Reklama

Reklama

Kazik Staszewski w Porannej rozmowie w RMF FM

"Zawsze dystansowałem się do polityków poza paroma chwilami, kiedy postąpiłem nierozsądnie i dałem się uwieść tym czy innym podszeptom" - mówił w Porannej rozmowie w RMF FM Kazik Staszewski, lider zespołu Kult. "Robię w branży i w strukturze dużo bardziej istotnej i dużo bardziej trwałej niż doczesne i przyziemne przepychanki natury politycznej, które w ten czy inny sposób mam nadzieję przeminą" - stwierdził muzyk.

Dzień dobry. Państwa i moim gościem jest pan Kazimierz Staszewski. Dzień dobry panu.

Reklama

- Dzień dobry.

Lider zespołu muzycznego Kult.

- Tak.

Panie Kazimierzu, dzisiaj dzień szczególny: Zaduszki. Trudno nie wspomnieć o pańskim ojcu.

- Byliśmy wczoraj we Wszystkich Świętych z moją mamą na Bródnie odświeżyć nieco grób taty, jak również znajdujący się obok grób dziadka, gdzie już żeśmy zastali kwiaty od innych członków rodziny oraz od towarzystwa PTTK z Pabianic, które co roku tam umieszcza regularnie ten wieniec. Potem byliśmy też i na Powązkach u mojej babci, i na Wólce Węglowej u wujka Marka, który mojego tatę zastępował mi, kiedy ten już opuścił ten padół ziemski.

Ale te peregrynacje mają też wymiar muzyczny, bo były już dwie płyty "Tata Kazika" i jak słyszałem, znalazł pan nowe teksty - nowe teksty ojca.

- Moja zasługa jest taka, że ja je nagromadziłem i nie wyrzuciłem, ponieważ całą taką historię poszukiwawczą wykonał za mnie Przemek Lembicz, czyli lider kwartetu ProForma, z którym współpracuje od paru lat wraz z Krzysiem Gajdą, biografią Jacka Kaczmarskiego itd. Okazało się, że tych tekstów taty, co do których ja byłem przekonany jest...

Jest znacznie więcej?

- Tak. Ja myślałem, że "Tata Kazika" i "Tata 2" zamykają jakby całą sprawę. No jeszcze parę... Wiedziałem, że jest parę tekstów, ale myślałem, że to się mieści gdzieś, no góra... w trzydziestce. Okazało się, że tego jest ponad sto, więc...

Więc będą kolejne serie?

- Więc będzie na pewno. Ja bym tego nie nazywał kolejną serią, ponieważ charakter tego materiału muzycznego jest nieco inny niż tamtych dwóch pierwszych płyt. Tam mieliśmy jakby materiał i muzyczny, i literacki - na taśmach to było. Poza tym, że to było na kartkach, to też było na taśmach, czyli była muzyka.

Chodzi mi o to: czy będzie płyta "Tata Kazika 3"?

- Będzie płyta "Tata Kazika 3", ale ona się nie będzie nazywać "Tata Kazika 3", ponieważ to jest trudna historia. Należy się jakoś z jednej strony zdystansować do tych pierwszych dwóch płyt, żeby nie pokazać, że to jest ciągłość, bo jednak muzykę my będziemy robili.

Bo to będzie zespół ProForma, kwartet ProForma, tak?

- Tak, Kazik i kwartet ProForma. Żeby pokazać, że jednak to myśmy muzykę robili, a nie jest to muzyka mojego taty. Z drugiej strony warto by jednak mrugnąć, że jest to kontynuacja, bo to dobre było.

Na nowej płycie, tym razem już Kultu, "Wstyd" jest dalszy ciąg deklaracji, która padła już na płycie "Prosto" . Śpiewa pan: nie należę do mafii, nie należę do sekty, idę prosto. A teraz: nie chciałbym być niczyim najemnikiem. To Kazimierz Staszewski dystansuje się do polityki, polityków, obu zwalczających się obozów?

- Zawsze dystansowałem się do polityków poza paroma chwilami, kiedy postąpiłem nierozsądnie i dałem się uwieść tym czy innym podszeptom. Ale jednak uważam, że nieskromnie robię w branży i w strukturze dużo bardziej istotnej i dużo bardziej trwałej niż doczesne i przyziemne przepychanki natury politycznej, które w ten czy inny sposób mam nadzieję przeminą. Myślę, że trochę dużej moja twórczość pozostanie.

To zabawne, bo zlikwidował pan zespół Kazik na Żywo, który był takim publicystycznym zespołem, a w związku z tym powstała płyta "Wstyd" - moim zdaniem najbardziej publicystyczna płyta Kultu.

- Znaczy ja wiem. Kiedyś rozmawialiśmy o tej mojej publicystyce w tekstach i o tym, że właściwie wszyscy się albo większość dopatruje różnych reakcji na aktualne lub mniej aktualne rzeczy, które się dzieją w życiu społecznym, ale też i każdego z nas indywidualnie. No w końcu nie jestem Ireną Santor i nie jestem tylko...

To znacząca deklaracja.

- Tak. Zresztą nie moja, tylko pańska. Pan mi kiedyś powiedział, bo ja się żaliłem na to, że tak często... że czuję się niedowartościowany w kwestiach muzycznych, natomiast przewartościowany w kwestiach publicystycznych.

Ale jak pan śpiewa takie teksty właśnie. No bo trudno...

- No bo socjologiem jestem - w sumie bez papierka, ale 9 lat jednak tam spędziłem.

Trzeba z Januszem Grudzińskim porozmawiać. On ma dwa papierki. Jest magistrem socjologii i archeologii. Któryś mógłby panu odstąpić.

- Czyli jesteśmy magistrami - tak statystyka mówi.

Statystycznie rzecz biorąc...

- Statystycznie jesteśmy obaj.

No, ale właśnie, przepraszam bardzo. Jeśli to nie jest o polityce, to o czym? "Ponieważ sprawy się tak pokomplikowały, za konsekwencje by pociągnąć mnie dziś chcieli. Nie wiem jak wy, lecz ja spier... do Brukseli"

- No to jest o Donaldzie Tusku, który...

Nie, nie wpadłbym na to.

- N,o oczywiście. Dla mnie to było czytelne. Nawet ja powiedziałem jak nagrywaliśmy tę piosenkę, że to powinny dwa głosy męskie zaśpiewać. Ja jedną rolę, ktoś drugą - żeby było czytelne. Koledzy mi powiedzieli: przecież to jest jasne w ogóle, że to jest...

To jest oczywiste, jasne.

...o Tusku i Kaczyńskim.

Bo druga część jest taka: "sam na sam z kobietą nigdy też nie byłem, na wizji wielkiej w takim razie się skupiłem".

- Tak.

No dobrze, ale jeżeli ktoś pisze takie rzeczy to siłą rzeczy zabiera głos w dyskusji stricte politycznej.

- Nie, bo to jest... Ani ja nie wiem, czy za konsekwencje pociągnąć by go wtedy chcieli. Zresztą to jest wyrażenie magistra od wf-u, który....

Właśnie, zastanawiałem się, skąd taka urocza polszczyzna?

- No bo kiedyś żeśmy tam na wf-ie na studiach gacie komuś wrzucili tam jakoś wysoko, a on powiedział: "Proszę to natychmiast zdjąć bo pociągnę za konsekwencje". To jest moje generalnie wyobrażenie. Oczywiście, wynika to z tego na ile uczestniczę chociażby w partycypowaniu w massmediach takich czy innych, czegoś tam się dowiaduję. No, ale tak sobie wyobrażam, że groźba tego pociągnięcia za konsekwencje plus niezwykle jakby wartościowa synekura spowodowały, że wybrany w demokratycznych wyborach premier opuszcza swoją partię -  właściwie nie mając kogo tam zostawić i zostawia ją na pewną porażkę.

Dobrze.

- To mi się nie podoba. Tak, samo wyobrażenie, ja nie mam zielonego pojęcia...

Jak pan się zapalił, jak pan się zagadał. Ja mam tylko jedno pytanie w takim razie. Czy po roku dobrej zmiany Kazimierz Staszewski miałby na kogo dzisiaj głosować?

- Nie, ja nie pójdę... Na dziś i na teraz nie mam na nikogo oddać głosu.

Nie wybierałby się pan?

- Nie wybieram się.

Wielki autorytet pańskich czasów jak sądzę i moich poniekąd -  Lech Wałęsa, no jest teraz gentlemanem, który robi selfie na plażach świata. Są jeszcze w ogóle jakieś autorytety dla pana na przykład?

- To jest tak... Ja nie jestem błyskotliwy. Ja na takie pytania nie potrafię jakby odpowiadać. Na przykład, przepraszam bo to wygląda na zbaczanie z tematu, ale jak mi ktoś dzwoni i mówi: Proszę powiedzieć, jakie było najciekawsze dziesięć płyt ubiegłego roku - to ja nie wiem w ogóle bo nic mi nie przychodzi na gorąco do głowy. Musiałbym to przemyśleć. Tak samo jak rozmawiamy dzisiaj w Dzień Zaduszny spodziewałem się pytania o śmierć ludzi, którzy byli jakimiś ważnymi postaciami, a odeszli w ubiegłym roku. Też mi nic poza Wajdą nie przyszło do głowy. Także...

Rozumiem, mało błyskotliwy pan Kazimierz.

- Z tymi autorytetami  to też odpowiem jak się spotkamy następnym razem.

Rozmawiał Robert Mazurek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje