Reklama

Reklama

Hofman: Rząd zaczyna się sypać

W najbliższych dniach chcemy pokazać naszą propozycję, żeby zbudować alternatywę. Żeby chociaż w głowach Polaków było: jak nie Tusk, to... - mówił w Kontrwywiadzie RMF FM Adam Hofman.

Konrad Piasecki: Panie pośle, zaczęliście ukrywać prezesa? Przeszedł do podziemia?

Reklama

Adam Hofman: - Nie najdalej jak tydzień temu, może trochę więcej, prezes miał konferencję.

Sondaże rządzącym spadają, można by się spodziewać prezesa, który pełną piersią będzie atakował rządzących, a tymczasem się skrywa.

- To jest zarzut. Prezes codziennie ma konferencję - za dużo prezesa. Prezes przez tydzień nie zabrał głosu...

To nie zarzut, to ciekawość. Poczucie też takie, że uznajecie, że występy prezesa raczej szkodzą PiS-owi i dają punkty rządowi niż PiS-owi.

- To pana opinie. Moja jest odwrotna. My pracujemy nad pewnym podsumowaniem, ale nie 100 dni, ale 1600, bo tyle rządzi już Donald Tusk. Niebawem to się stanie. Będzie pokazanie takiej alternatywy dla tego, co jest dzisiaj; podsumowanie najgorszych dni tego rządu. Nie stu dni, bo jak się chce wmówić Polakom, że poprzedni premier to inny Donald Tusk, a ten jest inny, to...

To podsumowanie, to jest ta słynna wiosenna ofensywa PiS?

- Przecież wiosny jeszcze nie ma . Do wiosny jeszcze czas.

Dzisiaj 6 stopni. Wiosna. Wiosna w powietrzu.

- Też bym chciał, żeby nadeszła, ale nie tak szybko.

A będzie ta wiosenna ofensywa? Niezależnie od tego, czy temperatura w górę czy w dół?

- Ja sam, jak czytam gazety piszące o nas różne rzeczy, to jestem często zdziwiony.

Bo? Bo ofensywy nie będzie?

- Nasze działania będą, ale nazywanie tego ofensywą, jakimiś przyspieszeniami, zwolnieniami, chowaniem, ukrywaniem, pokazywaniem prezesa, to wszystko publicystyka.

PiS będzie teraz na groźnie, na ciepło, na ocieplanie wizerunku, aniołki, na prezesa?

- My nie jesteśmy potrawą, żeby nas podawać na chłodno, na ciepło, na zimno. Jesteśmy partią polityczną.

W kampaniach wyborczych zmieniacie się w potrawy, bo jesteście na ciepło.

- Ja się sprzeciwiam tego typu podejściu do polityki. To nie jest kebab, że można albo na ostro, albo na delikatnie. Polityka, a w polityce trzeba czasem mówić delikatnie, czasem trzeba dawać oferty do centrum.

A wierzycie we wcześniejsze wybory?

- Widać, że w rządzie jest wiele problemów. Zaczyna się - mówiąc kolokwialnie - sypać. Czy to się aż tak posypie, żeby wybory były już w tym roku? Tego nie wiem.

"Rzeczpospolita" cytuje jednego z waszych posłów: "Czas powiedzieć: Tusk, pakuj manatki. Musimy być gotowi przejąć odpowiedzialność za państwo."

- Z tym się zgodzę, bo gotowi musimy być. To jest polityka, nie da się przewidzieć wszystkich zdarzeń. Czasem wydarzenia w polityce przyspieszają bardzo mocno.

Szuflady wypełniacie ustawami, gabinet cieni zaczyna przebierać nogami, żeby przejąć fotele?

- Naszą ofertę Polacy, także pan, niedługo zobaczą. Powiemy, co trzeba zrobić szybko w tym kraju, żeby było dobrze.

Bać się, czy cieszyć?

- Ja sądzę, że cieszyć się, że jest alternatywa. System bez alternatywy wiele nie ma wspólnego z demokracją.

I w ramach tej alternatywy Macierewicz na wiceprezesa?

- Nigdzie nie było takiego stwierdzenia. My mówimy jasno, że gdyby Antoni Macierewicz zdecydował się wejść do partii, to będzie w komitecie politycznym, we władzach partii. Chcielibyśmy, by był. To jest oczywiste, ma duże doświadczenie, jest politykiem, który działa w życiu publicznym kilkadziesiąt lat.

Zaraz, zaraz. Ale czy to znaczy, że z tą wiceprezesurą to jakiś humbug?

- Ja takich propozycji nie słyszałem. Chodzi o kierownictwo partii, czyli o komitet polityczny.

Czyli za wysokie progi, wiceprezesura, na macierewiczowskie nogi?

- Panie redaktorze, naprawdę, to są spekulacje, które pojawiają się w mediach. Komentowanie wszystkich spekulacji zajęłoby nam cały poranek.

Dlaczego Prawo i Sprawiedliwość, kiedy ma okazję wdeptać w ziemię premiera, kiedy Donald Tusk się stawia o 8:30 na spotkaniu z klubem, wystawiacie przeciwko niemu szesnastoosobową reprezentację? Tylko.

- Reprezentację ekspertów. Bo jesteśmy łagodni i merytoryczni.

- A co tam robił Adam Hofman w takim razie?

- Ja jestem w kierownictwie klubu.

A powiedział pan, że to eksperci?

- To było kierownictwo klubu i eksperci.

Czyli pan był jako kierownictwo klubu, nie jako ekspert?

- Ja nie zajmuję się na co dzień tą reformą, ponieważ nie jestem w tych komisjach. Byli posłowie, którzy robią to na co dzień. Pani profesor Hynkiewicz, która jest wiceszefową Rady Demograficznej, były szef Solidarności Janusz Śniadek. Oni przepytywali premiera, a premier zafiksowany na swoim "67, 67". Bez dokładnych wyliczeń, tylko z Grasiem zamiast z ekspertami.

A Jarosław Kaczyński nie mógł się pojawić na tym spotkaniu? Pokazać, że jest gotowy do rozmowy z Donaldem Tuskiem?

- Nie było takich planów.

Może należało je wdrożyć.

- Ale nasz pomysł był inny i zrealizowaliśmy go według swojej koncepcji.

Jak czytam artykuł w "Fakcie", to wydaje się, że prezes też zaczyna być ekspertem od reformy emerytalnej.

- Prezes zna się na tym. Był premierem, rządził państwem. Zna się na systemie ubezpieczeń społecznych, ale ekspertem na co dzień nie jest. Nie zajmuje się tym w komisjach.

Czyli poniżej jego godności jest rozmawianie z premierem o emeryturach?

- To pana ocena. Moja jest taka, że spotkanie w formule eksperckiej było dobrym pomysłem.

A Solidarna Polska przyszła w całości, było więcej niż 16 osób, i europosłów sprowadzili, i kamery były i premier mówi: "takie spotkanie to dobra rzecz".

- Nie komentuję Solidarnej Polski, a to że premier, tak jak niektóre mainstreamowe media, będzie pompował Solidarną Polskę, bo to kontra do PiS-u, to jest jasne.

Tak pan wierzy, że teraz Ziobro i Kurski stali się ulubieńcami Donalda Tuska? Odważna teza.

- Najciekawsze jest to, że Jacek Kurski i Zbigniew Ziobro odgrywają rolę mainstreamowych mediów, które dla tego, żeby zaatakować Prawo i Sprawiedliwość, zrobią wiele. A dołączył się do tego Donald Tusk i nie wiem, czy im jest miło.

Rozumiem, że jak pan patrzy na mnie to pan widzi mainstreamowe media we mnie również, a ja pana w tych mainstreamowych mediach też widzę. Nie wiem, czym pan został pieszczochem mainstreamowych mediów.

- Co innego jest bywać, co innego jest być pupilem.

A wy wierzycie w złe sondaże rządzących?

- W jakim sensie?

Czy wierzycie, że sondaże, które czytacie, bo wy w sondaże zazwyczaj nie wierzycie, są prawdziwe, że Tuskowi rzeczywiście spada?

- Tendencja, że spada jest. Także według naszych badania, które robimy. Ona jest dość trwała. Pytanie, czy będzie dalej postępować, czy się zatrzyma. Moim zdaniem rząd chce dojechać do Euro 2012, bo to Euro 2012 przykryje wszystko.

A potem co? Rozwiązać?

- Nie, zobaczymy od wakacji, a właściwie po wakacjach, jak ruszy nowy sezon polityczny. Wtedy tę dynamikę będzie można określić. Pawlak jest jeszcze w koalicji po wyborach w PSL-u, czy już nie.

A nie dziwi was, że jak Platformie spada, to PiS-owi nie rośnie albo rośnie mało?

- Rośnie w sposób umiarkowany.

Ale dlaczego? Dlaczego w PiS-ie nie widać alternatywy dla rządzących?

- No właśnie. Ponieważ jest pojęcie dość ogólne, że nie ma alternatywy dla Donalda Tuska, że trzeba się adoptować do tego co jest, jest źle ale cóż, inaczej nie będzie, trzeba się przystosować. My właśnie w najbliższych dniach chcemy wykonać taką, pokazać taką propozycję, żeby tę alternatywę zbudować. Żeby chociaż w głowach Polaków było: jak nie Tusk, to...

Tajemniczo pan brzmi z tą alternatywą i propozycją. Rąbek tajemnicy zostanie odsłonięty?

- Niebawem. 100 dni minie w niedzielę i po niedzieli przedstawimy naszą ofertę.

Ofensywa?

- No dlaczego wszystko musi nazywać się ofensywa? Oferta dla wyborców.

Politycy lubią działać jak generałowie w czasie wojny.

- Znudzili się Platformą. To jest oferta dla tych wyborców, którzy odchodzą od Platformy.

Forum: Wystąpienia Kaczyńskiego szkodzą PiS-owi?

Dowiedz się więcej na temat: Nie | Adam Hofman | Prawo i Sprawiedliwość | wywiady

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje