Reklama

Reklama

Kierwiński: Za wcześnie, by rozmawiać o obniżeniu wieku emerytalnego

"Rolą prezydenta jest, żeby skłaniać do debaty na temat reformy systemu emerytalnego, ale dziś nie mamy żadnych wyliczeń, żeby cokolwiek zmieniać w systemie" - mówi w Kontrwywiadzie RMF FM szef gabinetu politycznego Ewy Kopacz Marcin Kierwiński, pytany o zmianę wieku emerytalnego.

- Przez kilka lat ten system musi podziałać. Byłbym bardzo ostrożny, żeby tego typu zmian dokonywać już teraz - dodaje.

Reklama

Prezydent "obiecał i oszukał" według PiS? - Ustawa o wieku emerytalnym to najpierw była decyzja na poziomie rządowym i parlamentarnym - odpowiada gość RMF FM. Kierwiński przekonuje, że ustawa o pracy do 67. roku życia to była konieczność. - Chodzi o to, żeby na samym końcu emerytury były godne - mówi Kierwiński. 

Konrad Piasecki: Komisja śledcza ws. SKOK-ów jest nieunikniona?

Marcin Kierwiński: - Poczekajmy do wyników prac podkomisji sejmowej, komisji finansów publicznych. Zobaczymy.

O tym nieuniknieniu mówi szef waszego klubu parlamentarnego, czyli Rafał Grupiński.

- Na pewno niejasności ws. SKOK-ów jest tak wiele, że wyjaśnienie tych nieprawidłowości musi się odbyć.

Czyli takie myśli będziecie wybijać Grupińskiemu z głowy, czy wręcz przeciwnie - wbijać mu do niej?

- Nie, tak jak mówię - spokojnie czekam na wyniki prac komisji prowadzone przez Marcin Święcickiego i wtedy zobaczymy.

Ale ten pomysł się w ogóle snuje gdzieś tam po kuluarach i głowach polityków Platformy?

- Tak, oczywiście, bo SKOK-i to była największa afera finansowa w 25-leciu wolnej Polski.

Tak, tylko zawsze mówicie: komisje śledcze niepotrzebne, prokuratura ma się zajmować, komisje śledcze to spektakl polityczny a w ogóle teraz jest mało czasu i niedługo są wybory.

- Dlatego spokojnie czekamy na wyniki prac podkomisji, dlatego spokojnie czekamy na wyniki prac prokuratury. Prokuratura właśnie zaczęła śledztwo ws. transferu pieniędzy do prywatnej spółki pana senatora Biereckiego.

To jeśli prokuratura, to po co mówicie o komisji śledczej?

- Tak, jak mówię, czekamy na razie na wyniki pracy podkomisji, potem zobaczymy. Są takie rzeczy, które są na styku prawa i życia politycznego, które w tej sprawie na pewno budzą wiele znaków zapytania i te znaki zapytania muszą być wyjaśnione.

I ten znak zapytania podstawowy, który pan ma przed sobą ws. SKOK-ów, to jest jaki znak zapytania?

- Jak to się działo, że przez tak wiele czasu politycy nie chcieli objęcia SKOK-ów nadzorem KNF-u i nadzorem Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Te informacje, które słyszymy, jeżeli chodzi np. o wpływy Andrzeja Dudy, kandydata na prezydenta, powinny być wyjaśnione.

Ale jak się od 7 lat rządzi, to człowiek powinien też sobie zadawać takie pytania.

- Platforma Obywatelska od zawsze chciała objęcia SKOK-ów nadzorem KNF-u.

I to wszystko jest temat dla komisji śledczej?

- To jest temat, który powinien być wyjaśniony. Na dzień dzisiejszy, tak jak powiedziałem, wiem, że się powtarzam...

To niech pan się nie powtarza, tak, wiem, podkomisja Marcina Święcickiego...

- ... tak jest...

... i jak ona skończy pracę, to wtedy się zastanowicie...

- ... wtedy zobaczymy jej raport, zobaczymy jej wnioski.

Prezydent przy okazji kampanii przypomina sobie, że praca do 67. roku życia nie musi być taką smętną koniecznością. Pan patrzy na to z przerażeniem, czy z przychylnością.

- Myślę, że jest na to za wcześnie, żeby na ten temat rozmawiać. Dwa lata temu zmieniliśmy czas pracy.

...ale to prezydent rozmawiał. Bronił się przed tym, że obiecał i oszukał.

- Ale zwracam uwagę, że pierwsza sprawa to była decyzja na poziomie rządowym, na poziomie parlamentarnym, a potem...

...prezydent złożył podpis.

- ...oczywiście, to była to także konieczność jeżeli chodzi o kwestie emerytur dla przyszłych pokoleń.

Czyli prezydent nie wie co mówi, kiedy mówi dzisiaj o tym, żeby rozstrzelić nieco system?

- Nie, ja rozumiem, że jest przestrzeń na taką debatę, natomiast ja osobiście wyrażam swój osobisty pogląd - byłbym bardzo ostrożny, aby tego typu zmian dokonywać już teraz.

Czyli rząd tutaj nie będzie bił brawo prezydentowi?

- Na pewno jeśli taka dyskusja ma się toczyć, to musi się ona toczyć spokojnie, merytorycznie, musi być oparta o konkretne wyliczenia.

Czyli system taki: pracujesz 40 czy 45 lat i idziesz na emeryturę, raczej nie wchodzi w grę?

- No raczej pracujesz 40 czy też 45 lat to tak de facto tak samo, jak z tym rozwiązaniem, co jest teraz.

Trochę tak, ale lepiej brzmi. Albo i gorzej.

- Chodzi o to, żeby na samym końcu emerytury, które będą wypłacane za ileś lat, były godne.

Panie ministrze jest tak, że rząd jest w stanie podjąć tę rozmowę z prezydentem czy jest tak, że uznajecie że system musi podziałać przynajmniej przez 10 lat, albo przynajmniej musi się zamknąć to, żeby 67 lat pracować.

- Na pewno przez kilka lat ten system musi podziałać. Natomiast tego typu rozmowy zawsze warto prowadzić, ale tak jak mówię - ona musi być oparta na twardych wyliczeniach.

Czyli póki co będziecie ostrzy, niezłomni i niewzruszeni?

- Póki co nie mamy konkretnych wyliczeń w tym zakresie, aby cokolwiek zmieniać w tym systemie, który jest teraz.

Czyli prezydent raczej na potrzeby kampanii wyborczej mówi to, co mówi?

- Ja rozumiem, że taka jest też rola prezydenta, aby skłaniać do debaty na ten temat. Natomiast na samym końcu tę decyzję podejmuje parlament.

Jak będzie i kiedy będzie wybierany nowy prezes ZUS-u?

- Zakładam, że w ciągu najbliższego czasu rozpisany będzie kolejny konkurs.

Ale przed wyborami czy po? Bo przed wyborami to już nikt nie wystartuje za bardzo.

- Rzeczywiście widać, że kandydatów którzy wystartowali w tym konkursie było niewielu. Niewiele relatywnie jeżeli chodzi o ten konkurs, który był bodajże 7 lat temu. Więc może należy rozważyć to, aby ten konkurs był rzeczywiście rozpisany po wyborach, ale ten konkurs rozpisuje minister pracy i polityki społecznej, to do niego pytania.

No tak, tylko że on trochę patrzy na premiera i jego kancelarię i wskazówki, jakie stamtąd dostanie.

- Na dzień dzisiejszy mamy taką sytuację, że pani premier powołała pełniąca obowiązki, osobę doświadczoną, znającą tą instytucję, osobę gwarantującą najwyższy standard pracy tej instytucji.

Może niech ona wystartuje w konkursie?

- Jeżeli będzie taka jej wola, na pewno wystartuje.

Czy Platforma by nie wystawiła tym razem jakiegoś własnego kandydata? Ci kandydaci z rynku widać, że miła była i młoda pani kandydatka, ale jakoś przepadła straszliwie.

- Platforma Obywatelska nie jest od tego, aby wystawiać kandydatów. To jest konkurs otwarty, w którym każdy może wystartować.

Panie ministrze, proszę mnie nie rozbawiać. Przecież wiemy, jak są powoływani szefowie różnych instytucji, nawet w drodze konkursu.

- W ostatnim konkursie, w którym wybierany był pan prezes Derdziuk, wystartowało bodajże piętnastu kandydatów. To była bardzo twarda rywalizacja.

I tak się złożyło, że akurat wygrał były minister kancelarii premiera. 

- Pewnie tak się dzieje, że osoby, które pracują w obszarze ubezpieczeń społecznych, które mają doświadczenie w tym zakresie, w tego typu konkursach mają po prostu łatwiej.

Czyli rzucacie się w odmęty rynku, jeżeli chodzi o prezesurę ZUS-u.

- Na pewno chcemy, aby ZUS-em pokierowała osoba, która ma kwalifikacje do tego.

Porzuciliście związki partnerskie?

- Nie, ale teraz w parlamencie przed nami ciężka dyskusja na temat in vitro. Ciężka i trudna.

Rozumiem, że w tej kadencji związków partnerskich już nie będziecie ruszać.

- Pewnie będzie to bardzo ciężkie, jeżeli chodzi o kwestie czasowe.

Bardzo ciężkie czy nie będziecie ruszać? Tak - tak, nie - nie.         

- Bardzo ciężko, aby w tej kończącej kadencji ten projekt przeprowadzić przez Sejm. Tak jak mówię - rozpoczyna się debata na temat in vitro. Trudna debata, rozgrzewająca opinię publiczną. Pewnie potrwa miesiąc, dwa. Trudno te dwa projekty dyskutować razem.

Czyli konwencja antyprzemocowa i in vitro - jeśli chodzi o ofensywę ideologiczną - na razie wystarczą.

- Ja nie patrzę, że te dwa projekty były ofensywą ideologiczną.

Jakoś były, były.

- Panie redaktorze, chyba wszyscy jesteśmy przeciwko przemocy. Tutaj nie powinniśmy się różnić, ale jeżeli chodzi o kwestię...

Wszyscy jesteśmy też za uregulowaniem praw in vitro, ale jakoś od miesięcy czy od lat nie mogliśmy sobie z tym  poradzić. Wy nie mogliście.

- Tym bardziej trzeba tę sprawę - mówię o in vitro - uregulować jak najszybciej i dobrze, że ten projekt, dobry projekt, kompromisowy projekt, wpłynął do Sejmu.

Pytam o związki partnerskie, bo był tu wczoraj senator Jan Rulewski, który sugerował, że podczas spotkania z senatorami premier przedstawiła, zapowiedziała, czy wręcz obiecała senatorom, że jeśli chodzi o związki partnerskie, to w tej kadencji rząd i Platforma nie będą już tego tykać.

- Rozmawialiśmy o tym, że pewnie ciężko będzie tę ustawę przeprowadzić w tej kadencji parlamentu.

A w następnej?

- To jest na pewno problem, który musi być rozwiązany. Zresztą tak jak wiele tego typu problemów. Powoli dojrzewamy do rozsądnego kompromisu.

Czyli jakaś ustawa o związkach partnerskich być musi.

- Prędzej czy później na pewno.

Bo są tacy, którzy mówią, że nie musi. Jest tak, jak jest i jest dobrze.

- Jestem przekonany, że rolą każdej władzy jest rozwiązywać realne problemy Polaków. Skoro jest grupa Polaków, którzy uważają, że jest to realny problem, powinniśmy się prędzej czy później nad tym pochylić. 

Czy panu też pomnik smoleński ze świateł kojarzy się z Hitlerem, NSDAP i III Rzeszą?

- Ja chciałbym przede wszystkim, aby ten pomnik kojarzył się z pojednaniem, aby był miejscem, gdzie nie uprawia się polityki, a gdzie przychodzi się oddać cześć ofiarom.

Robicie wiele, żeby się z pojednaniem nie kojarzył. 4,5 roku czekaliśmy na to, aby PO zdecydowała się na ten pomnik, który był od pierwszego dnia oczywistą oczywistością. Potem umieściła go tak, że właściwie nikomu się to nie podoba.

- Tutaj będę dyskutował, bo ja uważam, że lokalizacja zaproponowana przez panią prezydent Hannę Gronkiewicz-Waltz i radnych Miasta Stołecznego Warszawy jest jak najbardziej dobra i jak najbardziej godna.

Nie namawiacie pani prezydent, żeby jakąś bardziej godną lokalizację znalazła?

- Ale panie redaktorze, to jest lokalizacja przy Placu Piłsudskiego, 150 metrów od pomnika Józefa Piłsudskiego, ścisłe centrum Warszawy. Naprawdę to jest bardzo dobra lokalizacja. Szkoda, że niektórym środowiskom chodzi o to, aby toczyć debatę o pomniku, a nie wybudować ten pomnik.

Czyli ta lokalizacja kończy dyskusję o tym miejscu.

- Na dzień dzisiejszy tak, bo to jest decyzja lokalnych władz miasta.

A na dzień jutrzejszy?

- Na dzień dzisiejszy władze miejskie wskazały tę lokalizację. To jest dobra lokalizacja.


Dowiedz się więcej na temat: Bronisław Komorowski | Marcin Kierwiński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne