Reklama

Reklama

Kamiński: Poseł Kaczmarek mnie zawiódł. Poważny funkcjonariusz tak się nie zachowuje

"Nie jestem dumny z poczynań posła Kaczmarka. Jego decyzja o wycofaniu się z PiS była słuszna" - mówi o b. agencie CBA znanym jako agent Tomek, b. szef CBA, dziś wiceprezes PiS Mariusz Kamiński w Kontrwywiadzie RMF FM. "Poseł Kaczmarek powinien skupić się teraz na uporządkowaniu swojego życia prywatnego". Czy ma szanse na powrót? "Jego przyszłość zależy od tego, czy uporządkuje swoje życie prywatne" - deklaruje gość radia RMF FM. "Poseł Kaczmarek zawiódł mnie, bo dał powód do ataków. Poważny funkcjonariusz tak się nie zachowuje. Poseł Kaczmarek może liczyć na moją pomoc w sprawach zawodowych. W sprawach prywatnych musi radzić sobie sam. Jest dorosły". "Przeprosił. Ja przyjmuję przeprosiny" - dodaje.

Konrad Piasecki: Dumny z postępków eksagenta CBA, czyli posła Kaczmarka?

Reklama


Mariusz Kamiński: No w żadnej mierze. Trudno tutaj mówić o jakiejkolwiek dumie.


Pytam pana, bo to pan jest jego ojcem politycznym - w dużej mierze.

 - Wyborcy - powiedzmy, że są ojcami politycznymi.

No, ale to pan go do polityki wprowadził.

- Panie redaktorze, ja powiem w ten sposób - jeśli chodzi o tę sprawę: słuszna jest decyzja Tomasza Kaczmarka o wycofaniu się z Prawa i Sprawiedliwości. Myślę, że powinien teraz skoncentrować się na uporządkowaniu swoich spraw osobistych i nie powodować, żeby jego życie osobiste i problemy z tym związane stały się przedmiotem debaty publicznej.

Ale ma pan poczucie, że pan wyhodował żmiję na własnej, partyjnej piersi?

 - Panie redaktorze, po co takie mocne określenia? Dostał szansę działalności publicznej, o którą zabiegał, starał się wywiązywać ze swoich obowiązków poselskich w sposób właściwy i należyty. Rzeczywiście jego praca stricte parlamentarna - ja ją oceniam pozytywnie. Miał dużo informacji niewygodnych dla obecnie rządzących policją, służbami specjalnymi. Starał się być aktywny, ale ta fala, jaka zalała media związana z jego życiem osobistym nie służy jemu, ani na pewno ugrupowaniu, z którego li został wybrany. Stąd też właściwa jest jego decyzja o wystąpieniu z PiS-u. Niech ma czas na uporządkowanie swoich spraw osobistych.

Mówi pan "fala", ale ta fala jest naturalna, jeśli poseł daje się nagrywać grożąc mężowi swojej aktualnej narzeczonej, że uderzy go krzesłem - delikatnie powiedziawszy.

 - To prawda i dlatego mówię, że decyzja o wycofaniu się z PiS-u jest słuszna. Być może stanie się w ten sposób też mniej atrakcyjny dla niechętnych PiS-owi osób, jako podmiot ataków tego typu, a będzie miał czas na uporządkowanie tych spraw.

Pytam pana po ludzku: Zawiódł pana?

  - W tym sensie, że dał powód do tego typu ataków - tak. Natomiast jeśli chodzi o wywiązywanie się z jego roli jako posła - nie. Uważam, że starał się działać sensownie. Myślę, że wiele jego działań stricte parlamentarnych było właściwych i służących sprawie przejrzystości, czystości życia publicznego...

Ale drugi raz by go pan do polityki wprowadzał, czy jednak by się pan zastanowił na przyszłość?

  - ... natomiast jaka będzie jego przyszłość, to będzie w dużej mierze zależało od tego, co będzie się działo w następnych miesiącach. Czy uporządkuje swoje sprawy osobiste na tyle, żeby mógł wypełniać w sposób należyty...

Ale to nie w nieuporządkowaniu spraw osobistych problem, tylko w tym, co zrobił do tej pory. Jak się mówi człowiekowi, że się go uderzy krzesłem, to to jest kompromitujące.

- Panie redaktorze. Ja w ogóle nie chcę się odnosić do tego typu spraw. Ja rozumiem, że media w tych czasach mają swoją specyfikę i można wykorzystywać nagrania ze sprawy rozwodowej, bo przecież o takich nagraniach mówimy, z zamkniętej towarzyskiej imprezy, która chwały na pewno mu nie przynosi...

Ale na zamkniętej, towarzyskiej imprezie powinno się zachować przyzwoicie.

  - Przeprosił publicznie wszystkich, którzy słuchali tych nagrań i tyle.

A pan wietrzy jakiś" antytomkowy" spisek, tak jak on?

  - Ja nie jestem adwokatem Tomasza Kaczmarka. To jest dorosły człowiek, który powinien dbać o to, żeby tego typu sprawy osobiste, były osobistymi, a nie przedmiotem publicznej debaty.

Pan wietrzy w tej sprawie jakiś antytomkowy spisek?

  - Panie redaktorze, naprawdę, nie  jestem adwokatem Tomasza Kaczmarka. W sprawach, które wiążą się z jego działalnością jako funkcjonariusza CBA zawsze może liczyć na moją pomoc, natomiast w sprawach obyczajowych musi dawać radę sobie sam, jest dorosłym człowiekiem.

To a propos tamtej działalności... Wielu pańskich kolegów partyjnych mówi: no to takie normalne, agenturalne nawyki. Tak się agenci zachowują. Zachowują się tak?

Nie, tak nie zachowują się funkcjonariusze poważnie, a Tomasz Kaczmarek był dobrym funkcjonariuszem i nie zachowywał się w ten sposób.

No, ale dzisiaj się tak zachowuje...

 - Panie redaktorze, służba ma swoje prawa, bezpośredni przełożeni pilnują, żeby do pewnych zachowań nie dochodziło - i tak było w CBA. A  to - tak jak mówiłem - nie chcę tego komentować, bo wydaję mi się to nawet niestosowne.

A pan wiedział, coś o jego działalności związanej z agencjami towarzyskimi, bo on dzisiaj mówi, że to była działalność związana z pracą agenturalną i policyjną w CBA?

- Dajmy spokój z takimi dywagacjami naprawdę. Ja w to nie wierzę...

Ale w co pan nie wierzy?

 - Że miał jakikolwiek związek z agencjami towarzyskimi, sugerowany przez jedno z pism.

Czy tak na koniec tej sprawy - jest w panu poczucie wstydu?

 - Wstydu?

Za niego...

 - Ja mogę się wstydzić za swoje zachowania...

A za niego?

- Nie, panie redaktorze, każdy odpowiada za siebie w tej sferze życia i Tomasz Kaczmarek przeprosił - ja przyjmuję te przeprosiny - po części dotyczą one mojej osoby. Tyle mogę o tym powiedzieć.

Która z najnowszych propozycji rządu zachwyciła PiS i pana? "Ozusowanie", walka z umowami śmieciowymi - to jest coś co PiS poprze?

- Czy zachwyciła? No właśnie w tej chwili mamy zapowiedzi. Tych zapowiedzi Donalda Tuska na przestrzeni ostatnich lat był cały szereg, w większości niezrealizowanych. W tej chwili mówimy tylko o ogólnych hasłach, a te w niektórych momentach są bliskie temu, co Prawo i Sprawiedliwość od wielu lat głosiło.

Gdyby te ogólne hasła miały się przekuć w czyn i w ustawę, i w gotowe projekty, to na które...

 - Jest takie porzekadło: 'diabeł tkwi w szczegółach", natomiast z całą pewnością - jeżeli chodzi o umowy śmieciowe, to PiS od dłuższego czasu mówi o tym, że tutaj jednak należy zmienić  - kodeks pracy powinien obowiązywać, bo to nie jest dziewiętnastowieczny kapitalizm...

Bo to też tradycyjny postulat, a PiS-owi zawsze do postulatów związkowych blisko.

  - To jest po prostu naturalny postulat, to jest kwestia naszej wrażliwości społecznej i oceny tego, co się dzieje wśród ludzi. To jest więc krok w dobrym kierunku i my już w lutym przedstawimy konkretną ustawę, zobaczymy jak zareaguje Platforma i rząd - czy poprze, jesteśmy gotowi. Wtedy zobaczymy, jakie są prawdziwe decyzje polityczne Donalda Tuska i Platformy Obywatelskiej, czy poprą nasz projekt czy nie.

A podręcznik dla pierwszaka fundowany przez państwo? To jest dobry pomysł?

- Od dawna mówimy o tym, że to, co się dzieje w oświacie, jest nie do przyjęcia, że każdego nowego roku szkolnego rodzice muszą po kilkaset złotych wydawać na podręczniki. PiS postuluje 2, 3 podręczniki maksymalnie do jednego przedmiotu - zatwierdzane przez ministerstwo i dotowane przez państwo.

Czyli więcej państwa w oświacie, mniej wolnego rynku.

 - Tak, absolutnie, jeżeli chodzi o wolny rynek w oświacie - nie tolerujemy tego. A jeżeli chodzi o podręczniki - na pewno pomoc dla rodziców najuboższych jest niezbędna. To, co się w tej chwili dzieje, jest nie do przyjęcia.

A propos pomocy. Czy cały PiS uważa, że Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy to lewackie pranie mózgów?

 - Nie, absolutnie nie.

Posłanka Pawłowicz tak twierdzi. Mariusz Błaszczak mówi z kolei: Owsiak dzieli Polaków, bo jest zaangażowany politycznie.

- Każdy ma  prawo do swojej oceny. Nie wydaję mi się właściwe, aby Prawo i Sprawiedliwość jako Prawo i Sprawiedliwość miało mieć jednolity stosunek do tej akcji społecznej.

Pan wrzuca coś Orkiestrze?

- Tak, jeśli mam taką okazję, tak.

Bez wahań?

- Bez wahań. Nie z uwagi na Jerzego Owsiaka, który budzi kontrowersje, ma specyficzny image, prawda? Jego wybór. Wielu Polakom się to podoba, niektórym się to nie podoba, ale mnie przede wszystkim bardzo podoba się to, że tak wielu ludzi, zwłaszcza młodych, angażuje się w tę akcję. Ja nie widzę powodu, żadnego...


Konrad Piasecki






Dowiedz się więcej na temat: Mariusz Kamiński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy