Reklama

Reklama

Brudziński: Głosowaliście na PiS - wygrywa Piechociński

Mamy apel do Polaków, żeby nie zostali w domach w niedzielę wyborczą. Patrzcie władzy na ręce - mówi poseł PiS Joachim Brudziński w Kontrwywiadzie RMF FM. - Nawet jeśli głosowaliście na PiS, to tak naprawdę okazuje się, że głosowaliście na PSL. Okazuje się, że żyjemy w Polsce miłośników premiera Piechocińskiego. Niech żyje Janusz Piechociński! - komentuje Brudziński i dodaje, że te wybory nie są odzwierciedleniem preferencji Polaków.

Mariusz Piekarski: Potraficie mobilizować wyborców PO przed drugą turą, prawda?

Reklama

Joachim Brudziński: Panie redaktorze, przede wszystkim pokazuje się z godziny na godzinę, że żyjemy w Polsce miłośników i wyborców premiera Janusza Piechocińskiego. Szanowni radiosłuchacze - nawet jeśli głosowaliście na PiS, to okazuje się, że tak naprawdę głosowaliście na PSL. Niech żyje Janusz Piechociński!

Ale to, co się stało - zajęcie, wtargniecie do siedziby PKW, wyprowadzenie tych ludzi przez policję - odcięliście się od tego, mimo że to wszystko spada na wasz rachunek.

- To już jest taka narracja, jak słyszę czy czytam od wczoraj, że spuszczony ze smyczy Niesiołowski już zdążył ogłosić - bo żyjemy w Polsce pełnej miłości, którą zapowiedziała, tak jak koniec nienawistnych relacji wśród polityków, pani premier Ewa Kopacz - więc to jest tak, jak wczoraj w Radomiu powiedział pan premier Jarosław Kaczyński - jeżeli PO, czy pani premier Ewa Kopacz, zapowiada politykę miłości i końca złych emocji, nienawiści w polityce, to trzeba się szykować na bardzo brutalny atak. Więc ten atak jest przeprowadzony.

I to zajęcie PKW, to też jest atak na PiS?

- Wie pan, ja jako poseł już z rozpoznawalną twarzą, wielokrotnie wchodząc do nie tyle PKW, co bardzo smacznego bufetu w siedzibie PKW, czy kancelarii prezydenta, i zapomniawszy legitymacji poselskiej nigdy do tego PKW nie zostałem wpuszczony.

Ktoś specjalnie tych ludzi tam wpuścił? Policja się rozstąpiła, ochroniarze uciekli, żeby ci ludzie mogli tam wejść?

- Jeżeli tak nie było, to w takim razie po raz kolejny mamy potwierdzenie tezy byłego ministra spraw wewnętrznych i administracji, że państwo istnieje tylko teoretycznie. Ja zadaję pytanie pani premier Ewie Kopacz, która milczy od czterech dni, jak sądzę dzisiaj się już pewno pojawi, bo już ma możliwość zaatakowania PiS, bo kilku nieodpowiedzialnych ludzi wdarło się do PKW.

Nieodpowiedzialnych czy inspirowanych tym, co mówi prezes Kaczyński: że to jest Białoruś, skręcamy na wschód, że to są sfałszowane wybory.

- Ile dni jest po wyborach?

Mamy dzisiaj piątek.

- Dobrze, czy znamy wyniki wyborów?

Oficjalnych, końcowych nie. I to jest powód, żeby wejść do PKW wtargnąć, blokować prace?

- W sposób oczywisty nie, ale dlaczego pan to próbuje przyklejać do PiS? Jak sądzę panie redaktorze, że tym się pan różni od Stefana Niesiołowskiego, czy innych funkcjonariuszy medialnych, że pan opisuje rzeczywistość polityczną, ja jestem o tym przekonany - taką, jaka ona jest. Więc pan redaktor wie bardzo dobrze, że natychmiast, jak tylko okazało się, że protestujący, których popieramy, bo protest jest prawem każdego obywatela....

Popieracie tych ludzi?

- Popieramy ludzi protestujących zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem.

To było złamanie prawa.

- Nawet jeśli nie zgadzamy się z postulatami, które protestujący czasami formułują, to jednak element demonstracji jest częścią demokratycznego państwa prawa.

Demonstracja tak. Ale odcięliście się od tego.

- Oczywiście, natychmiast. Dlaczego? Bo wiedzieliśmy, komu to będzie służyć i wiedzieliśmy, że - dzisiaj jestem o tym przekonany - posłuży to i pani premier Ewie Kopacz i panu prezydentowi Komorowskiemu, żeby zrzucić ze swoich ramion odpowiedzialność za te kompromitacje.

Ale tych ludzi ktoś inspirował, przyprowadził tam? Czy słowa Jarosława Kaczyńskiego ich tam doprowadziły?

- Nie. Tych ludzi na ulicę wyprowadziła kompromitacja państwa. Wyprowadziło to, co się dzieje od lat w Państwowej Komisji Wyborczej. Tych ludzi na ulicę wyprowadził komunikat, który płynął ze strony Kancelarii Prezydenta: "Polacy nic się nie stało". Ten komunikat właściwie płynął również z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, bo pani premier milczała. Ile mamy dni po wyborach? Czy znamy wyniki wyborów? Nie znamy. Jaka jest sytuacja na poziomie poszczególnych komisji obwodowych? Setki protestów płyną dzisiaj do Prawa i Sprawiedliwości. Mamy udokumentowane przykłady ewidentnego fałszowania, ewidentnego łamania prawa wyborczego.

I od tego jest sąd.

- Od tego jest sąd, ale od tego jest też odpowiedzialna klasa polityczna. W maju 2013 roku przewodniczący klubu PiS Mariusz Błaszczak wysłał w tej sprawie pismo do pana prezydenta Komorowskiego i odpowiedział mu szef kancelarii pana prezydenta pan Majchrowski, mówiąc, żebyśmy się puknęli w czoło, bo wszystko jest w należytym porządku.

Jest pan przekonany, że te wybory zostały sfałszowane?

- Jestem przekonany, że dzisiaj nie jesteśmy przygotowani do tego, żeby przeprowadzić wybory w 2015 roku - zarówno prezydenckie jak i parlamentarne.

O tym mówi też NIK po krótkiej kontroli w PKW.

- Więc panie redaktorze - co jest dzisiaj problemem?

Oczywiście, tylko zostańmy jeszcze na chwilę przy tych niedzielnych wyborach. Zostały sfałszowane?

- Te wybory na pewno zawierają niespotykaną dotychczas skalę głosów nieważnych. Podczas tych wyborów, wskutek decyzji Państwowej Komisji Wyborczej, tysiące, jeżeli nie miliony Polaków, zostało wprowadzonych w błąd, chociażby instruktażem jak głosować.

I z tego powodu należy skrócić kadencję ustawą i rozpisać nowe wybory?

- Należy zrobić wszystko, co w Polsce prawo dopuszcza. Uważamy, że dzisiaj - i jest to opinia wielu ekspertów - jest możliwość wyczyszczenia tej sytuacji, wyzerowania tej sytuacji zgodnie z obowiązującym prawem.

To jeśli chcecie wyzerować sytuację, to po co prowadzicie kampanię przed II turą? Chcecie zakwestionować wejście Jacka Sasina do II tury w Warszawie, Marka Lasoty w Krakowie? Mówicie, że wybory są sfałszowane, ale pracujecie dalej nad II turą.

- To powiedział pan, panie redaktorze, a nie ja. Ja takich słów nie użyłem. Ja użyłem sformułowania tylko i wyłącznie idącego w tym kierunku, że po pierwsze - nie wiemy, jaki jest wynik tych wyborów, po drugie - mamy bardzo wiele przykładów nadużyć i nieprawidłowości w tych wyborach, mamy dysfunkcjonalną instytucję państwową, jaką jest Państwowa Komisja Wyborcza, mamy milczącą panią premier. Mamy w tej sytuacji apel do Polaków - żeby nie zostali w domach w tę niedzielę wyborczą, żeby zarówno mieszkańcy Warszawy, Krakowa, Zamościa, Nowego Sącza, Ostrołęki, Siedlec...

"Idźcie głosować w II turze, choć nie wiemy, czy w pierwszej nie byliście oszukani"?

- Tak! Idźcie i pilnujcie tych wyborów tak, jak jeszcze nigdy nie pilnowaliście. Patrzcie tej władzy na ręce. Patrzcie tym wszystkim urzędnikom, którzy jak np. w Elblągu stwierdzili: "byliśmy zbyt zmęczeni, by prawidłowo policzyć głosy".

To prawda, że te sygnały są wstrząsające, te sygnały płyną z całego kraju, ale czy macie gotowy projekt ustawy?

- Jest problem czy nie ma problemu?

Jest problem, że bardzo długo czekamy, jest problem z tymi sygnałami. Tylko jest też problem, czy należy anulować wynik głosowania milionów Polaków i przekonać ich, że raz jeszcze będą musieli pójść do urn.

- Po pierwsze - my tych wyników jeszcze nie znamy.

To może z określeniem, czy są sfałszowane...

- Ale to pan redaktor cały czas używa określenia "sfałszowane".

Wy mówicie - "wypaczone".

- Tak, my mówimy, że te wybory nie odzwierciedlają rzeczywistych preferencji Polaków, bo być może pan redaktor dotknięty jest łaską wiary, że pokorny wół polskiej polityki, jak sam o sobie mówi Janusz Piechociński, jest dzisiaj ukochanym, umiłowanym przywódcą w naszym kraju.

-Wyniki wskazują, że w tych województwach, gdzie sondaże wskazywały na waszą wygraną, wygrywa PSL. To też jest dowód na wypaczenie?

- To jest dowód na to, że badania exit polls, które były przeprowadzane właściwie od 25 lat przed kolejnymi wyborami, nigdy nie pomyliły się w taki sposób, w jaki dzisiaj można by to odczytać, jeżeli te cząstkowe wyniki wyborów się potwierdzą. Niektórzy komisarze, tak jak na przykład komisarz wyborczy w Świętokrzyskiem, dowiedział się, że Państwowa Komisja Wyborcza publikuje cząstkowe wyniki wyborów, ponieważ żaden protokół nie był skierowany do PKW.

Nie wierzycie w te cząstkowe wyniki, że wykrywa PSL, a nie PiS?

My nie wierzymy w państwo, które od 7 lat uosabia koalicja Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. Nie wierzymy w to, że pani premier Ewa Kopacz, która od 4 dni milczy... Taką zagadkę mam - czy jest pan w stanie sobie wyobrazić analogiczną sytuację...

To nie czas na zagadki. Panie pośle, czy macie gotowy projekt ustawy, która rozwiąże ten problem?

Tak, ten projekt na najbliższym posiedzeniu Sejmu zostanie przedstawiony. Ale, czy pan redaktor, czy ktokolwiek z radiosłuchaczy, jest w stanie wyobrazić analogiczną sytuację: premierem jest Jarosław Kaczyński, mamy taką sytuację po wyborach jak ta trwająca od kilku dni, i Jarosław Kaczyński milczy i nie zabiera głosu?

Jarosław Kaczyński wtedy wychodzi i mówi: "tak, faktycznie trzeba anulować wyniki wyborów".

- Możemy powiedzieć ze stuprocentową pewnością, że wyszedłby wtedy pan Bronisław Komorowski i powiedziałby, że z oburzenia nawet prasa na Jamajce pisze o nieprawidłowościach i skali patologii władzy w Polsce. Dzisiaj okazuje się, że słowa ministra Sienkiewicza, że państwo polskie to "ch..., d... i kamieni kupa", i że państwo polskie istnieje tylko teoretycznie, sprawdzają się co do litery.

Czekamy na ostateczne wyniki PKW i czekamy na projekt PiS-u, który ma rozwiązać problem, skrócić kadencję i anulować wyniki. Dziękuję bardzo - Joachim Brudziński, poseł PiS.

- I pilnujmy tych wyborów, w drugich turach. Pilnujmy i weźmy udział w tych wyborach. Dziękuję bardzo.

Mariusz Piekarski




Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje