"

- Nie jestem członkiem komisji środowiska. Nasza posłanka Urszula Pasławska jest bardzo aktywna w tej komisji.

Nie wzięła udziału w tej komisji.

- Była w ciąży. Kilkanaście dni temu urodziła dziecko...

To znaczy, że PSL nie mógł...

- ...tego można jej pogratulować.

Jak najbardziej.

- I pewnie z tego powodu mogła nie uczestniczyć, bo jednak...

Ktoś mógł ją zastąpić?

- ...wspaniały dar macierzyństwa.

Ktoś mógł ją zastąpić, panie prezesie?


- Panie redaktorze, gdybyśmy my proponowali nasze rozwiązania, gdyby PiS chciał słuchać naszych rozwiązań, to jak najbardziej. Ale PiS nie chce słuchać rozwiązań innych partii i wyrzuca wszystko do kosza. Inne rozwiązania, które proponujemy, również w ochronie środowiska, a szczególnie w rolnictwie, w ogóle nie spotykają się z zainteresowaniem. To nie my bierzemy za to odpowiedzialność, tylko PiS. Pan wierzy w to, że PiS by posłuchał PSL w tych sprawach?

To nie jest kwestia tej wiary, to jest kwestia pytania.

- To jest trochę...

Drugie czytanie ustawy, 15 grudnia, Sala Plenarna, to nie jest jeszcze 16 grudnia - głosowanie w Sali Kolumnowej, jest dyskusja, drugie czytanie nad tą ustawą. Kto z PSL zabiera głos w tej sprawie?

Nie jestem taką alfą i omegą, żebym pamiętał każde wystąpienia...

Podpowiem panu, mam tutaj stenogram tego posiedzenia - nie ma żadnego głosu ze strony PSL.

- ...pan redaktor przygotowuje się. I dzisiaj jest twarde stanowisko PSL-u. PiS często nam mówił - dajcie nam rządzić, to proszę bardzo. Spróbowali porządzić i popełnili błędy. 

A wy mówicie: "Gdyby była dyskusja - alarmowalibyśmy". Ale nie alarmowaliście.

- Gdyby była poważna dyskusja. Ale czy w tym Sejmie możemy oczekiwać poważnej dyskusji? Zgłasza się różne wnioski - są wyrzucane do kosza, choćby też niedawno nasza ustawa dotycząca wzmocnienia rad sołeckich, sołtysów, upodmiotowienia, jeszcze większego, Polski lokalnej.

Kosiniak-Kamysz: Kaczyński powinien zostać premierem

"To by było poukładanie politycznej rzeczywistości i uporządkowanie jej w taki sposób, w jaki powinna funkcjonować od czasu, gdy wygrał PiS. Chcę, żeby (Kaczyński - przyp. red.) objął jakąkolwiek funkcję, w której będzie brał odpowiedzialność i będzie przywrócony logiczny porządek funkcjonowania w polityce. Bo szef największej partii politycznej powinien być uczestnikiem działań na poziomie parlamentu albo rządu" - mówił w internetowej części Popołudniowej rozmowy w RMF FM Władysław Kosiniak-Kamysz odpowiadając na pytanie, czy naprawdę chce, by Jarosław Kaczyński został premierem.

Rozmowa dotyczyła też wniosków o wotum nieufności wobec członków rządu. Marcin Zaborski pytał, czy opozycja nie jest bezsilna wobec większości PiS.

"Szansa na skuteczność wotum nieufności, czy to składa Platforma Obywatelska czy PSL, jest porównywalna" - ocenił szef ludowców.  

Marcin Zaborski

RMF FM

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy