Reklama

Reklama

Janusz Pałubicki gościem Faktów RMF FM

Janusz Pałubicki, były minister - koordynator służb specjalnych

Konrad Piasecki: Dzisiaj kim pan jest?

Reklama

Janusz Pałubicki: Rencistą, już niedługo.

Konrad Piasecki: Z punktu widzenia rencisty świat służb specjalnych jest równie interesujący jak z punktu widzenia ministra?

Janusz Pałubicki: Na pewno nie muszę się tym zajmować.

Konrad Piasecki: To dobrze?

Janusz Pałubicki: Dobrze.

Konrad Piasecki: To nie był ciekawy świat?

Janusz Pałubicki: Przynosił bardzo wiele informacji, ale nie jest to zajęcie, które bym lubił przez całe życie.

Konrad Piasecki: To dlaczego pan to robił przez 4 lata? Nie było nikogo innego?

Janusz Pałubicki: W tym środowisku byłem najlepiej przygotowaną do tego osobą.

Konrad Piasecki: Z punktu widzenia człowieka, który odszedł ze służb, świat, ludzie wyglądają tak samo jak przed czterema laty?

Janusz Pałubicki: Nie.

Konrad Piasecki: Lepiej? Gorzej?

Janusz Pałubicki: Widać jak bardzo wielu mówi nieprawdę.

Konrad Piasecki: Którzy mówią nieprawdę?

Janusz Pałubicki: Bardzo wielu.

Konrad Piasecki: Proszę podać przykład.

Janusz Pałubicki: Nie będą używał przykładu.

Konrad Piasecki: Obserwuje pan to, co się dzieje wokół służb?

Janusz Pałubicki: Trochę.

Konrad Piasecki: I?

Janusz Pałubicki: Z lekkim zdziwieniem. Jak dowiedziałem się, że Prezydium Sejmu ustaliło, że poseł, który kiedyś był funkcjonariuszem UOP-u, nie może być w komisji ds. służb, to doszedłem do dziwnego wniosku, że Prezydium Sejmu będzie preferowało niefachowców. Tym samym sposobem rozumując, żołnierz nie powinien być w komisji obrony, policjant w komisji spraw wewnętrznych a specjalista zatrudniony w kulturze - w komisji kultury. To znaczy, że jeśliby wierzyć w prostą intencję tych słów, to Prezydium Sejmu nie chce mieć fachowców w żadnej komisji, albo tylko w komisji służb specjalnych.

Konrad Piasecki: Ma tam Zbigniewa Siemiątkowskiego.

Janusz Pałubicki: Właśnie, to wskazuje na inny podkład tej myśli, mianowicie, że chcą mieć fachowców, ale wyłącznie ze swoich szeregów a nie z opozycji.

Konrad Piasecki: Pan wierzy w to, co mówi płk Nowek, że to wszystko ma być przykrywką dla powrotu dawnych SB-ków do służb specjalnych?

Janusz Pałubicki: Nie muszę wierzyć w to, co mówi płk Nowek. Wiem, na jakim środowisku opierał się pan Siemiątkowski i SLD we wszystkich swoich pracach, dotyczących służb - na środowisku byłych SB-ków. Niech pana nie zmyli nazwa Stowarzyszenie Byłych Funkcjonariuszy UOP, bo prawdziwa nazwa powinna brzmieć Stowarzyszenie Byłych Funkcjonariuszy SB.

Konrad Piasecki: I uważa pan, że ci ludzie falą wrócą teraz do UOP? Do nowych służb specjalnych?

Janusz Pałubicki: Nie wiem, czy falą, ale to jest jedyne środowisko, na którym się SLD opiera.

Konrad Piasecki: Dziwi się pan, że Leszek Miller chce odwołać Zbigniewa Nowka z funkcji szefa UOP-u?

Janusz Pałubicki: Nie ma co się dziwić, myślę, że nie może podać żadnych sensownych powodów i dlatego go odwołuje, bo powody są polityczne.

Konrad Piasecki: Pan też odwoływał szefa UOP.

Janusz Pałubicki: Tak, ale miałem do czynienia z jego rezygnacją.

Konrad Piasecki: Zbigniew Nowek powinien pozostać szefem UOP-u? Każdy premier chce mieć zaufanego człowieka na tym stanowisku.

Janusz Pałubicki: Premierowi zaufany człowiek na tym stanowisku nie jest potrzebny. Gdyby tak rozumować, to we wszystkich miejscach, które obsadza premier, musiałby pozmieniać ludzi. Wątpię, żeby to robił. Nie jest to potrzeba związana z sytuacją, a z chęcią polityczną.

Konrad Piasecki: Ale z drugiej strony, Zbigniew Nowek dwa lata temu mówił, że Aleksander Kwaśniewski był zarejestrowany jako tajne źródło informacji służb PRL-owsklich. Okazało się to nieprawdą.

Janusz Pałubicki: Sąd to potwierdził, że był zarejestrowany pod tym numerem i pod tym pseudonimem.

Konrad Piasecki: Ale że ktoś był zarejestrowany, nie znaczy, że był współpracownikiem, a Zbigniew Nowek to sugerował.

Janusz Pałubicki: To jest kwestia sporu. Sąd ocenia, że jest za mało dowodów, żeby wydać wyrok. Ale równocześnie sąd mówi, że ktoś jest zarejestrowany jako współpracownik.

Konrad Piasecki: Ale to byle agent, byle funkcjonariusz SB może kogoś zarejestrować, żeby dostawać na niego pieniądze.

Janusz Pałubicki: To jest bzdura opowiadana przez tych, którzy nie lubią lustracji. Dla pieniędzy nie rejestrowano - rejestrowano po to, by mieć wyniki i robiono to pod kontrolą przełożonych, którzy musieli wyrazić zgodę na każdą rejestrację.

Konrad Piasecki: Jest Pan przekonany, że Aleksander Kwaśniewski był współpracownikiem PRL-owskich służb?

Janusz Pałubicki: To nie ma nic wspólnego z obecnym problemem służb.

Konrad Piasecki: Z obecnym nie, ale z najważniejszymi dla Polski sprawami ma bardzo wiele wspólnego.

Janusz Pałubicki: Zapewniam pana, że ktokolwiek ma coś wspólnego z byłymi służbami PRL-owskimi, ma wiele powodów do tego, by czuć się nieswojo w tej rzeczywistości, chyba że sąd lustracyjny po wielu mordach zwolni go z tej odpowiedzialności - wtedy może się czuć trochę spokojniej.

Konrad Piasecki: Mówi pan teraz o Aleksandrze Kawaśniewskim?

Janusz Pałubicki: Nie, nie mówię o nikim konkretnym.

Konrad Piasecki: Ale pytałem czy jest Pan przekonany, że Aleksander Kwaśniewski skłamał?

Janusz Pałubicki: Nie będę odpowiadał na inne pytania niż te, na które odpowiedział sąd lustracyjny i powtórzę za sądem lustracyjnym - to, co on ustalił, to się liczy.

Konrad Piasecki: Podoba się panu pomysł reorganizacji UOP-u?

Janusz Pałubicki: Uważam, że jest oparty wyłącznie na bezsensownym podkładzie, bo przygotowali to ludzie z tego środowiska, o którym wcześniej mówiłem, które było wyjątkowo nieudolne i niewydajne, jeżeli chodzi o Urząd Ochrony Państwa. W związku z tym, jeżeli oni sami w czasie swojej pracy nie potrafili przygotować czegoś sprawniejszego, wydajniejszego, to nie wierze w ich umiejętności. To z ich szeregów wywodził się były pułkownik, ostatnio UOP-u, który na tym stopniu, zajmując się poważnymi sprawami nie potrafił obsługiwać komputera.

Konrad Piasecki: Może, po czterech latach oddzielenia od tych służb, czegoś się nauczyli, nie tylko obsługi komputera.

Janusz Pałubicki: Nie wiem, gdzie i czego się uczyli, ale nic mi nie wiadomo o ich wynikach.

Konrad Piasecki: A gdzie byli? Pan powinien to wiedzieć, gdzie oni się czaili przez te cztery lata?

Janusz Pałubicki: Głównie w Stowarzyszeniu Byłych Funkcjonariuszy UOP.

Konrad Piasecki: No, ale z tego ciężko żyć.

Janusz Pałubicki: Żyć mają z czego - otrzymują bardzo sowite emerytury.

Konrad Piasecki: Dzisiaj zjazd Solidarności. Chciałby pan, żeby Marian Krzaklewski pozostał przewodniczącym związku?

Janusz Pałubicki: To nie jest w ogóle problem.

Konrad Piasecki: Dlaczego? Dla Solidarności - zasadniczy.

Janusz Pałubicki: To jest problemem tylko dla tych, którzy podnoszą publicznie to, że kadencja powinna zostać skrócona i powinny nastąpić wybory, a jest to naprawdę niewielka grupa.

Konrad Piasecki: Czy chciałby Pan, żeby Marian Krzaklewski był nadal przewodniczącym Solidarności, niezależnie od wszelkich dyskusji formalnych i nieformalnych?

Janusz Pałubicki: Jest przewodniczącym i mówienie, że powinien przestać nim być, jest oznaką chęci zmian, a ja tej chęci do zmian nie widzę.

Konrad Piasecki: Jest dobrym przewodniczącym?

Janusz Pałubicki: Jest przewodniczącym, który wygrał kilkakrotnie wybory w związku, co się w 20-letniej historii tego związku nieczęsto udawało.

Konrad Piasecki: Ale siebie, swój związek, swoją partię prowadził ostatnio od klęski do klęski.

Janusz Pałubicki: Klęska struktur politycznych nie oznacza klęski związku. I to w żadnym wypadku.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy