Reklama

Reklama

Kornel Morawiecki: Chciałbym podnieść Polskę na wyższy poziom. Będę walczył o jej zmianę

"Czuję się doceniony i bardzo jestem z tego powodu dumny, że mogę tę swoją funkcję pełnić, otwierając Sejm" - mówi o pierwszym posiedzeniu Sejmu Gość Krzysztofa Ziemca w RMF FM, marszałek senior z Kukiz’15 Kornel Morawiecki.

Krzysztof Ziemiec: Legenda opozycji, przywódca Solidarności Walczącej wraca do wielkiej polityki jako poseł na Sejm VIII kadencji. Marszałek senior Kornel Morawiecki jest naszym gościem. Ma pan tremę przed 12 listopada, czyli tym dniem, kiedy pan otworzy obrady nowego Sejmu?

Reklama

- Mam taką pewną dumę nawet i to jest dla mnie zaszczyt. Czy tremę? Chciałbym powiedzieć tam, co jest ważne, żeby jakoś w tych swoich słowach podnieść Polskę na wyższy poziom. Nie wiem, czy mi się to uda, ale chciałbym to zrobić, bo to będzie ważny dla mnie dzień, ważny dla Sejmu.

A ma pan już przygotowane jakieś słowa, które chciałby pan wypowiedzieć?

- Jeszcze nie mam wszystkich przygotowanych. Myślę sobie, pytam kolegów, co tam powinienem powiedzieć. Będę miał dużą widownię. To będzie bardzo ważny dzień dla mnie w Sejmie i czuję się zaszczycony, że mogę tę rolę pełnić, że mogę otwierać posiedzenie Sejmu, w którym jest ponad 200 nowych reprezentantów. To trochę sygnalizuje, czy zwiastuje zmianę, której Polska potrzebuje. Chciałbym się do tego przyczynić.

Nie myśli pan o tym, żeby przesunąć otwarcie nowego parlamentu z racji tej niefortunnej daty 12 listopada, kiedy też jest ważny szczyt, także i dla nas, na Malcie, w sprawie uchodźców?

- Ja na ten temat nie myślę, bo zupełnie poza mną jest. To wybiera pan prezydent tę datę. Jakimi względami on się kierował to ja nie rozumiem, ale może wydawało mu się, że ten szczyt na Malcie, kiedy nie mamy koncepcji, jak się z zalewającą nas w dużym stopniu falą uchodźców uporać...

No właśnie. To może dobrze przesunąć otwarcie nowego parlamentu tak, żeby jeszcze stary premier mógł tam pojechać z pełnym mandatem.

- Pani Kopacz może na to pojechać. Ja rozumiem, że to jest pewne zderzenie terminów. Ja nie wiem, czym się pan prezydent kierował, ale myślę że trochę też symbolem, że to jest 12, po Święcie Niepodległości. Tak sądzę, ale tym się nie interesuję, bo to jest poza mną.

A to, że Kornel Morawiecki wraca dziś po wielu latach do wielkiej polityki, legenda opozycji, człowiek, który musiał opuścić kraj, chciał do niego na siłę wrócić i wrócił. Człowiek, który po latach wraca do Sejmu, do którego nie raz startował. Czuje pan jako taki akt sprawiedliwości dziejowej?

- Czuję się bardzo doceniony i to jest 35 lat mojego działania, mojej pracy na rzecz "Solidarności", Polski. Czuję się doceniony i bardzo jestem z tego powodu dumny, że mogę tę swoją funkcję pełnić otwierając Sejm. Czuję się też jakimś reprezentantem tych wszystkich, którzy zostali zepchnięci na margines przez nowy układ Magdalenki, Okrągłego Stołu. Czuję się ich głosem. Chciałbym za nich świadczyć.

Będzie pan wracał do tych sporów? Ten podział jest jeszcze aktualny?

- To nie chodzi o to, że podział, bo jak pan zauważył ten stół troszeczkę się tak rozpadł w tej chwili, bo w Sejmie nie ma tej rządowej strony, która ten stół przygotowywała, nie ma części tego układu. Także on się sam likwiduje, ten podział, ale to jest ważne, żeby docenić tych ludzi, którzy walczyli o Polskę, byli w Solidarności Walczącej i są teraz opuszczeni. To są jakby tacy zaniedbani przez polskie państwo, polskie elity.

I to będzie pana cel w Sejmie, żeby walczyć o ich dobre imię?

- Cel mój będzie większy, bo będzie taki, żeby walczyć o zmianę Polski. Chciałbym, żeby ten Sejm przygotował dobrą, na miarę XXI wieku konstytucję, żeby to było nowe otwarcie Polski, żeby nam się to udało i to niezależnie od tego, w jakim klubie jesteśmy, żebyśmy my pomogli Polsce.

Będzie pan w nowym Sejmie jako opozycja? Jako współpracownik przyszłego rządu? Jak nazwać rolę i pana i partii, z której pan do Sejmu wszedł?

- Rząd ma wystarczającą większość. To będzie rząd jednopartyjny, zorganizowany przy jedno ugrupowanie - PiS. Więc my wszyscy w jakimś stopniu będziemy opozycją, ale chciałbym, żebyśmy też byli pozycją tzn., żebyśmy i temu rządowi, innym klubom i sobie samym i Polakom proponowali lepsze rozwiązania. Bardziej sprawiedliwe, bardziej solidarne, bardziej uczciwe.

A jak pan patrzy na nowy rząd i te nazwiska, które się pojawiają. Ktoś pana zaskakuje? Przeraża? Np. Antoni Macierewicz. Boi się pan tej kandydatury czy nie?

- Nikt mnie tu nie przeraża, w tym znaczeniu, ale ja cały czas wierzę, że ci ministrowie nowego rządu, pani premier, że będą lepiej Polską rządzić. Cały czas mam nadzieję, że to będzie poprawa tej sytuacji, stanu i materialnego i duchowego Polski. Tak, w to wierzę.

A czy pan, jako Kornel Morawiecki i ugrupowanie Kukiz’15 będziecie głosowali w czasie wotum zaufania dla nowego rządu na tak, czy na nie?

- Myślę, że będziemy się przynajmniej wstrzymywali. Nie wiem, na ten temat nie rozmawialiśmy, ale to byłoby dziwne, gdybyśmy popierali rząd, w którym nie uczestniczymy.

Ale może być taka przyjaźń na dystans?

- Nie wiem, będę się raczej słuchał... Myślę, że mógłbym głosować nad wotum zaufania tym bardziej, że to i tak jest przesądzone. To będzie taki gest, ukłon do kolegów z PiS.

A widziałbym pan swoje miejsce, albo innych posłów Kukiz’15 w przyszłości w wielkim klubie Zjednoczonej Prawicy?

- Nie, nie wydaje mi się, żeby to było właściwe. Chciałbym, żebyśmy byli takim pewnym spoiwem, żebyśmy łączyli tę scenę polityczną głębiej, żebyśmy też byli fermentem, żebyśmy proponowali nowe, lepsze rozwiązania. Żebyśmy nie wchodzili do żadnego z tych wielkich klubów. Tego sobie nie wyobrażam, bo ten podział między PiS a PO jest dla Polski zły i niszczący. Podkreśla się go, wyostrza i to jest złe. Ostatnie Sejmy były bardzo kłótliwe. Chciałbym, żeby ten Sejm był bardziej dyskutujący, sprzeczający się, oczywiście różniący się.

Będziemy, jako dziennikarze, z uwagą na to patrzyli. Panie marszałku, jeszcze na koniec jedno, krótkie, historyczne pytanie: kim jest dla pana zmarły gen. Czesław Kiszczak? Szef IPN-u mówi, że ponosi odpowiedzialność za wszystkie zbrodnie lat 80. Redaktor Żakowski powiedział, że będziemy się jeszcze długo spierać o rolę generała, nie był sprawiedliwie oceniany i dodaje, że powinien mieć pogrzeb z honorami.

- Ja uważam, że z honorami nie powinien mieć pogrzebu pan generał. Uważam, że jest odpowiedzialny za zniszczenie pierwszej, wielkiej "Solidarności", za tą wiarołomną decyzję o stanie wojennym, bo te 2 nazwiska: pana Jaruzelskiego i generała Kiszczaka - tamte decyzje pieczętują. Oni są twarzą tych decyzji, a to były bardzo niszczące dla Polski decyzje, opóźniły nasz powrót do wolności, niepodległości. Poza tym zniszczyły też w dużym stopniu olbrzymi etos "Solidarności", który cały czas czeka na odbudowę. Ja mam pretensje o to do generała Kiszczaka.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne